Ten przypadek jest w całej kategorii najkrótszy i najbardziej pouczający. Sprzeczne zdania stoją w jednej ewangelii, w odległości kilkunastu wersetów, a rozwiązanie podaje autor własnym nawiasem — nie komentator, nie tradycja, nie rekonstrukcja czytelnika.
Które zdania Ewangelii Jana zdają się sobie przeczyć?
Najpierw zdanie w trzecim rozdziale.
Potem Jezus przyszedł wraz ze swymi uczniami do Judei i tam przemieszkiwał z nimi, i chrzcił.
J 3,22 (UBG)
Potem zdanie na początku czwartego.
A gdy Pan poznał, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus więcej ludzi czynił uczniami i chrzcił niż Jan;
J 4,1 (UBG)
I zaraz po nim sprostowanie.
(Chociaż sam Jezus nie chrzcił, lecz jego uczniowie);
J 4,2 (UBG)
Dlaczego Pismo przypisuje komuś czyn wykonany przez innych?
Wniosek pierwszy dotyczy tego konkretnego miejsca: sprzeczności nie ma, bo autor sam rozróżnił działanie przypisywane komuś jako zwierzchnikowi od działania wykonywanego własnymi rękami. Tak mówi się o królu, który zbudował miasto, albo o gospodarzu, który postawił dom. Zdanie o chrzczeniu przez Jeszuę jest prawdziwe w tym samym sensie.
Warto zauważyć, że zdanie z czwartego rozdziału nie jest sprawozdaniem autora, lecz relacją z tego, co usłyszeli faryzeusze. To oni liczyli ochrzczonych i porównywali dwie służby, a ewangelista zapisuje ich pogląd, po czym prostuje go w nawiasie. Rozróżnienie między tym, co tekst twierdzi, a tym, co tekst przytacza jako czyjąś opinię, rozwiązuje sporą część zarzutów o sprzeczność — i tutaj widać je w najczystszej postaci.
Wniosek drugi jest ogólniejszy i wart wymienienia. To samo rozróżnienie działa w wielu innych zarzutach o sprzeczność, tyle że tam nikt go nie zapisał w nawiasie. Tu mamy je czarno na białym — a to znaczy, że nie jest wybiegiem wymyślonym przez obrońców tekstu, tylko sposobem mówienia, którym posługiwali się sami autorzy. Kto twierdzi, że takie odczytanie jest sztuczne, musi wyjaśnić, dlaczego posłużył się nim ewangelista wobec własnego zdania.
Wniosek trzeci dotyczy sposobu, w jaki tekst został przekazany. Redaktor, który chciałby wygładzić księgę, miał tu prostą robotę: usunąć jedno z dwóch zdań. Zamiast tego zachowano oba i dopisano wyjaśnienie. Ten sam wzorzec widać w innych trudnych miejscach — trudność zostaje, wyjaśnienie bywa dodane, ale tekstu się nie przycina.
Dlaczego Jeszua nie chrzcił osobiście?
Nawias nie mówi, dlaczego Jeszua nie chrzcił osobiście. Odpowiedzi bywają proponowane: żeby nie tworzyć podziału na ochrzczonych przez Niego i przez uczniów, albo żeby nie mieszać własnej służby ze służbą Jana Zanurzyciela, którego chrzest miał inny sens. Żadnej z nich w tekście nie ma i trzeba to powiedzieć wprost.
Nie tłumaczy też, czy chrzest udzielany wtedy przez uczniów był tym samym, co zanurzenie polecone później, po zmartwychwstaniu. Ewangelia nie porównuje tych dwóch praktyk.
Bywa wreszcie stawiane pytanie, czy nawias pochodzi od autora, czy został dopisany później przez kopistę. Rękopisy nie dają podstaw do jego usunięcia, ale samo pytanie jest uczciwe i nie należy go pomijać tylko dlatego, że odpowiedź jest wygodna.
Warto też zauważyć, że sprostowanie nie zostało wstawione tam, gdzie padło pierwsze zdanie. Autor zostawił zdanie z trzeciego rozdziału nietknięte i wyjaśnił rzecz dopiero przy powtórzeniu w czwartym. Gdyby zależało mu na gładkim tekście, poprawiłby pierwsze miejsce albo je usunął. Zamiast tego zachował obie wypowiedzi i dołożył trzecią. Ten sposób pracy z własnym tekstem mówi coś o tym, jak traktowano zapisane zdania: raczej dopowiadano, niż wygładzano.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, ilu ludzi zanurzyli wtedy uczniowie ani jak długo trwała ta praktyka przed uwięzieniem Jana. Nie wiemy, dlaczego pozostali trzej ewangeliści w ogóle o niej nie wspominają. Nie wiemy, jaki był stosunek tego chrztu do zanurzenia w imię Mesjasza, o którym mówią Dzieje. Wiemy natomiast, że w tym jednym wypadku autor sam pokazał, jak czytać jego własne zdanie — i że pokazał to w tekście, a nie poza nim.







