Wśród zwojów znad Morza Martwego jest cykl kompozycji, które nie opisują żadnej ofiary składanej w Jerozolimie. Opisują kult sprawowany w niebie — przez kapłanów, którzy nie są ludźmi. Kopie tego cyklu znaleziono w Qumran, a jedną także na Masadzie, czyli dwieście lat później i pięćdziesiąt kilometrów dalej.
Trzynaście kompozycji na trzynaście szabatów
Utwór przyjęto nazywać Pieśniami ofiary szabatowej. Składa się z trzynastu części, po jednej na kolejny szabat, a trzynaście tygodni to dokładnie kwartał roku liczonego według kalendarza znanego z innych qumrańskich zwojów. Cykl obsługiwał więc jedną czwartą roku i powtarzał się cztery razy.
Zachowały się fragmenty kilku kopii z grot Qumran, w tym z Groty 4 i Groty 11 — a więc tekst był przepisywany, a nie sporządzony raz na własny użytek. Osobno stoi egzemplarz wydobyty z ruin Masady, twierdzy, która padła kilka lat po zburzeniu Jerozolimy.
Co jest w środku
Każda pieśń zaczyna się nagłówkiem wskazującym numer szabatu, po czym przechodzi do wezwania i opisu. Opisywana jest struktura niebiańskiego sanktuarium: przedsionki, wejścia, zasłony, sam tron. Występują w niej kapłani określani jako duchowe istoty, siedmiu naczelnych książąt z ich błogosławieństwami, chóry wołające jedne do drugich. Wracają obrazy tronu i rydwanu, oczywiście zaczerpnięte z Ezechiela, oraz język chwały wypełniającej świątynię, znany z Izajasza.
W roku, w którym umarł król Uzjasz, widziałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren jego szaty wypełnił świątynię.
Iz 6,1
I wołał jeden do drugiego: Święty, święty, święty, Pan zastępów. Cała ziemia jest pełna jego chwały.
Iz 6,3
A ponad sklepieniem, które było nad ich głową, było coś podobnego do tronu, z wyglądu jak kamień szafiru. I u góry, na tym, co było podobne do tronu, znajdowało się coś z wyglądu przypominające człowieka.
Ez 1,26
Charakterystyczne jest to, czego w pieśniach nie ma. Mimo tytułu nie opisano w nich żadnej ofiary — ani zwierzęcia, ani ołtarza, ani obrzędu. Ofiarą jest sama liturgia: wysławianie. Dla wspólnoty, która nie miała dostępu do jerozolimskiego kultu albo świadomie się od niego odcięła, to rozwiązanie miało oczywisty sens praktyczny, choć zwoje nigdzie tego wprost nie tłumaczą.
Egzemplarz z Masady
Kopia znaleziona na Masadzie jest osobnym problemem i warto go postawić uczciwie, bo bywa rozstrzygany zbyt szybko. Pierwsze wyjaśnienie: teksty te krążyły szeroko, także poza wspólnotą znad Morza Martwego, i trafiły na Masadę razem z kimś, kto po prostu je znał. Drugie: w czasie wojny z Rzymem uciekinierzy z okolic Qumran dotarli do twierdzy, zabierając ze sobą swoje księgi.
Obie wersje tłumaczą znalezisko i żadnej nie da się na podstawie samego zwoju wykluczyć. Różnica jest istotna, bo w pierwszym przypadku mamy do czynienia z literaturą ogólnożydowską, w drugim — z pamiątką po jednej grupie.
Tło dla obrazów niebiańskiej liturgii
Dla czytelnika Objawienia wartość tego znaleziska jest pośrednia, ale realna. Pokazuje ono, że w Judei przed pierwszym wiekiem istniała rozwinięta, zapisana tradycja mówienia o kulcie w niebie: o tronie, o istotach służących wokół niego, o powtarzanym wołaniu jednych do drugich. Obrazy z Objawienia nie są więc obce swojemu środowisku — mieszczą się w słowniku, którym posługiwali się ówcześni Żydzi.
Trzeba jednak od razu dodać zastrzeżenie kanoniczne: Pieśni ofiary szabatowej nie należą do Pisma, nie ma ich w Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej i nie wolno ich używać jako klucza do wykładni Objawienia. To materiał porównawczy, nie źródło nauki.
Czego to nie dowodzi
Zwoje nie dowodzą, że Jan czerpał z tej literatury. Wspólne słownictwo obu stron pochodzi z Izajasza i Ezechiela, dostępnych każdemu; podobieństwo tłumaczy się bez zapożyczenia.
Nie dowodzą też, że wizje opisane w Piśmie są literackim wytworem swojej epoki. Z tego, że epoka miała gotowy język do mówienia o niebie, nie wynika ani że wizje są prawdziwe, ani że są zmyślone. Archeologia dostarcza tu słownika, nie werdyktu.
Nie rozstrzygają wreszcie, kto ten cykl napisał, dla kogo i czy odmawiano go rzeczywiście co szabat, czy czytano prywatnie. Nagłówki mówią o porządku tekstu, nie o praktyce ludzi.







