W każdym stuleciu średniowiecza istnieli ludzie, którzy czytali Pismo i wyciągali z niego wnioski niewygodne dla instytucji. Nie tworzyli jednego ukrytego kościoła z nieprzerwaną sukcesją — i tego nie będziemy twierdzić, choć byłoby to wygodne. Tworzyli coś, co lepiej nazwać nicią wierności: powtarzający się odruch powrotu do tekstu, pojawiający się niezależnie w Lyonie, w Oksfordzie, w Pradze i w górach Etiopii, u ludzi, którzy o sobie nawzajem najczęściej nie wiedzieli. Ta nić bywała cienka, plątała się i miała węzły. Ale nigdy się nie urwała — i, co równie ważne, nie zawsze prowadziła tam, gdzie chcielibyśmy ją poprowadzić.
Skąd wiemy, w co wierzyli
Ruchy prześladowane rzadko zostawiają własne archiwa. Ich księgi palono razem z nimi, a to, co przetrwało, jest fragmentaryczne. Paradoksalnie najlepszym źródłem są akta i podręczniki inkwizytorów: ludzi, którzy musieli precyzyjnie opisać zwalczany błąd, żeby go rozpoznać, i nie mieli żadnego powodu, by przedstawiać przeciwnika korzystnie.
Kiedy więc inkwizytor pisze ze zgrozą, że ci ludzie znają na pamięć całe księgi Nowego Testamentu, to jest to świadectwo mocniejsze niż jakakolwiek autobiografia. Nikt nie chwali wroga przez pomyłkę.
Waldensi: od kupca z Lyonu do dolin alpejskich
Około 1173–1177 roku bogaty kupiec z Lyonu, Piotr Waldo (Valdes), rozdał majątek i zaczął głosić ubóstwo. Wcześniej zrobił rzecz, która okazała się ważniejsza od samego kaznodziejstwa: zamówił przekład fragmentów Pisma na język ludowy, franko-prowansalski, żeby ludzie mogli usłyszeć tekst bez pośrednika.
Sobór laterański III (1179) nie potępił jego nauki. Zakazał mu natomiast głoszenia bez zgody biskupów. Waldensi głosili dalej, powołując się na Dz 5,29 — i to nieposłuszeństwo, a nie doktryna, było pierwszym powodem ich wykluczenia. Ekskomunika przyszła w 1184 roku w dekrecie Ad abolendam, gdzie wymieniono ich jako „ubogich z Lyonu”.
Co o nich raportowali ich przeciwnicy — inkwizytor Bernard Gui, a przed nim tak zwany Anonim z Passau (ok. 1260):
- znają na pamięć całe księgi Nowego Testamentu, a niepiśmienni uczą się ich ze słuchu;
- „nauczają i uczą się dniem i nocą”, także po pracy;
- głoszą wśród nich ludzie niewykształceni, rzemieślnicy, a nawet kobiety;
- odrzucają czyściec, odpusty, modlitwy za zmarłych i przysięgi;
- za jedyny autorytet uznają Pismo.
Prześladowania trwały od XIII wieku: procesy, stosy (w 1348 roku w Embrun spalono dwunastu), setki spraw w Alpach i w Czechach. Przetrwali w dolinach alpejskich do reformacji — w 1532 roku na synodzie w Chanforan przyłączyli się do nurtu reformowanego i sfinansowali francuski przekład Biblii Olivétana. Kościół Waldensów we Włoszech istnieje do dziś.
Sabatarianizm waldensów: teza sporna
Tu musimy powiedzieć wprost coś, co jest niewygodne dla tez naszego serwisu. W literaturze sabatariańskiej powtarza się twierdzenie, że waldensi święcili sobotę, a dowodem ma być ich przydomek Insabbatati. Ta teza jest sporna i nie da się jej obronić jako pewnej.
Przydomek ma trzy konkurencyjne wyjaśnienia:
| Etymologia | Kto ją przyjmuje |
|---|---|
| od charakterystycznego obuwia (łac. sabbatum → fr. sabot, chodak) | większość badaczy, w tym adwentystyczny historyk D. Augsburger |
| od lekceważenia świąt kościelnych („bez-świąteczni”) | część mediewistów |
| od święcenia szabatu | XVII-wieczny Goldastus i późniejsza literatura sabatariańska |
Do tego dochodzi fakt trudny do obejścia: główny nurt waldensów zbierał się w niedzielę. Istnieją pojedyncze zapisy inkwizycyjne o osobach z kręgów waldenskich święcących sobotę, ale od pojedynczych zapisów do tezy o sobotnim ruchu droga jest długa i nikt jej rzetelnie nie przeszedł.
Rzetelnie orzec można tyle: waldensi byli ruchem Pisma czytanego w języku ludu, odrzucającym czyściec i odpusty, prześladowanym przez trzysta pięćdziesiąt lat. To bardzo dużo. Dowodem ciągłości szabatu nie są i nie będziemy ich tak używać — mamy do tego świadków znacznie lepszych.
Lollardowie: Anglia i dwieście pięćdziesiąt zakazanych ksiąg
Ruch wyrósł po 1380 roku z inspiracji Jana Wiklifa. Wędrowni „ubodzy kaznodzieje” nosili po Anglii przepisywaną ręcznie Biblię w języku angielskim. Zachowało się jej około 250 rękopisów — liczba, przy której warto się zatrzymać, bo mówi o księdze zakazanej, przepisywanej ręcznie, ściganej i palonej. Tyle egzemplarzy przetrwało; ile powstało, nie wie nikt.
„Dwanaście konkluzji” z 1395 roku, przybitych do drzwi Westminsteru, wymieniało to, co lollardowie odrzucali: przeistoczenie, celibat, odpusty, pielgrzymki i cześć obrazów. Odpowiedź przyszła w postaci prawa: statut De heretico comburendo (1401) wprowadził w Anglii palenie heretyków — pierwszą ofiarą był w tym samym roku William Sawtrey — a konstytucje oksfordzkie arcybiskupa Arundela (1407/1409) zakazały tłumaczenia Pisma na angielski i czytania przekładów powstałych „w czasach Jana Wiklifa lub później” bez zgody biskupa. Lollardowie przetrwali w podziemiu do XVI wieku i wsiąkli w reformację angielską.
Husyci: jedyny przypadek, gdy Rzym musiał ustąpić
Po spaleniu Jana Husa w Konstancji 6 lipca 1415 roku Czechy odpowiedziały powstaniem. Cztery artykuły praskie z 1420 roku są najkrótszym możliwym programem tego ruchu:
- wolne głoszenie słowa Bożego;
- komunia pod obiema postaciami dla ludu;
- odebranie duchowieństwu władzy świeckiej i nadmiernych majątków;
- karanie grzechów jawnych we wszystkich stanach jednakowo.
Przeciw husytom wysłano w latach 1420–1431 pięć krucjat. Wszystkie zostały odparte. W kompaktatach bazylejskich z 1436 roku Rzym zgodził się na kielich dla Czech — jedyny przypadek w średniowieczu, gdy musiał negocjować z „heretykami” i ustąpić.
Z radykalnego, pokojowego skrzydła pohusyckiego, z inspiracji Piotra Chelčickiego, powstała w 1457 roku w Kunvaldzie Jednota braci czeskich — pierwszy w Europie kościół całkowicie oddzielony od struktury rzymskiej i od państwa. Jej owoce widać w drukach: pierwszy w Europie drukowany śpiewnik w języku narodowym (1501) i monumentalna Biblia kralicka (1579–1593), przełożona z języków oryginalnych.
Etiopia: szabat, którego nie trzeba było odzyskiwać
Najmocniejszy dowód na ciągłość szabatu nie pochodzi z Europy. Kościół etiopski zachował sobotę obok niedzieli od starożytności — po prostu jej nie porzucił.
- Ewostatewos (ok. 1273–1352), mnich i reformator, nauczał zachowywania obu dni; wobec sprzeciwu hierarchii opuścił kraj i zmarł w Armenii, a jego uczniowie utrzymali szabat w klasztorach północnej Etiopii mimo blisko stulecia represji.
- Cesarz Zara Yaqob bronił szabatu pismem Mets’hafe Berhan („Księga Światłości”) i doprowadził na soborze w Debre Mitmaq (1450) do oficjalnego uznania święcenia soboty i niedzieli w całym kościele etiopskim; egipscy metropolici ustąpili. Podstawa naukowa: Taddesse Tamrat, Church and State in Ethiopia 1270–1527 (Oxford 1972).
- Gdy w latach 1626–1632 jezuici na krótko podporządkowali Etiopię Rzymowi, jednym z pierwszych celów był właśnie szabat. Po buncie i wygnaniu jezuitów szabat wrócił.
Wniosek, który stąd płynie, jest ostrożny i dlatego mocny: tam, dokąd nie sięgała administracja rzymska, sobota nie wygasła. Nie zniknęła sama z siebie jako przeżytek — została wygaszona tam, gdzie ktoś ją gasił.
Do tego dochodzą dwa mniejsze, ale twarde świadectwa z serca Europy. Około roku 600 Grzegorz I Wielki gromi w liście (Registrum XIII,1) ludzi, którzy w samym Rzymie głoszą, że w szabat należy powstrzymać się od pracy — czyli tacy chrześcijanie tam wtedy byli. A w XII i XIII wieku lombardzcy Passagini, znani wyłącznie z pism polemistów, święcili sobotę i zachowywali prawo Mojżeszowe, łącznie z obrzezaniem — co odróżnia ich zresztą od stanowiska naszego serwisu i dopowiadamy to od razu.
Czego nie powtarzamy
„Nieprzerwany łańcuch prawdziwego kościoła w ukryciu”. W wersji mocnej — znanej z popularnych opracowań w rodzaju „Trail of Blood” — teza jest nie do udowodnienia. Ruchy te dzieliły stulecia, języki i doktryny; łączył je instynkt powrotu do tekstu, nie sukcesja. Piszemy „nić wierności”, nie „łańcuch”.
„Waldensi święcili sobotę”. Sporne, i wyżej wyłożyliśmy dlaczego. Do ciągłości szabatu używamy Etiopii, Passagini i listu Grzegorza I.
„Nazwa waldensi pochodzi od dolin, więc ruch jest starszy od Waldo i sięga apostołów”. Ta etymologia bywa przywoływana właśnie po to, by dowieść starożytności ruchu. Źródła współczesne wskazują jednak jednoznacznie na osobę Valdesa z Lyonu; datowanie na lata siedemdziesiąte XII wieku jest pewne.
„Kościół celtycki był sabatariański”. Podstawą tej tezy jest zdanie Kolumby z Żywotu Adomnána o sobocie jako szabacie. Ten sam tekst nazywa jednak niedzielę „dniem Pańskim” i nie dowodzi, że Celtowie święcili sobotę zamiast niedzieli. Status: bliżej mitu niż tezy.
„Bogomiłowie i katarzy to prześladowani biblijni chrześcijanie”. Nie. Źródła — wrogie, ale zgodne — przypisują im dualizm, odrzucenie Starego Testamentu i doketyzm. Byli ofiarami straszliwego przymusu i to jest fakt, o którym mówimy; wzorem wierności Pismu nie byli i nie będziemy ich za taki podawać.
„Wszystkie te ruchy wierzyły w to samo, co my”. Nie wierzyły. Husyci prowadzili wojny, waldensi zbierali się w niedzielę, lollardowie zachowali sporo dziedzictwa, które sami by nazwali katolickim. Wspólne było jedno: uznanie, że tekst Pisma stoi wyżej niż zarządzenie instytucji — i gotowość, by za to zapłacić.
Co na to Pismo
Zdanie, które waldensi cytowali w odpowiedzi na zakaz głoszenia:
Wtedy Piotr i apostołowie odpowiedzieli: Bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi. (Dz 5,29)
Postawa, którą Nowy Testament wprost pochwala — i która przez całe średniowiecze bywała podstawą oskarżenia:
Ci byli szlachetniejsi od tych w Tesalonice, gdyż przyjęli słowo Boże z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się sprawy mają. (Dz 17,11)
A na koniec zdanie dla tych, którzy patrząc na tysiąc lat historii, mają wrażenie, że nie zostało już nic — powiedziane prorokowi przekonanemu, że został sam:
Jednak zachowałem sobie w Izraelu siedem tysięcy, których kolana nie zginały się przed Baalem i których usta nie całowały go. (1 Krl 19,18)
Eliasz o tych siedmiu tysiącach nie wiedział. Nie znał ich imion, nie miał ich spisu i nie umiałby wskazać żadnej ciągłości między nimi. Byli.
Zobacz też: Sabat · Piotr · Eliasz — znaczenie imienia







