Anaw (עָנָו, H6035) występuje w Starym Testamencie dwadzieścia dwa razy. To niewiele, ale trafia w miejsca bardzo znane — i właśnie tam polski przekład rozdziela to, co hebrajski trzyma razem. Anaw to jednocześnie ktoś przygnieciony przez okoliczności i ktoś, kto nie stawia siebie wysoko. Jedno słowo, dwa polskie pojęcia.
Mojżesz i strapieni
A Mojżesz był człowiekiem bardzo pokornym, najbardziej ze wszystkich ludzi, którzy żyli na ziemi.
Lb 12,3
Uwaga o Mojżeszu jest wtrącona w opowieść o buncie Aarona i Miriam. Polskie pokorny brzmi jak pochwała charakteru, ale hebrajskie anaw obejmuje też położenie: człowiek, który jest atakowany i się nie broni. Kontekst rozdziału pasuje raczej do tego drugiego.
Bo on dopomina się krwi i pamięta o nich, a nie zapomina wołania strapionych.
Ps 9,12
Tutaj ten sam wyraz UBG oddaje jako strapionych. Nie ma w tym błędu — hebrajski rzeczywiście mówi tu o tych, których się krzywdzi. Rzecz w tym, że czytelnik polski dostaje inne słowo niż w poprzednim wersecie i nie ma jak połączyć obu miejsc.
Obietnica ziemi
Lecz pokorni odziedziczą ziemię i będą się rozkoszować obfitością pokoju.
Ps 37,11
To jedno z najczęściej przywoływanych zdań Psałterza, powtórzone przez Jeszuę w mowie na górze. Polskie pokorni sugeruje cechę duchową, hebrajskie anawim obejmuje również tych, którym ziemię odebrano. Obietnica przestaje wtedy być nagrodą za skromność, a staje się odwróceniem porządku: dostaną ziemię ci, którzy jej dziś nie mają.
Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy wypełniacie jego prawo; szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może ukryjecie się w dniu gniewu Pana.
So 2,3
Sofoniasz woła do anawim ziemi i zaraz dopowiada, kim są: wypełniają Boże prawo. To ważne, bo pokazuje, że słowo nie opisuje samej biedy. Opisuje ludzi bez oparcia w sile, którzy mimo to trzymają się Tory.
On szydzi z szyderców, ale daje łaskę pokornym.
Prz 3,34
W Przysłowiach anawim stoją naprzeciw szyderców. Przeciwstawienie nie przebiega między bogatymi a biednymi, tylko między tymi, którzy przyjmują korektę, a tymi, którzy z niej drwią.
Co gubi polski przekład
Gubi się adresat obietnic. Kiedy raz czytamy o pokornych, raz o strapionych, raz o ubogich, znika grupa, do której Psalmy wracają najczęściej i którą prorocy nazywają jednym słowem. Zamiast jednej kategorii mamy trzy i żadna nie obejmuje wszystkich zdań.
Gubi się także związek z czasownikiem oznaczającym uciskanie i gnębienie, od którego przymiotnik pochodzi. To on wnosi do słowa element przymusu: anaw nie jest kimś, kto wybrał skromność, lecz kimś, kogo świat przygniótł. Dopiero na tym tle pokora nabiera w tekście sensu, bo jest odpowiedzią na położenie, a nie ozdobą charakteru.
Trzeba przy tym uczciwie powiedzieć, że polski tłumacz nie ma dobrego wyjścia. Nasz język nie ma słowa łączącego biedę z pokorą, więc każdy wybór coś odcina. Można natomiast pokazać czytelnikowi, że wybór został dokonany — i po to jest ten wpis.
Czego nie wiemy
Najpoważniejszy problem jest tekstowy. Anaw i bardzo bliski mu przymiotnik ani, występujący siedemdziesiąt cztery razy, różnią się w zapisie spółgłoskowym minimalnie i tradycja masorecka wielokrotnie odnotowuje rozbieżność między tym, co zapisane, a tym, co czytane. W części miejsc nie da się rozstrzygnąć, który wyraz stał w tekście pierwotnie.
Nie wiemy też, czy oba były w ogóle odczuwane jako osobne słowa, czy jako warianty jednego. Wnioski o subtelnej różnicy między nimi bywają budowane na zapisie, który sam jest przedmiotem sporu.
Nierozstrzygnięte pozostaje wreszcie, czy w Księdze Liczb uwaga o Mojżeszu należy do warstwy opowieści, czy jest komentarzem dopisanym z zewnątrz — to zdanie w pierwszej osobie nie brzmiałoby dobrze w ustach człowieka, o którym mówi. Pytanie stawiano od starożytności i nie ma na nie odpowiedzi z samego tekstu. Dla znaczenia słowa nie ma to zresztą znaczenia: niezależnie od tego, kto je zapisał, opisuje ono położenie człowieka, a nie tylko jego usposobienie.







