Przejdź do treści
Za darmo, bez reklam i opłat.Poznaj misję
Odkryjbiblie.pl
Odkrycia archeologiczne

Stela Wieży Babel Nabuchodonozora i tabliczka Esagila

Czarna stela ze zbiorów Schøyena i tabliczka Esagila opisują ziggurat Etemenanki. Dlaczego pochodzenie z rynku antykwarycznego zmienia wartość takiego obiektu.

Kamil Sasuła
1 sierpnia 2026 · 3 min czytania
Stela Wieży Babel Nabuchodonozora i tabliczka Esagila
Wielkość pisma
Wielkość pisma: 100%

Przy temacie wieży z Księgi Rodzaju wracają dwa obiekty. Jeden jest efektowny i budzi zastrzeżenia. Drugi jest nudny i solidny. Zestawienie ich obok siebie jest dobrą lekcją tego, jak ocenia się wartość źródła.

Czarna stela ze zbiorów prywatnych

Obiekt należy do kolekcji Schøyena. Przedstawia stojącego króla — podpisanego jako Nabuchodonozor, władca Babilonu — obok wysokiej, schodkowej budowli, a w dolnej części płyty widnieje rzut poziomy tej samej konstrukcji, czyli plan. Towarzyszy temu inskrypcja odnosząca się do prac przy ziguracie Etemenanki, wielkiej wieży świątynnej w Babilonie.

Jako przedstawienie jest to obiekt rzadki: pokazuje ziggurat i jego plan razem z królem budowniczym. Problem leży gdzie indziej.

Skąd ten obiekt pochodzi

Stela nie została odkopana przez ekspedycję. Trafiła do zbiorów drogą rynku antykwarycznego, bez udokumentowanego kontekstu wykopaliskowego. Nie wiadomo więc, gdzie leżała, w jakiej warstwie i co znajdowało się obok — a to są informacje, które przy obiekcie z wykopalisk potwierdzają jego autentyczność niezależnie od samego przedmiotu.

To nie jest formalność. Rynek starożytności wyprodukował w ciągu ostatniego stulecia znaczną liczbę falsyfikatów, w tym takich, które przez lata uchodziły za autentyczne i były publikowane. Fałszerze wykorzystują właśnie tę lukę: przedmiot bez kontekstu można oceniać wyłącznie na podstawie jego samego, a materiał i pismo da się podrobić na tyle dobrze, by wprowadzić w błąd.

W przypadku tej steli autentyczność nie została obalona. Trzeba to powiedzieć równie wyraźnie jak zastrzeżenie: nie ma dowodu fałszerstwa. Dla części badaczy brak udokumentowanego pochodzenia sam w sobie dyskwalifikuje obiekt jako materiał dowodowy, a zbiory, do których należy, były przedmiotem poważnych sporów o pochodzenie zgromadzonych w nich zabytków. Ostrożna formuła brzmi więc: obiekt interesujący, którego nie wolno używać jako samodzielnego argumentu.

Tabliczka Esagila

Drugi obiekt jest znacznie mniej okazały: gliniana tabliczka podająca wymiary budowli świątynnych w Babilonie, w tym samego zigguratu. Zachowany egzemplarz jest kopią sporządzoną w roku 229 przed naszą erą, a więc kilkaset lat po świetności miasta, i przepisuje starszy tekst.

Wartość tego dokumentu polega na tym, że podaje liczby. Dzięki niemu wiadomo, jak wielką budowlę miano na myśli i jak ją mierzono. Ostrożność jest jednak potrzebna również tutaj: podane wymiary bywają odczytywane jako schemat idealny, a nie jako pomiar wykonanego obiektu, i przeliczanie ich na dzisiejsze jednostki wymaga założeń, które badacze przyjmują różnie.

Obiekt z wykopalisk a obiekt z rynku

Różnica między tymi dwiema kategoriami jest praktyczna, nie formalna. Przedmiot wydobyty przez ekspedycję ma dziennik prac, plan wykopu, opis warstwy i sąsiadujące znaleziska. Jeśli ktoś kwestionuje jego autentyczność, można sięgnąć po tę dokumentację. Przedmiot kupiony na rynku ma tylko siebie: materiał, pismo, styl. Ocena opiera się wyłącznie na tym, czy specjalista dostrzeże niezgodność.

Dlatego ostrożny badacz nie buduje wniosku na obiekcie bez pochodzenia, nawet gdy uważa go za prawdziwy. Może go opisać, może uznać za prawdopodobnie autentyczny, ale nie oprze na nim argumentu, który miałby coś rozstrzygać. Ta zasada obowiązuje niezależnie od tego, czy dany obiekt wspiera tezę wygodną, czy niewygodną — i właśnie w tym leży jej wartość.

Czego to nie dowodzi

Żaden z tych obiektów nie potwierdza opowieści z jedenastego rozdziału Księgi Rodzaju.

Potem powiedzieli: Chodźcie, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby do nieba, i uczyńmy sobie imię, abyśmy się nie rozproszyli po powierzchni całej ziemi.

Rdz 11,4

Etemenanki, o którym mówią obie inskrypcje, jest budowlą pierwszego tysiąclecia przed naszą erą, wielokrotnie przebudowywaną, a jej ostatnia postać pochodzi z czasów nowobabilońskich. Opowieść biblijna nie jest do niej datowana i nie podaje żadnych danych, które pozwoliłyby te dwie rzeczy utożsamić. Wieża z Księgi Rodzaju i ziggurat Nabuchodonozora to nie to samo, choć jedno mogło być tłem wyobrażeniowym dla drugiego.

Materiał ten mówi natomiast coś o chełpliwości władcy, którą Księga Daniela wkłada w usta tego samego króla.

Król zaczął mówić: Czy to nie jest ten wielki Babilon, który ja, w sile swej potęgi, zbudowałem jako siedzibę królestwa i dla chwały swojego majestatu?

Dn 4,30

Zdanie takie brzmi wiarygodnie w ustach człowieka, który podpisywał swoim imieniem cegły w całym mieście. Ale i to jest obserwacja o realiach, nie dowód, że rozmowa się odbyła.

AUTOR

Kamil Sasuła

Kamil Sasuła — badacz i pasjonat Pisma Świętego, twórca serwisu Odkryjbiblie.pl. Od lat zgłębia Biblię u samego źródła: hebrajskie i greckie znaczenia słów, kontekst historyczny oraz odkrycia archeologiczne potwierdzające karty Pisma.

Wszystkie wpisy autora