Paweł nie stawia małżeństwa jako gorszej opcji ani nie mówi, że wychodzi się za mąż z braku samokontroli. Odpowiada na pytanie zadane mu przez zbór w Koryncie i odradza wymuszaną bezżenność tam, gdzie prowadzi ona do grzechu. Tłem całego rozdziału jest sytuacja, którą sam nazywa obecnym utrapieniem — jakiś konkretny ucisk dotykający tamtejszych wierzących. W tym samym rozdziale pisze, że kto się żeni, nie grzeszy, a w innym liście zakaz zawierania małżeństw nazywa nauką pochodzącą od demonów.
Czyje słowa Paweł cytuje na początku 1 Kor 7?
Rozdział zaczyna się od odesłania do listu, który Koryntianie wysłali do Pawła.
Co do spraw, o których mi pisaliście: Dobrze jest mężczyźnie nie dotykać kobiety. Jednak aby uniknąć nierządu, niech każdy ma swoją żonę i każda niech ma swojego męża.
1 Kor 7,1-2
Pierwsze zdanie jest przytoczeniem ich stanowiska, a nie tezą apostoła — mówi o tym wyraźnie wstęp o sprawach, o których pisali. Odpowiedź Pawła następuje w kolejnym zdaniu i idzie w przeciwną stronę niż hasło o niedotykaniu kobiety: niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. To jest korekta, nie zgoda.
Do kogo Paweł kieruje radę o wstąpieniu w małżeństwo?
Sporny werset dotyczy konkretnej grupy: nieżonatych i wdów.
A do nieżonatych i wdów mówię: Dobrze będzie dla nich, jeśli pozostaną jak ja. Lecz jeśli nie mogą się wstrzymać, niech wstąpią w stan małżeński. Lepiej jest bowiem wstąpić w stan małżeński, niż płonąć.
1 Kor 7,8-9
Sens jest praktyczny. Jeśli ktoś nie ma daru wstrzemięźliwości, próba życia w samotności skończy się upadkiem — i wtedy małżeństwo jest po prostu lepsze. Paweł nie ocenia tu godności małżeństwa, tylko doradza konkretnym ludziom w konkretnym położeniu. Zdanie o płonięciu opisuje stan wewnętrznego rozdarcia, a nie karę.
Co Paweł nazywa obecnym utrapieniem?
Klucz do całego rozdziału apostoł podaje sam, w środku wywodu.
Uważam więc, że to jest dobre z powodu obecnych utrapień, że dobrze jest człowiekowi tak pozostać.
1 Kor 7,26
Cała jego rada o pozostaniu w obecnym stanie jest uzasadniona okolicznościami, a nie zasadą teologiczną. Zaraz potem pojawia się zdanie, które rozstrzyga sprawę oceny moralnej.
Ale jeśli się ożenisz, nie grzeszysz, i jeśli dziewica wyjdzie za mąż, nie grzeszy. Tacy jednak będą mieć utrapienie w ciele, a ja chciałbym wam tego oszczędzić.
1 Kor 7,28
Kto się żeni, nie grzeszy. Kto wychodzi za mąż, nie grzeszy. Trudno o wyraźniejsze zamknięcie zarzutu, że Paweł traktuje małżeństwo jako ustępstwo wobec słabości. Dodaje przy tym powód swojej rady: chciałby oszczędzić im utrapienia w ciele, a więc kieruje się troską o ludzi, nie hierarchią stanów.
Czy Paweł stawia bezżeństwo wyżej od małżeństwa?
Nie da się jednak udawać, że wszystko jest gładkie. W tym samym rozdziale pada zdanie porównujące dwie decyzje i wyraźnie stopniujące.
Tak więc ten, kto wydaje ją za mąż, dobrze czyni, ale ten, kto nie wydaje jej za mąż, lepiej czyni.
1 Kor 7,38
To jest najmocniejszy argument za tezą, że Paweł jednak wartościuje. Po drugiej stronie stoi jednak zdanie z opisu stworzenia, którego apostoł nigdzie nie odwołuje.
Pan Bóg powiedział też: Niedobrze, by człowiek był sam; uczynię mu odpowiednią dla niego pomoc.
Rdz 2,18
Oraz ostrzeżenie z późniejszego listu, sformułowane tak ostro, że nie zostawia miejsca na pogardę wobec małżeństwa.
A Duch otwarcie mówi, że w czasach ostatecznych niektórzy odstąpią od wiary, dając posłuch zwodniczym duchom i naukom demonów; Mówiąc kłamstwo w obłudzie, mając napiętnowane sumienie; Zabraniając wstępować w związki małżeńskie, nakazując powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy poznali prawdę.
1 Tm 4,1-3
Zakazywanie małżeństwa stoi tu w jednym szeregu z zakazywaniem pokarmów i zostaje nazwane odstępstwem. Kto z rozdziału siódmego wyprowadza program przymusowego celibatu, trafia dokładnie w to, co ten sam autor potępia.
Chodzi o użyteczność w danym czasie czy o wartość?
Najprostsze wyjaśnienie jest takie: Paweł mówi o użyteczności w danym czasie, a nie o wartości. Człowiek wolny od zobowiązań rodzinnych ma w czasie ucisku więcej swobody i mniej powodów do lęku o bliskich — i to jest cały argument. Nie ma tu podziału na stan wyższy i niższy, jest kalkulacja położenia. Sam apostoł zastrzega zresztą kilka razy, że mówi od siebie, a nie z nakazu.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czym było obecne utrapienie — głodem, prześladowaniem czy czymś jeszcze; Paweł zakłada, że adresaci wiedzą, i nie tłumaczy. Nie znamy treści listu z Koryntu ani pytań, na które odpowiada. Nie wiemy też, jak długo miała obowiązywać jego rada o pozostaniu w obecnym stanie. Bez tych informacji każde odczytanie rozdziału jako reguły ponadczasowej jest ryzykowne.







