Data zburzenia świątyni jerozolimskiej podawana jest zwykle jako oczywistość, choć w literaturze pojawiają się dwie liczby: 587 i 586 przed naszą erą. Dokument, wokół którego ten spór się toczy, jest jednym z najbardziej sprawdzalnych źródeł starożytności.
Dziennik nieba
Babilońscy skrybowie prowadzili systematyczne zapisy obserwacji: położenia Księżyca względem gwiazd, ustawienia planet, zaćmienia, momenty wschodów. Tabliczka przechowywana w Berlinie pod sygnaturą VAT 4956 zawiera taki właśnie zestaw, opisany jako pochodzący z trzydziestego siódmego roku panowania Nabuchodonozora II.
Wartość tego materiału bierze się z jego gęstości. Pojedyncze zjawisko astronomiczne powtarza się co pewien czas, więc może pasować do wielu lat. Kilkadziesiąt położeń zapisanych w kolejnych miesiącach tworzy jednak układ, który powtarza się dopiero po tysiącach lat. Przeliczenie wstecz daje jedno dopasowanie: rok 568 przed naszą erą i przełom na rok następny.
Od tej kotwicy odlicza się resztę. Skoro rok trzydziesty siódmy jest znany, znane są też rok pierwszy i wszystkie pozostałe, a wraz z nimi daty wydarzeń, które babilońskie kroniki umieszczają w konkretnych latach panowania.
Co na to tekst biblijny
Księgi Królewskie i Księga Jeremiasza datują zniszczenie miasta rokiem panowania tego samego władcy.
W piątym miesiącu, siódmego dnia tego miesiąca – był to dziewiętnasty rok Nabuchodonozora, króla Babilonu – do Jerozolimy przybył Nebuzaradan, dowódca gwardii, sługa króla Babilonu;
2 Krl 25,8
Równoległy zapis podaje to samo, z jedną różnicą.
W piątym miesiącu, dziesiątego dnia tego miesiąca – był to dziewiętnasty rok Nabuchodonozora, króla Babilonu – do Jerozolimy przybył Nebuzaradan, dowódca gwardii, sługa króla Babilonu.
Jr 52,12
Rok jest w obu miejscach ten sam, miesiąc ten sam, natomiast dzień inny: siódmy i dziesiąty. Tej rozbieżności nie da się usunąć przez chronologię babilońską, bo dotyczy ona tekstu hebrajskiego. Proponowane wyjaśnienia są dwa: albo mowa o dwóch momentach jednego procesu — przybyciu dowódcy i podpaleniu budynków — albo o pomyłce w przekazie liczby. Żadnego z nich nie da się dziś dowieść.
Dlaczego astronomia nie kończy sporu
Tu jest sedno sprawy, zwykle pomijane. Tabliczka ustala, który rok naszej rachuby odpowiada trzydziestemu siódmemu rokowi babilońskiego króla. Nie ustala natomiast, jak liczył lata pisarz hebrajski.
Różnica bierze się z dwóch niezależnych zwyczajów. Pierwszy dotyczy roku wstąpienia na tron: w jednym systemie liczy się go jako pierwszy rok panowania, w drugim jako rok zerowy, a pierwszym nazywa się dopiero następny. Drugi dotyczy początku roku — wiosną czy jesienią. Obie decyzje przesuwają wynik o rok, a złożone razem potrafią dać rozbieżność, którą widać w literaturze jako spór 587 kontra 586.
Innymi słowy: sprawa nie jest otwarta z powodu niepewności astronomicznej. Astronomia jest tu twarda. Otwarta jest z powodu tego, czego dokument nie zawiera — instrukcji, jak przeliczać hebrajskie lata panowania.
Jak wygląda sam dokument
Warto dodać zastrzeżenie, które nie osłabia wniosku, ale należy się czytelnikowi. Zachowany egzemplarz nie jest oryginalnym zeszytem obserwatora sprzed dwóch i pół tysiąca lat, lecz kopią sporządzoną później przez skrybę przepisującego starszy zapis. To normalna sytuacja przy tekstach klinowych i sama w sobie nie budzi podejrzeń.
Nie wszystkie zanotowane położenia dają się też odtworzyć równie dokładnie; kilka pozycji budzi dyskusję, co przy zapisie kopiowanym ręcznie jest do przewidzenia. Rozstrzyga jednak całość: dopasowanie kilkudziesięciu danych naraz jest tak silne, że pojedyncze niezgodności go nie naruszają. Właśnie dlatego ta tabliczka jest uważana za jeden z najtwardszych punktów chronologii starożytnego Wschodu.
Czego to nie dowodzi
VAT 4956 nie potwierdza żadnego zdarzenia opisanego w Biblii. Nie mówi o Jerozolimie, o świątyni ani o Judzie. Jest kalendarzem, nie kroniką, i cała jego rola polega na tym, że pozwala przeliczyć cudze daty.
Nie rozstrzyga też sporu o rok zburzenia świątyni i nie należy go w tej roli powoływać. Kto podaje jedną z dwóch dat jako ustaloną astronomicznie, myli dwie różne rzeczy: pewność co do punktu odniesienia i niepewność co do sposobu liczenia. Uczciwe zdanie brzmi tak: chronologia babilońska jest zakotwiczona bardzo mocno, a mimo to rok zniszczenia Jerozolimy podaje się z tolerancją jednego roku — i to nie z braku danych, lecz z powodu sposobu, w jaki liczyli je sami starożytni.







