Wbrew temu, czego spodziewa się zarówno obrońca, jak i przeciwnik Pisma, tekst wcale nie ukrywa naturalnego narzędzia. Sam je podaje, i to w tym samym zdaniu, w którym mówi o Bogu. Spór nie toczy się więc o to, czy w opisie jest wiatr — jest — tylko o to, czy wiatr wystarcza za wyjaśnienie całości.
Czy Księga Wyjścia wspomina o wietrze nad morzem?
Wtedy Mojżesz wyciągnął rękę nad morze, a Pan rozpędził morze silnym wiatrem wschodnim, który wiał przez całą noc, i osuszył morze, a wody się rozstąpiły.
Wj 14,21
Trzeba to powiedzieć wyraźnie, bo bywa przemilczane z obu stron sporu: relacja z Księgi Wyjścia nie przedstawia zdarzenia jako czystej zjawy. Jest kierunek wiatru, jest czas jego trwania i jest skutek, czyli osuszony grunt. Kto zarzuca Pismu, że opisuje magię bez żadnego mechanizmu, po prostu tego zdania nie przeczytał.
Czego wiatr nie tłumaczy w opisie przejścia?
Problem zaczyna się przy następnym zdaniu, bo ono opisuje kształt, którego wiatr nie nadaje.
I synowie Izraela szli środkiem morza po suchej ziemi. Wody były dla nich murem, po ich prawej i lewej stronie.
Wj 14,22
Woda spychana wiatrem cofa się w jedną stronę. Tutaj stoi po obu stronach naraz, a między nimi jest sucha droga. To nie jest opis obniżonego poziomu wody w płytkim rozlewisku, tylko opis dwóch ścian i korytarza.
Druga rzecz to czas. Morze wraca nie wtedy, gdy wiatr ustaje, lecz wtedy, gdy w korytarzu są ścigający.
Mojżesz wyciągnął więc rękę nad morze, a ono o poranku powróciło do swojej mocy, Egipcjanie zaś uciekali mu naprzeciw. Tak Pan pogrążył Egipcjan w środku morza. Wtedy wody wróciły i okryły rydwany i jeźdźców, i całe wojsko faraona, które weszło za nimi w morze. Nie pozostał ani jeden z nich.
Wj 14,27-28
Zjawisko pogodowe nie ma powodu, żeby trafić w ten moment. Można oczywiście powiedzieć, że trafiło przypadkiem, ale to już nie jest wyjaśnienie zdarzenia — to zgoda na zbieg okoliczności o wybranym przez siebie rozmiarze. Argument z prawdopodobieństwa działa tu zresztą w obie strony i dlatego nie warto go używać w ogóle.
Jak czytać poetyckie opisy tej sceny w psalmach?
Późniejsze teksty wracają do tej sceny językiem pieśni, i to trzeba czytać jako pieśń.
Pod tchnieniem twoich nozdrzy zebrały się wody, cieknące wody stanęły jak wał i głębiny osiadły pośrodku morza.
Wj 15,8
Zgromił Morze Czerwone i wyschło; i przeprowadził ich przez głębiny jak przez pustynię.
Ps 106,9
Obrazy tchnienia nozdrzy i gromienia morza nie są opisem meteorologicznym i nikt rozsądny nie wyprowadzi z nich fizyki zjawiska. Warto jednak zauważyć, że poezja i relacja prozą mówią o tym samym: woda ustąpiła, dno było suche, przejście się odbyło. Psalm dorzuca jeszcze jeden szczegół.
Twoja droga wiodła przez morze, twoje ścieżki przez wielkie wody i nie było znać twoich śladów.
Ps 77,19
Droga przez morze zostaje nazwana drogą Boga, po której nie ma śladów. To zdanie o autorze zdarzenia, a nie o jego przebiegu.
Czy da się pogodzić działanie wiatru z cudem?
Rozsądna odpowiedź brzmi tak: Pismo nie wyklucza, że Bóg użył wiatru, bo samo mówi, że go użył. Wyklucza natomiast tezę, że wiatr wyczerpuje sprawę, bo dokłada do niej formę i moment, których wiatr nie tłumaczy. Kto chce bronić czystego naturalizmu, musi odrzucić część opisu jako przesadę. Kto chce bronić czystego cudu bez środków, musi wykreślić z tekstu wiatr. Obaj poprawiają relację, zamiast ją czytać.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, gdzie dokładnie to się stało. Pismo podaje etapy wędrówki, ale nie współrzędne, a lokalizacja przeprawy pozostaje przedmiotem sporu, którego tekst nie rozstrzyga. Każda mapa z zaznaczoną trasą jest rekonstrukcją człowieka.
Nie wiemy, jak głęboka i szeroka była woda ani jak wysokie były ściany po bokach. Tekst używa słowa „mur”, lecz nie podaje żadnej miary. Ile czasu zajęło przejście, też nie zostało napisane.
Nie wiemy wreszcie, w jakiej mierze wiatr wykonał całą pracę, a w jakiej był tylko towarzyszącym znakiem. Relacja wymienia go raz i nie wraca do niego, gdy opisuje mury wody. Czytelnik może uznać, że jedno tłumaczy drugie, albo że to dwie różne rzeczy — ale w obu wypadkach dopowiada, bo tekst tego związku nie nazywa. Artykuł oparty na Piśmie nie orzeka też, czy jakieś znane zjawisko przyrodnicze potrafi dać opisany skutek. To pytanie do obserwacji, a nie do egzegezy.







