Trzydziesty szósty rozdział Księgi Jeremiasza jest w Pismie miejscem osobliwym: opisuje nie tylko to, co powiedziano, ale też jak to zapisano. Prorok dyktuje, skryba pisze, zwój jest odczytywany, a na końcu niszczony. Wychodzi z tego coś w rodzaju instruktażu — i akurat ten instruktaż daje się porównać z przedmiotami wydobytymi z ziemi.
Jeremiasz więc wezwał Barucha, syna Neriasza, a Baruch spisał z ust Jeremiasza na zwoju księgi wszystkie słowa Pana, które mówił do niego.
Jr 36,4
Czym pisano
Tekst nazywa narzędzie wprost.
Baruch odpowiedział: Ustnie podawał mi wszystkie te słowa, a ja spisałem je atramentem w księdze.
Jr 36,18
Atrament tamtej epoki wytwarzano z sadzy zmieszanej z lepiszczem i wodą. Był to barwnik nanoszony na powierzchnię, a nie wżerający się w nią — dlatego dawał się zetrzeć wilgotną ściereczką, dopóki nie wysechł, i dlatego blaknie, gdy przez wieki działa na niego światło i wilgoć. Wiele ostraków, które przy odkryciu były czytelne, straciło część liter w ciągu kolejnych dziesięcioleci.
Narzędziem był rylec trzcinowy o rozciętym końcu — przycinany na ostro, maczany w kałamarzu. Kałamarze znajdowane na stanowiskach z tego okresu to małe naczyńka z zagłębieniem, niekiedy ze śladami zaschniętego barwnika na dnie. Przy nich bywają rylce metalowe i kamienne narzędzia do gładzenia powierzchni.
Na czym pisano
Dokument formalny — a zwój proroka nim był — spisywano na papirusie. Arkusze sklejano w pas, który zwijano. To materiał wygodny i drogi, ale nietrwały w wilgotnym klimacie: papirus butwieje wszędzie poza suchymi jaskiniami i pustynią. Dlatego z Judy okresu królestwa nie zachowały się praktycznie żadne zwoje, choć wiemy, że były.
Do notatek codziennych służyły skorupy rozbitych naczyń — ostraka. Skorupa była za darmo, leżała pod ręką w każdym domu, a atrament trzymał się jej dobrze. To dlatego korespondencja wojskowa z Lakisz i rozkazy zaopatrzeniowe z Aradu dotrwały do naszych czasów, a księgi nie. Zachowało się to, czego nie warto było chronić.
Nóż pisarski
Opis zniszczenia zwoju wymienia narzędzie, którego funkcja nie jest oczywista.
Gdy Jehudi przeczytał trzy lub cztery karty, odcinał je nożem pisarskim i wrzucał do ognia, który rozpalony był na palenisku, aż cały zwój spłonął w ogniu na palenisku.
Jr 36,23
Nóż pisarski należał do stałego wyposażenia skryby. Służył do przycinania trzcinowego rylca, do docinania arkuszy i do usuwania błędów przez zeskrobanie warstwy z powierzchni. W scenie z Księgi Jeremiasza król używa go wbrew przeznaczeniu: narzędziem do poprawiania tekstu tnie tekst na kawałki. Szczegół jest realistyczny — nóż leżał tam, gdzie leżał zwój, bo jedno bez drugiego nie działało.
Bulle — ślad po dokumentach, których nie ma
Zwój wiązano sznurkiem, a na węzeł nakładano grudkę gliny i odciskano w niej pieczęć. Taka grudka to bulla. Papirus przepadł, ale bulle przetrwały — i to często dzięki pożarom, bo ogień wypalił glinę jak ceramikę.
Na odwrocie bulli widać odcisk włókien papirusu i wgniecenie po sznurku. To bezpośredni, materialny dowód na istnienie dokumentów, które się nie zachowały: mamy pieczęcie zwojów bez zwojów. Wśród znanych bulli są takie z imionami urzędników noszących tytuł skryby.
Czego to nie dowodzi
Zgodność opisu z przedmiotami nie dowodzi, że opisana scena się wydarzyła. Dowodzi czegoś węższego: że autor opisu znał realia pracy skryby i używał nazw narzędzi zgodnie z ich funkcją. Tekst jest osadzony w świecie, w którym pisano właśnie tak — a to argument przeciw wyobrażeniu, że powstał w oderwaniu od tych realiów.
Osobno trzeba powiedzieć o identyfikacjach imiennych. Niektóre bulle noszą imiona zbieżne z imionami osób z Księgi Jeremiasza, w tym z imieniem skryby Barucha. Kuszące jest uznanie ich za pieczęcie tych właśnie ludzi, ale ostrożność jest tu obowiązkowa z dwóch powodów. Po pierwsze, imiona judzkie powtarzały się i sama zbieżność imienia z imieniem ojca nie identyfikuje osoby jednoznacznie. Po drugie, część takich bulli pochodzi z rynku antykwarycznego, bez wykopu i bez warstwy, a przy przedmiotach o tak wysokiej wartości rynkowej autentyczność bywa kwestionowana i nie zawsze da się ją rozstrzygnąć.
Nie wiemy więc, czy zachowała się pieczęć Barucha. Nie wiemy, jak wyglądał zwój spalony przez króla. Wiemy natomiast, czym i na czym go napisano, jak go zamknięto i dlaczego dziś go nie mamy — a to wystarczy, by scenę z Księgi Jeremiasza czytać jako opis rzeczywistej roboty, a nie jako obraz umowny.







