Teksty klinowe bywają przedstawiane jako obiektywna przeciwwaga dla Biblii. Ten dokument jest dobrym lekarstwem na takie założenie: to pamflet polityczny, spisany przez zwycięzców o przegranym.
Czym jest ten tekst
Tabliczka oznaczona sygnaturą BM 38299 zawiera utwór o charakterze poetyckim, powstały po zdobyciu Babilonu przez Persów. Jest uszkodzona, więc części tekstu brakuje, ale zachowane fragmenty nie pozostawiają wątpliwości co do intencji. Ostatni król Babilonu zostaje w nim przedstawiony jako władca, który zlekceważył Marduka, głównego boga stolicy, i wywyższył innego — księżycowego Sina.
Zarzuty są konkretne. Nabonid miał budować i wyposażać świątynię w Charanie zamiast dbać o Esagilę. Miał wprowadzać obce formy kultu i zmieniać wizerunki bóstw. Przede wszystkim zaś miał opuścić stolicę na wiele lat, przebywając w oazie Tajma w północnej Arabii, co uniemożliwiało odprawianie dorocznego święta noworocznego, w którym udział króla był konieczny.
Po co to napisano
Odpowiedź jest polityczna. Persowie przejmowali państwo, w którym kapłaństwo stolicy dysponowało realnym wpływem. Przedstawienie poprzedniego władcy jako bezbożnika, który obraził boga miasta, czyniło z nowego władcy nie najeźdźcę, lecz przywracającego porządek. Ta sama linia argumentacji wraca w innych tekstach z tego okresu, w tym w słynnym cylindrze zdobywcy.
Dokument tłumaczy więc rzecz, która przy samej lekturze Księgi Daniela wygląda zagadkowo: dlaczego wielkie miasto z potężnymi murami przeszło w obce ręce praktycznie bez walki. Bo znaczna część jego elity miała powody, by nie bronić własnego króla.
Nieobecny król i syn na tronie
Z tego samego zestawu źródeł wynika drugi szczegół, ważny dla czytelnika Biblii. Podczas długiej nieobecności Nabonida władzę w Babilonie sprawował jego syn, Belszazar. Księga Daniela otwiera piąty rozdział sceną uczty właśnie u niego.
Król Belszazar urządził wielką ucztę dla tysiąca swoich książąt i przed tym tysiącem pił wino.
Dn 5,1
Przez długi czas zarzucano tej księdze błąd, ponieważ listy władców Babilonu kończyły się na Nabonidzie i żaden Belszazar w nich nie występował. Teksty klinowe pokazały, że taka osoba istniała i faktycznie rządziła w stolicy pod nieobecność ojca. Trzeba jednak od razu dodać zastrzeżenie: w źródłach babilońskich Belszazar nosi tytuł następcy tronu, a nie króla. Tekst biblijny używa mocniejszego określenia niż dokumenty urzędowe, i to jest różnica, którą uczciwie się zaznacza, a nie przemilcza.
Jak korzystać z takiego źródła
Ostrożnie i z podaniem, kto pisał. Zarzut porzucenia Marduka ma prawdopodobnie realne jądro — przywiązanie Nabonida do kultu księżycowego jest widoczne także w jego własnych inskrypcjach, których nikt nie pisał przeciw niemu. Obraz szaleńca i heretyka jest już jednak konstrukcją polemiczną, budowaną po to, by uzasadnić zmianę władzy.
To dobra okazja, by powiedzieć rzecz, która w opracowaniach o archeologii biblijnej pada zbyt rzadko: teksty klinowe też bywają propagandą. Nie są neutralnym tłem, wobec którego mierzy się Biblię. Są dokumentami stron, które miały swoje interesy, i przy każdym z nich trzeba zapytać, kto go zamówił.
Czego to nie dowodzi
Relacja wierszem nie potwierdza żadnej sceny z Księgi Daniela. Nie ma w niej uczty, nie ma napisu na ścianie, nie ma żadnego żydowskiego doradcy. Potwierdza wyłącznie tło: istnienie Belszazara, nieobecność jego ojca w stolicy i konflikt króla z kapłaństwem Marduka.
Nie dowodzi też, że Nabonid był takim człowiekiem, jakim go tam przedstawiono. Wiemy, że został tak opisany przez tych, którzy zajęli jego państwo — a to zupełnie inne zdanie. Kto cytuje ten tekst jako opis charakteru króla, popełnia dokładnie ten błąd, przed którym ostrzega się przy annałach asyryjskich, tyle że z drugiej strony.







