Przez wiele stuleci pielgrzymom przybywającym do Jerozolimy pokazywano niewielki basen przy resztkach bizantyjskiego kościoła i mówiono, że to sadzawka Siloe. W 2004 roku, przy pracach kanalizacyjnych prowadzonych nieco dalej, natrafiono przypadkiem na kamienne stopnie. Okazało się, że właściwy basen z czasów drugiej świątyni leży gdzie indziej.
Przypadek przy remoncie
Odkrycia dokonano podczas wymiany przewodu kanalizacyjnego w dolnej części miasta. Koparka odsłoniła kilka schodów, prace wstrzymano i wezwano archeologów. Kolejne sezony pokazały, że stopnie należą do dużego, obudowanego basenu, sięgającego dalej, niż można było przypuszczać.
Basen ma szerokie stopnie schodzące ku dnu, ułożone tarasowo, z odcinkami płaskimi między nimi. Taki układ pozwala korzystać z wody niezależnie od jej poziomu — a poziom zmieniał się wraz z wydajnością źródła zasilającego cały ten system.
Dlaczego to inny obiekt niż tunel Ezechiasza
Warto oddzielić dwie warstwy dziejów tego miejsca, bo bywają mylone. Wcześniejsza to system z czasów królestwa Judy: kanał wykuty w skale, doprowadzający wodę ze źródła do wnętrza murów, z inskrypcją opisującą spotkanie dwóch drążących zespołów. Ten zabytek pochodzi z ósmego wieku przed naszą erą i dotyczy zaopatrzenia miasta na wypadek oblężenia.
Odkryty w 2004 roku basen to konstrukcja o kilkaset lat późniejsza, z okresu drugiej świątyni, i o innym przeznaczeniu: publiczny zbiornik u wylotu tego samego systemu wodnego, przy trakcie prowadzącym w górę miasta. Monety znalezione w tynku i w warstwach basenu mieszczą jego użytkowanie w tym właśnie okresie.
Korekta wielowiekowej tradycji
Wcześniej wskazywany pielgrzymom basen jest realnym zabytkiem, ale późniejszym — powstał w okresie bizantyjskim, przy kościele wzniesionym dla upamiętnienia wydarzenia z Ewangelii. Pomyłka nie polegała więc na wymyśleniu miejsca, tylko na przesunięciu: upamiętniono okolicę, a nie sam obiekt, i z czasem pamiątka zajęła miejsce oryginału.
To pouczający przypadek. Ciągła tradycja lokalizacyjna, sięgająca kilkunastu stuleci, potrafi wskazywać punkt oddalony od właściwego o kilkadziesiąt metrów — i sama z siebie nie jest argumentem rozstrzygającym.
I powiedział do niego: Idź, umyj się w sadzawce Siloam – co się tłumaczy: Posłany. Poszedł więc, umył się i wrócił, widząc.
J 9,7
A on odpowiedział: Człowiek, którego nazywają Jezusem, zrobił błoto, pomazał moje oczy i powiedział do mnie: Idź do sadzawki Siloam i umyj się. Poszedłem więc, umyłem się i przejrzałem.
J 9,11
Tekst Jana wymaga miejsca, do którego można zejść, umyć się i wrócić, i takie miejsce znajduje się dziś w ziemi, w odpowiedniej warstwie czasowej. Nazwa Siloam wiąże się przy tym z posłaniem, na co sam Ewangelista zwraca uwagę.
Ile z tego odkopano
Tu potrzebna jest szczerość, którą popularne opisy często pomijają. Odsłonięto dotąd tylko część basenu. Reszta znajduje się pod terenem należącym do wspólnoty kościelnej i przez lata pozostawała niedostępna. To znaczy, że pełny plan, dokładne wymiary i liczba boków ze schodami nie są ustalone — publikowane rekonstrukcje uzupełniają brakującą część przez symetrię.
Czego to nie dowodzi
Odkrycie nie dowodzi, że opisane u Jana uzdrowienie się wydarzyło. Ustala miejsce i czas, w których taka scena mogła się rozegrać, i na tym kończy się jego zasięg.
Nie rozstrzyga też, do czego basen służył na co dzień. Proponuje się zbiornik wody użytkowej, miejsce zanurzeń rytualnych dla przybywających do miasta albo jedno i drugie naraz. Rozmiary i schody dopuszczają każdą z tych funkcji, a żadna inskrypcja nie przesądza sprawy.
Nie należy wreszcie mówić, że odnaleziono sadzawkę, w której umył się niewidomy. Odnaleziono sadzawkę noszącą tę nazwę i pochodzącą z tego okresu. Różnica między jednym a drugim zdaniem jest dokładnie tą różnicą, o którą w archeologii biblijnej chodzi najczęściej.







