Przepis pokarmowy dotyczący wody jest jednym z najprostszych w całej Torze. Ma dwa kryteria i nie zostawia miejsca na wątpliwość.
To będziecie jeść spośród wszystkiego, co żyje w wodach: wszystko, co w wodach – w morzach i rzekach – ma płetwy i łuski. To będziecie jeść.
Kpł 11,9
To będziecie jeść ze wszystkiego, co jest w wodzie: wszystko, co ma płetwy i łuski, będziecie jeść.
Pwt 14,9
Sum, węgorz i płaszczka nie spełniają tych warunków. Tym bardziej warto wiedzieć, co znajduje się w odpadkach kuchennych z judzkich stanowisk.
Co pokazują szczątki
Kości ryb są drobne i lekkie, więc pojawiają się w materiale dopiero wtedy, gdy ziemię z wykopu przesiewa się przez gęste sito i przepłukuje. Tam, gdzie zrobiono to konsekwentnie — w tym w kilku miejscach w Jerozolimie i na innych stanowiskach Judy — okazało się, że zestaw gatunków jest szerszy, niż zakładano. Obok ryb morskich sprowadzanych z wybrzeża i ryb z Jeziora Galilejskiego występują szczątki sumów, ryb bez łusek, żyjących w Jordanie i w wodach Nilu. Pojawiają się też, rzadziej, zęby ryb chrzęstnoszkieletowych.
Materiał ten obejmuje warstwy z epoki żelaza, a według części opracowań również późniejsze. Nie chodzi o pojedynczy przypadek, lecz o regularną obecność w niewielkich ilościach.
Trzeba przy tym pamiętać, że przepis dotyczy nie tylko sumów. Kolejny werset rozszerza zakaz na wszystko, co żyje w wodzie bez płetw i łusek, i nazywa to obrzydliwością — mocniejszym określeniem niż zwykła nieczystość.
Wszystko zaś, co nie ma płetw ani łusek w morzach i rzekach spośród wszystkiego, co się porusza w wodach, i spośród wszystkich stworzeń wodnych, będzie dla was obrzydliwością.
Kpł 11,10
Skąd ryba w Jerozolimie
Handel rybą do miasta oddalonego od morza jest w Biblii poświadczony wprost. Nehemiasz opisuje kupców z wybrzeża, którzy przywozili ryby na sprzedaż — i zarzuca im, że robią to w szabat.
Także Tyryjczycy, którzy tam mieszkali, przynosili ryby i wszelki towar, a sprzedawali w szabat synom Judy i w Jerozolimie.
Ne 13,16
Ryba trafiała więc do Jerozolimy suszona lub solona, bo inaczej nie przetrwałaby drogi. Zarzut Nehemiasza dotyczy dnia handlu, a nie gatunku, co samo w sobie jest informacją: przedmiotem sporu jest szabat, nie zawartość kosza.
Cztery możliwe wyjaśnienia
Kości są faktem. Wnioski już nie, i uczciwie trzeba wyliczyć konkurencyjne odczytania. Pierwsze: przepisy pokarmowe nie były jeszcze powszechnie praktykowane w tej postaci, a ich upowszechnienie nastąpiło później. Drugie: były znane, ale przestrzegane nierówno — inaczej w kręgach kapłańskich, inaczej w portowej dzielnicy czy w garnizonie. Trzecie: odpadki pochodzą od mieszkańców niebędących Izraelitami albo od handlu, w którym towar przechodził przez miasto. Czwarte: obraz zniekształca sposób badania, bo tam, gdzie nie przesiewano, ryb nie widać w ogóle, więc porównania między stanowiskami są ryzykowne.
Żadne z tych wyjaśnień nie jest oczywiste i żadne nie unieważnia pozostałych. Możliwe też, że działają jednocześnie w różnych miejscach i okresach.
Czego to nie dowodzi
Kości nie mówią, kto jadł. Wskazują, że dana ryba znalazła się w danym miejscu i została odrzucona po sprawieniu lub po posiłku. Nie mają w sobie informacji o tożsamości, przekonaniach ani o tym, czy ktoś uważał ten posiłek za dozwolony.
Nie dowodzą również, że przepis powstał późno. Datowanie tekstu Tory jest problemem literackim i historycznym, rozstrzyganym innymi narzędziami; zooarcheologia mówi o zachowaniach, nie o dacie zapisu. Rozbieżność między normą a praktyką jest zresztą zjawiskiem zwykłym — sama Biblia opisuje ją nieustannie, łącznie z wersetem u Nehemiasza.
Warto też pamiętać o proporcjach. Ryby bez łusek stanowią w tych zbiorach mniejszość, a nie podstawę diety. Wniosek, jaki materiał unosi, jest ostrożny: przepis nie działał jako bezwyjątkowa granica na całym obszarze i we wszystkich środowiskach. Ile mówi to o samym Prawie, a ile o ludziach — pozostaje sporne.







