Ten artykuł nie kończy się potwierdzeniem. Kończy się zdaniem, że nie wiemy — i właśnie dlatego warto go przeczytać, bo pokazuje, jak wygląda uczciwy wynik negatywny.
Milczenie źródeł babilońskich
Nabuchodonozor II zostawił po sobie ogromną liczbę inskrypcji budowlanych. Opisuje w nich mury, bramy, kanały, świątynie, pałace, wyliczając materiały i chwaląc własną hojność. O wiszących ogrodach nie ma w tych tekstach ani słowa. Milczą również dokumenty administracyjne i wszystkie inne teksty klinowe z tego miasta.
Milczy także Herodot, który Babilon opisał szczegółowo i z widocznym upodobaniem do rzeczy niezwykłych. Gdyby w mieście stała konstrukcja z tarasami porośniętymi drzewami, trudno wyobrazić sobie, że pominąłby ją, wyliczając mury i świątynie.
Opisy ogrodów pojawiają się dopiero u autorów greckich i rzymskich piszących setki lat po tym, gdy Babilon przestał być stolicą. Ich relacje różnią się między sobą wymiarami i szczegółami konstrukcji, a część z nich powołuje się na wcześniejsze streszczenia, których dziś nie mamy.
Budynek, który miał być ogrodami
Koldewey w trakcie prac w pałacu południowym natrafił na budowlę o nietypowym układzie: rząd wąskich pomieszczeń ze sklepieniami i studnia o rozbudowanej konstrukcji. Uznał, że to podbudowa tarasów, a studnia — urządzenie do podnoszenia wody, i zidentyfikował obiekt z ogrodami znanymi z tradycji greckiej.
Identyfikacja nie utrzymała się. W pomieszczeniach znaleziono tabliczki o treści administracyjnej, wskazujące na wydawanie przydziałów, a układ pomieszczeń odpowiada raczej składowi niż podbudowie ogrodu. Dziś obiekt uchodzi w większości opracowań za budynek magazynowo-urzędowy. Trzeba to nazwać po imieniu: był to dowód, który został odwołany.
Propozycja Stephanie Dalley
Osobne rozwiązanie zaproponowała Stephanie Dalley. Jej zdaniem ogrody istniały naprawdę, ale nie w Babilonie, lecz w Niniwie, a zbudował je Sennacheryb. Argumenty są trzy: własne inskrypcje tego króla opisują park nawadniany przy pałacu i urządzenia do podnoszenia wody, do Niniwy doprowadzono wodę systemem kanałów z akweduktem, a w tradycji greckiej nazwy obu miast bywały mylone, bo Asyria przez pewien czas władała Babilonem.
Hipoteza jest spójna i tłumaczy milczenie babilońskich źródeł. Nie jest jednak stanowiskiem powszechnie przyjętym — pozostaje propozycją, wobec której zgłasza się zastrzeżenia, między innymi takie, że starożytni autorzy wyraźnie mówią o Babilonie i o babilońskim królu.
Po co o tym pisać
Bo to jest ćwiczenie z czytania źródeł. Mamy tu najsłynniejszy fakt o Babilonie, powtarzany w każdym zestawieniu cudów świata, dla którego archeologia nie ma potwierdzenia, a najbliższe źródła milczą. Kto potrafi to powiedzieć o ogrodach, ma prawo, by mu wierzono, gdy mówi o steli z Aszdodu albo o kronice upadku Niniwy.
Czego to nie dowodzi
Brak ogrodów nie jest argumentem przeciw Biblii, bo Biblia o nich nie mówi. Nie ma w niej ani jednej wzmianki o wiszących ogrodach, a jedyne zdanie, które dotyka chwały tego miasta, mówi o czym innym.
Król zaczął mówić: Czy to nie jest ten wielki Babilon, który ja, w sile swej potęgi, zbudowałem jako siedzibę królestwa i dla chwały swojego majestatu?
Dn 4,30
Ten werset nie potrzebuje ogrodów. Odkopane mury, brama i pałace w zupełności wystarczają, by chełpliwość króla brzmiała realnie.
W drugą stronę też trzeba być ostrożnym. Milczenie źródeł nie dowodzi, że ogrodów nie było — dowodzi, że nie mamy o nich świadectwa z pierwszej ręki. Możliwe, że stały i nie zostały opisane w tekstach, które przetrwały. Możliwe, że stały gdzie indziej. Możliwe wreszcie, że są konstrukcją literacką, która narosła wokół sławy miasta. Uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy, i żadna z tych trzech możliwości nie została wykluczona.







