To pozycja z założenia ostrożna. Szkieletów przebadanych w tym regionie jest mało, pochodzą z rozproszonych miejsc i różnych stuleci, a każda podana niżej wielkość jest przybliżeniem obarczonym szerokim marginesem. Piszemy o niej mimo to, bo nawet ostrożny obraz jest lepszy niż wyobrażenia, które krążą w jego miejsce.
Wzrost
Wzrost odtwarza się z długości kości długich według wzorów przeliczeniowych. Dla dorosłych mężczyzn z tego obszaru wychodzi rząd stu sześćdziesięciu kilku centymetrów, dla kobiet o kilkanaście centymetrów mniej. To wartości niższe od dzisiejszych europejskich, ale nie drastycznie — obraz ludzi bardzo niskich, pokutujący w popularnych opisach starożytności, nie ma w tych danych oparcia. Różnica wobec czasów współczesnych wynika głównie z żywienia w dzieciństwie i z przebytych chorób, a nie z odmiennej budowy.
Wiek
Liczbą naszych dni jest lat siedemdziesiąt, a jeśli sił starczy, lat osiemdziesiąt, a to, co w nich najlepsze, to tylko kłopot i cierpienie, bo szybko mijają, a my odlatujemy.
Ps 90,10
Tu potrzebne jest rozróżnienie, które usuwa najczęstsze nieporozumienie. Średnia długość życia liczona od urodzenia wypada w społeczeństwach przednowoczesnych bardzo nisko, ale wynika to przede wszystkim ze śmiertelności niemowląt i małych dzieci, która wciąga średnią w dół. Kto przeżył dzieciństwo, miał realną szansę dożyć wieku, który dziś nazwalibyśmy podeszłym. Siedemdziesiąt i osiemdziesiąt lat z psalmu nie jest więc liczbą oderwaną od rzeczywistości — opisuje górny zakres życia człowieka, który przeszedł przez pierwsze lata, a nie przeciętną.
Oszacowanie wieku zgonu ze szkieletu jest przy tym samo w sobie niepewne. U dzieci i młodzieży opiera się na wyrzynaniu zębów i zrastaniu nasad kostnych i bywa dokładne; u dorosłych — na stopniu zużycia stawów i zarastaniu szwów czaszkowych, gdzie rozrzut jest duży. Powyżej pewnego wieku antropolog przestaje podawać liczbę i mówi po prostu o osobniku starym.
Ślady pracy
Najbardziej wymowne są nie liczby, lecz zmiany w kościach. Powtarzają się zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i stawów u ludzi młodych, przeciążeniowe wgłębienia w trzonach kręgów oraz rozbudowane przyczepy mięśniowe — ślad wysiłku podejmowanego od wieku nastoletniego. Zęby są starte płasko, bo mąka z żaren kamiennych zawiera drobiny kamienia; starcie widoczne jest już u ludzi młodych i prowadzi do obnażenia miazgi oraz ropni. Występują też ślady niedoborów: przerwy w szkliwie odkładające się w dzieciństwie przy chorobie lub głodzie, i zmiany kostne wiązane z niedokrwistością.
Z tego składa się obraz zwykłego mieszkańca kraju: człowieka niewysokiego, szczupłego, pracującego fizycznie od dziecka, z bolącym kręgosłupem i zniszczonym uzębieniem, który przy odrobinie szczęścia dożywał sześćdziesiątki.
Osobno trzeba wspomnieć o kobietach, bo ich szkielety niosą dodatkowy zapis. Kolejne ciąże i porody zostawiają ślady w miednicy, a niedobory wapnia w okresie karmienia odkładają się w kościach. Do tego dochodzi obciążenie pracą, która w gospodarstwie była wcale nie lżejsza: mielenie ziarna na żarnach ręcznych, noszenie wody i przędzenie zajmowały większą część dnia. Zmiany przeciążeniowe w barkach i nadgarstkach są u kobiet z tych populacji zjawiskiem powszechnym.
Czego to nie dowodzi
Próby szkieletowe z Lewantu są małe i niereprezentatywne, więc żadnej z powyższych wielkości nie należy traktować jako pomiaru populacji — to rzędy wielkości. Dochodzi do tego przechył doboru: przebadane pochówki pochodzą częściej z grobowców zamożniejszych rodzin i z miejsc, gdzie prowadzono wykopaliska, a nie z przekroju społeczeństwa. W Izraelu obowiązują ponadto ograniczenia dotyczące badania szczątków ludzkich, co realnie zmniejsza liczbę dostępnego materiału. Ślady pracy mówią o obciążeniu ciała, a nie o wykonywanym zawodzie — z kręgosłupa nie da się odczytać rzemiosła. I najważniejsze: żaden z tych wyników niczego w Piśmie nie potwierdza ani nie podważa; opisuje tło, na którym rozgrywają się opowiadane w nim wydarzenia.







