Wśród dokumentów gospodarczych z Babilonii pojawia się nazwa miejscowa, która przykuwa uwagę: Al-Jahudu, czyli miasto Judy. Korpus liczy około dwustu klinowych tabliczek z lat mniej więcej 572–477 p.n.e. i dotyczy tej osady oraz kilku sąsiednich. Treść jest zwyczajna: dzierżawy ziemi, pokwitowania podatków, pożyczki, sprzedaże, umowy małżeńskie, listy świadków. W tych właśnie listach kryje się rzecz najważniejsza — dziesiątki imion zawierających element -jahu, czyli skrócone imię Boga Izraela.
Co widać w tych dokumentach
Obraz jest spójny i nieco zaskakujący dla kogoś, kto zna wygnanie wyłącznie z psalmu o rzekach Babilonu. Widać ludzi osadzonych na ziemi królewskiej, uprawiających działki w zamian za świadczenia i służbę, wchodzących w spółki, pożyczających i pożyczających innym, występujących przed urzędnikami jako strony. Widać rodziny trwające przez trzy i cztery pokolenia w tym samym miejscu. Widać wreszcie, że nazwy niektórych osad odwoływały się do stron ojczystych przesiedleńców — praktyka znana z całej Babilonii, gdzie deportowanych grupowano według pochodzenia.
To jest inna prawda o niewoli niż ta, którą przechowała liturgia żałoby. Obie są prawdziwe. Początek wygnania był wyrwaniem i klęską, tak jak mówi psalm.
Nad rzekami Babilonu, tam siedzieliśmy i płakaliśmy, wspominając Syjon.
Ps 137,1
Po dwóch pokoleniach ten sam ośrodek wygnańczy był już jednak miejscem, w którym się żyło, zawierało umowy i budowało majątek. Tabliczki uchwyciły dokładnie ten stan.
Dlaczego wróciła tylko część
Księgi powrotu podają listy tych, którzy wyszli. Nie stawiają natomiast pytania, które narzuca się przy zestawieniu z tabliczkami: co z resztą.
A oto są ludzie prowincji, którzy wyszli z niewoli i wygnania, uprowadzeni do Babilonu przez Nabuchodonozora, króla Babilonu, a powrócili oni do Jerozolimy i Judy – każdy do swojego miasta.
Ezd 2,1
Odpowiedź, którą podpowiadają dokumenty babilońskie, jest przyziemna i przez to wiarygodna. Wracać znaczyło porzucić ziemię, na której siedziało się od pokoleń, sieć zobowiązań, pozycję i bezpieczeństwo — i przenieść się do zniszczonej prowincji, gdzie wszystko trzeba było zaczynać od nowa. Powrót był aktem wiary i kosztownym wyborem, a nie oczywistością.
Ślad tego napięcia jest zresztą w samej Biblii. Kiedy Ezdrasz kompletuje karawanę, brakuje mu Lewitów i musi po nich posłać do konkretnej miejscowości w Babilonii, gdzie mieszkali.
I dałem przez nich polecenie Iddo, przełożonemu w miejscowości Kasifia, i przekazałem im słowa, które mieli powiedzieć do niego i jego braci Netinitów w miejscowości Kasifia; poleciłem, aby nam przyprowadzili sługi dla domu naszego Boga.
Ezd 8,17
Ta scena zakłada dokładnie taki świat, jaki opisują tabliczki: rozproszone judejskie osady o własnych nazwach, z których trzeba było ludzi wzywać imiennie i przekonywać. Diaspora babilońska nie zniknęła po dekrecie Cyrusa — przetrwała i po stuleciach wydała Talmud babiloński.
Jest w tych dokumentach jeszcze jedna warstwa, łatwa do przeoczenia. Imiona zmieniają się z pokolenia na pokolenie: obok form z elementem -jahu pojawiają się w tych samych rodzinach imiona babilońskie, a bywa i odwrotnie — syn o imieniu jahwistycznym po ojcu o imieniu miejscowym. Widać w tym codzienną pracę zachowywania tożsamości: nie deklarację, lecz decyzje podejmowane przy narodzinach kolejnego dziecka, raz w jedną, raz w drugą stronę.
Czego to nie dowodzi
Trzeba zacząć od zastrzeżenia o pochodzeniu. Korpus z Al-Jahudu nie został wykopany — pojawił się na rynku antykwarycznym i trafił do kolekcji prywatnych. Nie mamy stanowiska, warstwy ani planu; położenie samej osady jest rekonstruowane pośrednio, z treści dokumentów. Autentyczność samych tabliczek nie budzi w tym wypadku zasadniczych wątpliwości, ale utrata kontekstu jest realną stratą i nie wolno o niej milczeć.
Poza tym: żadna z tabliczek nie wymienia postaci znanej z Biblii i żadna nie mówi o powrocie ani o świątyni. To dokumenty majątkowe, które milczą o wierze — imię z elementem -jahu świadczy o tradycji rodzinnej, nie o pobożności konkretnego człowieka. Nie dowodzą one, że opisy z Księgi Ezdrasza są ścisłe. Pokazują świat, w którym te opisy są zrozumiałe: judejską społeczność, która w Babilonii przetrwała, urządziła się i miała realny powód, żeby zostać.







