Pismo mówi w tej sprawie dwie rzeczy, które na pierwszy rzut oka wyglądają na sprzeczne. Przy uważnym czytaniu okazuje się, że dotyczą różnych sytuacji — ale trzeba też przyznać, że między nimi zostaje spory obszar bez odpowiedzi.
Dlaczego Paweł zakazuje procesowania się z bratem?
Czy ktoś z was, mając sprawę z drugim, śmie procesować się przed niesprawiedliwymi zamiast przed świętymi? Czy nie wiecie, że święci będą sądzić świat? A jeśli świat będzie sądzony przez was, to czy nie jesteście godni osądzać sprawy pomniejsze? Czy nie wiecie, że będziemy sądzić aniołów? A cóż dopiero sprawy doczesne? Jeśli więc macie do osądzenia sprawy doczesne, ustanawiajcie sędziami najmniej poważanych w kościele. Mówię to ku waszemu zawstydzeniu. Czy nie ma wśród was ani jednego mądrego, który może rozsądzić między swoimi braćmi? A tymczasem brat z bratem się procesuje, i to przed niewierzącymi.
1 Kor 6,1-6
Zarzut nie dotyczy tego, że ludzie mają spory. Dotyczy tego, gdzie je rozstrzygają. Paweł pyta, dlaczego wspólnota nie potrafi rozsądzić sprawy między swoimi i wynosi ją przed sąd niewierzących. Kryterium jest więc relacyjne: chodzi o spór między braćmi.
W ogóle już to przynosi wam ujmę, że się ze sobą procesujecie. Czemu raczej krzywdy nie cierpicie? Czemu raczej szkody nie ponosicie?
1 Kor 6,7
Tu Paweł idzie dalej i uderza w samo pragnienie wygranej. Pytanie o cierpienie krzywdy jest niewygodne i takie miało być. Nie mówi jednak, że dochodzenie swego jest grzechem — mówi, że przegranie sprawy bywa mniejszą stratą niż jej wygranie kosztem wspólnoty.
Temu, kto chce się z tobą procesować i wziąć twoją szatę, zostaw i płaszcz.
Mt 5,40
To samo nastawienie w słowach Mesjasza. Zwróć uwagę, że nie ma tu zakazu sądu ani stwierdzenia, że przeciwnik ma rację. Jest polecenie gotowości do ustąpienia, i to ustąpienia z nawiązką.
Gdy więc idziesz ze swoim przeciwnikiem do urzędnika, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, aby cię nie zaciągnął przed sędziego, a sędzia przekazałby cię strażnikowi, a strażnik wtrąciłby cię do więzienia.
Łk 12,58
Rada jest praktyczna: dogadać się po drodze, zanim sprawa trafi na wokandę. Zakłada, że sąd istnieje i działa, ale że lepiej go nie potrzebować.
Czy Paweł korzystał z prawa i odwoływał się do sądu?
Wtedy Paweł powiedział: Stoję przed sądem cesarskim, gdzie należy mnie sądzić. Żydom nie wyrządziłem żadnej krzywdy, o czym ty sam dobrze wiesz. Bo jeśli w czymś zawiniłem i popełniłem coś, co zasługuje na śmierć, nie wzbraniam się umrzeć. Lecz jeśli nie ma nic w tym, o co mnie oskarżają, nikt nie może mnie im wydać. Odwołuję się do cesarza.
Dz 25,10-11
Paweł korzysta z przysługującego mu prawa i robi to bez cienia zażenowania. Trzeba jednak zauważyć rzecz istotną: jest to obrona przed oskarżeniem, a nie wniesienie powództwa. Odwołanie do cesarza było reakcją na proces, w którym groziła mu śmierć.
Przełożeni bowiem nie są postrachem dla uczynków dobrych, ale złych. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę. Jest bowiem sługą Boga dla twojego dobra. Ale jeśli czynisz zło, bój się, bo nie na próżno nosi miecz, gdyż jest sługą Boga, mszczącym się w gniewie nad tym, który czyni zło.
Rz 13,3-4
Władza jest tu nazwana sługą Boga dla dobra i wprost powiedziano, że nosi miecz w celu karania zła. Skoro instytucja ta ma takie zadanie, korzystanie z niej nie może być samo w sobie złe. Sprzeczność między tym fragmentem a rozdziałem szóstym Listu do Koryntian jest więc pozorna: tam mowa o sporze wewnątrz wspólnoty, tu o porządku publicznym.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, kto jest bratem w rozumieniu zakazu. Czy chodzi o osobę z tej samej wspólnoty, czy o każdego, kto wyznaje wiarę, choćby rozumiał ją inaczej. Pismo tego nie precyzuje, a od odpowiedzi zależy zasięg całego przepisu.
Nie wiemy, jak potraktować sprawy, w których stroną nie jest człowiek, lecz firma, ubezpieczyciel albo urząd. Tekst zna spór między osobami i nie zna osoby prawnej. Kto twierdzi, że pozew wobec ubezpieczyciela podpada pod zakaz z Koryntu, dokłada do niego treść.
Nie ma też w Piśmie odpowiedzi na pytanie o sprawy, których nie da się załatwić inaczej: o alimenty, o opiekę nad dzieckiem, o obronę przed przemocą. W wielu takich przypadkach droga sądowa jest jedynym sposobem ochrony słabszego, a rezygnacja z niej nie byłaby cierpieniem krzywdy własnej, tylko wystawieniem na krzywdę kogoś innego. Tekst tej sytuacji nie omawia.
Nie wiemy również, co zrobić, gdy wspólnota nie jest w stanie rozsądzić sprawy albo nie chce się jej podjąć. Paweł zakłada, że da się znaleźć kogoś mądrego, kto rozsądzi między braćmi. Nie mówi, co robić, gdy takiej możliwości nie ma, a strata jest realna. Tego przypadku tekst nie przewiduje.
Zostaje więc jedno pytanie, które z tych fragmentów wynika jasno i które warto sobie zadać przed każdą taką decyzją: czy chodzi mi o naprawienie szkody, czy o to, żeby wygrać. Pismo nie rozstrzygnie sprawy za nikogo, ale to pytanie stawia bardzo wyraźnie.
Warto na koniec zauważyć, że rozdział szósty Listu do Koryntian nie jest o prawie, tylko o świadectwie. Paweł martwi się nie o wyrok, lecz o to, jak wygląda wspólnota, która swoje spory wynosi na zewnątrz. To przesuwa punkt ciężkości: pytanie nie brzmi, czy sąd jest dozwolony, tylko co dana sprawa mówi o nas ludziom, którzy patrzą z boku.







