Pytanie jest uczciwe i stare. Skoro pustynia potrafi wydać substancje jadalne, może to, co Izrael zbierał przez czterdzieści lat, było zjawiskiem przyrodniczym opowiedzianym językiem cudu. Kłopot polega na tym, że sam opis w Księdze Wyjścia zawiera kilka szczegółów, których żadne wyjaśnienie przyrodnicze nie obejmuje. Nie chodzi przy tym o to, z czego manna była zbudowana — o tym Pismo milczy — lecz o to, jak zachowywała się w czasie.
Jak Księga Wyjścia opisuje pojawienie się manny?
Pierwsze wrażenie jest zaskakująco zwyczajne.
A gdy warstwa rosy się uniosła, ukazało się na powierzchni pustyni coś bardzo małego, okrągłego, drobnego jak szron na ziemi. Gdy synowie Izraela to zobaczyli, mówili jeden do drugiego: To manna, gdyż nie wiedzieli, co to było. I Mojżesz powiedział do nich: To jest chleb, który Pan dał wam do jedzenia.
Wj 16,14-15
Ludzie nie rozpoznają tego, co widzą, i pytają o to jeden drugiego. Sama nazwa bierze się z tego pytania. Wygląd również nie jest nadprzyrodzony: coś drobnego i białego, leżącego na ziemi po nocnej rosie.
I dom Izraela nadał temu pokarmowi nazwę manna. Była jak nasienie kolendry, biała, o smaku placków z miodem.
Wj 16,31
Gdyby opis kończył się w tym miejscu, szukanie odpowiednika wśród zjawisk pustynnych byłoby całkiem rozsądne. On się jednak nie kończy.
Czego w opisie manny nie tłumaczy przyroda?
Pierwsza: manna psuła się w ciągu jednej doby, i to wtedy, gdy ktoś zatrzymał ją wbrew poleceniu.
Jednak nie usłuchali Mojżesza i zostawili niektórzy z tego aż do rana, i zamieniło się w robaki, i cuchnęło. I Mojżesz rozgniewał się na nich.
Wj 16,20
Druga: nie pojawiała się w siódmym dniu. Nie było jej mniej — nie było jej wcale, a ci, którzy poszli sprawdzić, wrócili z pustymi rękami.
Przez sześć dni będziecie to zbierać, a w siódmym dniu jest szabat, w nim tego nie będzie. A siódmego dnia niektórzy z ludu wyszli, aby zbierać, ale nic nie znaleźli.
Wj 16,26-27
To szczegół, którego nie da się obejść. Zjawisko przyrodnicze nie zna tygodnia. Rytm siedmiu dni nie wynika z ruchu słońca ani z pór roku; w Piśmie jest ustanowiony, a nie zaobserwowany. Manna trzyma się kalendarza, nie pogody.
Trzecia: trwałość. Czterdzieści lat to nie sezon i nie wyjątkowy rok.
A synowie Izraela jedli mannę przez czterdzieści lat, aż przybyli do ziemi zamieszkałej. Jedli mannę, aż przybyli do granic ziemi Kanaan.
Wj 16,35
Czwarta: koniec. Manna nie wygasa stopniowo, tylko ustaje dokładnie wtedy, gdy przestaje być potrzebna.
I następnego dnia po tym, jak zaczęli jeść zboża tej ziemi, ustała manna; i synowie Izraela już więcej manny nie mieli, ale jedli tegoroczne plony ziemi Kanaan.
Joz 5,12
Zestawione razem te cztery cechy opisują nie substancję, tylko zaopatrzenie. Zaczyna się, gdy nie ma z czego żyć, kończy się, gdy jest z czego, a przez cały czas podlega prawu szabatu.
Czy opis mielenia manny wskazuje na zwykły pokarm?
Najmocniejszy głos przeciwny płynie z Księgi Liczb, gdzie mannę obrabia się dokładnie tak, jak obrabia się zboże.
A manna była jak nasienie kolendry, a jej kolor jak kolor bdellium. Ludzie wychodzili i zbierali ją, i mełli w żarnach albo tłukli w moździerzach, potem gotowali w kotłach i robili z niej placki. Jej smak był jak smak świeżej oliwy.
Lb 11,7-8
Mielono ją, tłuczono, gotowano i pieczono. To rzeczywiście opis materii, a nie zjawy. Warto jednak zauważyć, czego ten zarzut naprawdę dowodzi: że manna była realnym pokarmem. Pismo nigdzie nie twierdzi inaczej. Cud w Piśmie rzadko polega na tym, że coś jest niematerialne — częściej na tym, że rzecz materialna pojawia się w zapowiedzianym miejscu, czasie i wymiarze. Wyjaśnienie przyrodnicze mogłoby więc trafnie opisać, czym manna była, i mimo to nie tknąć pytania, dlaczego zachowywała się według tygodnia.
Jeszua w rozmowie w Kafarnaum przesuwa punkt ciężkości jeszcze dalej.
Nasi ojcowie jedli mannę na pustyni, jak jest napisane: Chleb z nieba dał im do jedzenia. Wtedy Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale mój Ojciec daje wam prawdziwy chleb z nieba.
J 6,31-32
Nie prostuje wersji o pochodzeniu manny, tylko koryguje, kto ją dawał. Traktuje rzecz jako fakt i punkt wyjścia, a nie jako podanie do zracjonalizowania.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czym manna była. Tekst podaje wygląd, smak i sposób obróbki, ale ani razu nie mówi, z czego się składała ani skąd brała się fizycznie. Kto twierdzi, że była wydzieliną roślin, i kto twierdzi, że była materią powołaną do istnienia z niczego, w obu wypadkach wychodzi poza to, co napisano.
Nie wiemy też, na czym polegał mechanizm psucia. Pismo notuje skutek — robaki i odór po jednej nocy — nie tłumacząc, dlaczego porcja odłożona na szabat zachowywała się inaczej. To rozróżnienie jest w tekście stwierdzone, nie wyjaśnione.
Nie rozstrzygamy tu wreszcie, czy jakieś znane zjawisko przyrodnicze przypomina mannę wyglądem lub smakiem. To pytanie należy do obserwacji, nie do czytania Pisma, i artykuł oparty na tekście nie ma czym go zamknąć. Pismo odpowiada na inne pytanie: kto karmił i po co. Odpowiedź brzmi, że próbą było samo zbieranie — codzienna miara, zakaz gromadzenia na zapas i pusta pustynia w dniu siódmym.







