Dwa teksty oddalone o kilkaset lat wyliczają to samo wyposażenie winnicy w tej samej kolejności: ogrodzenie, tłocznia, wieża. Współczesny czytelnik zwykle przechodzi nad wieżą do porządku albo bierze ją za przesadę, bo nie wyobraża sobie, po co komu budowla na poletku.
Ogrodził ją, oczyścił z kamieni, zasadził szlachetną winorośl, zbudował pośrodku niej wieżę i sporządził w niej tłocznię. I oczekiwał, że wyda winogrona, ale ona wydała dzikie winogrona.
Iz 5,2
Wtedy zaczął do nich mówić w przypowieściach: Pewien człowiek założył winnicę, ogrodził ją płotem, wykopał prasę, zbudował wieżę i wydzierżawił ją rolnikom, i wyjechał.
Mk 12,1
Czym są wieże polne
Na terasowanych stokach wokół Jerozolimy stoją setki niewielkich kamiennych budowli. Wznoszono je z kamienia zbieranego z pola, bez zaprawy, na rzucie okrągłym lub czworobocznym, z jednym wejściem i jednym pomieszczeniem; sklepienie układano z kolejno wysuwanych warstw kamieni. Wnętrze mieści kilka osób. Wiele z nich stoi w dolinach na zachód i południe od miasta, w otoczeniu teras i skalnych tłoczni.
Funkcja wynika z gospodarki. Winobranie i pilnowanie dojrzewającego plonu trwa tygodniami, a odległość do wsi bywa zbyt duża, żeby wracać na noc. Wieża daje cień w dzień, dach w nocy, miejsce na narzędzia i punkt obserwacyjny nad kwaterą, z którego widać złodzieja i zwierzynę. Nie jest to fortyfikacja i nikt się w niej nie broni — jest to budka strażnicza z kamienia.
Do tego dochodzi powód czysto techniczny. Terasowany stok trzeba oczyścić z kamieni, a kamienia jest na nim więcej, niż potrzeba na mury oporowe. Wieża jest więc również sposobem na zagospodarowanie nadmiaru materiału leżącego pod ręką. Buduje się ją z tego, co i tak trzeba było usunąć, i stawia tam, skąd widać własną kwaterę.
Co to dokłada do obu tekstów
W pieśni Izajasza wieża jest kolejną pozycją na liście nakładów. Właściciel zrobił wszystko, co można zrobić: oczyścił grunt, wybrał szlachetną odmianę, wykuł tłocznię, postawił budynek. Sens zarzutu polega na dysproporcji między nakładem a plonem, a wieża tę dysproporcję powiększa.
W przypowieści o dzierżawcach ta sama wieża pracuje inaczej. Dzierżawcy dostają majątek gotowy, wyposażony i zdatny do pracy od pierwszego dnia. Ich wina nie polega na tym, że dostali za mało, lecz na tym, co zrobili z tym, co dostali. Wyliczenie inwestycji w pierwszym zdaniu przypowieści nie jest tłem — jest przesłanką.
Problem z datowaniem
Tu zaczyna się ostrożność. Sucha kamienna wieża nie ma warstw kulturowych, a technika jej budowy nie zmieniła się przez dwa tysiące lat. Kształt nie datuje. Badania powierzchniowe przypisywały wiele takich obiektów epoce żelaza, wiążąc je z rozwojem terasowego rolnictwa wokół stolicy; wykopaliska pokazały jednak, że część wież jest bizantyjska, część z okresu osmańskiego, a niektóre powstały niedawno. Zdarza się też, że stara wieża została rozebrana i postawiona na nowo z tych samych kamieni.
Uczciwy opis brzmi więc tak: wieże polne są realnym i powszechnym elementem krajobrazu rolnego tej okolicy, a ich funkcja jest znana z ciągłej praktyki. Datowanie pojedynczego obiektu bez wykopalisk jest zaś domysłem, a zbiorcze przypisywanie ich epoce żelaza — nadużyciem.
Czego to nie dowodzi
Żadnej z zachowanych wież nie da się powiązać ani z pieśnią Izajasza, ani z przypowieścią. Nie ma wieży z winnicy, o której mówi którykolwiek z tych tekstów, i nigdy nie będzie, bo takie budowle nie noszą podpisów.
Nie dowodzi to również, że obraz winnicy jest opisem konkretnego gospodarstwa. Oba teksty posługują się typem, nie fotografią: wyliczają standardowy zestaw, który słuchacz miał w głowie. Wartość znaleziska polega na tym, że pokazuje ten standard — i odbiera wieży status literackiej ozdoby.







