Brama Isztar w berlińskim muzeum i cegły z lwami są dziś wizytówką starożytnego Babilonu. Rzadziej mówi się o tym, jak i za jaką cenę tam trafiły oraz co zostało na miejscu.
Osiemnaście sezonów
Niemiecka ekspedycja pod kierunkiem Roberta Koldeweya pracowała na stanowisku od roku 1899 do 1917, z przerwami wymuszonymi przez wojnę. Odsłonięto system obwarowań, Drogę Procesyjną prowadzącą przez bramę, dzielnice mieszkalne, pałace, teren świątyni Esagila oraz fundamenty zigguratu Etemenanki.
Wkład metodyczny był tu równie ważny jak same znaleziska. Koldewey był z wykształcenia architektem i zajął się problemem, który wcześniej rujnował prace w Mezopotamii: jak rozpoznać mur z cegły suszonej, który po tysiącleciach niewiele różni się od otaczającej go ziemi. Wypracowane wtedy sposoby śledzenia takich konstrukcji zmieniły standard pracy na stanowiskach glinianych.
Czego nie dało się zbadać
Miasto, które odsłonięto, jest w przeważającej części Babilonem czasów Nabuchodonozora II. Do warstw starszych ekspedycja w wielu miejscach nie dotarła, ponieważ leżą poniżej poziomu wód gruntowych. To ograniczenie obowiązuje do dziś i sprawia, że o wcześniejszych fazach miasta wiadomo znacznie mniej, niż o jego postaci z VI wieku przed naszą erą.
Wywóz i rekonstrukcja
Elementy Bramy Isztar wywieziono do Berlina w postaci tysięcy cegieł, które potem złożono na nowo w przestrzeni muzealnej, uzupełniając brakujące partie. Powstał obiekt efektowny, ale trzeba pamiętać, czym jest: rekonstrukcją wykonaną w innym kraju, w innej skali niż oryginalna budowla i z materiałem częściowo dopełnionym. Podział znalezisk między ekspedycję a władze osmańskie odbywał się według reguł swojej epoki, dziś ocenianych krytycznie.
Co zostało na miejscu
Dalsze losy stanowiska są równie pouczające. W drugiej połowie XX wieku prowadzono tam zakrojoną szeroko odbudowę: na oryginalnych murach postawiono nowe ściany z nowoczesnej cegły, część z nich sygnowaną imieniem ówczesnego władcy Iraku. Z punktu widzenia turystyki dało to czytelne ruiny, z punktu widzenia badań — trwałe uszkodzenie, bo nowa konstrukcja obciąża i zasłania starą.
Kolejne szkody przyniósł początek XXI wieku, gdy na terenie stanowiska urządzono bazę wojskową: niwelowano grunt, kopano rowy, przemieszczano ziemię zawierającą materiał zabytkowy. Babilon został wpisany na listę światowego dziedzictwa dopiero w roku 2019, po latach starań i po tym wszystkim.
A co z proroctwem
Jeremiasz zapowiadał losy murów tego miasta w słowach mocnych i konkretnych.
Tak mówi Pan zastępów: Szerokie mury Babilonu będą doszczętnie zniszczone i jego wysokie bramy zostaną spalone ogniem; ludzie będą trudzić się na darmo i narody – przy ogniu, a osłabną.
Jr 51,58
Wykopaliska pokazują coś innego, niż zwykle się zakłada. Mury Babilonu nie zostały zburzone przez zdobywców w roku 539 — miasto przeszło wtedy w ręce perskie bez zniszczeń, a jego umocnienia stały jeszcze długo. Upadek był procesem rozłożonym na stulecia: przenoszenie stolic, zmiana szlaków, powolne wyludnienie. Dopiero wtedy z murów zostało to, co widać dziś.
Chełpliwe zdanie, które Księga Daniela wkłada w usta budowniczego tego miasta, brzmi natomiast wiarygodnie w świetle tego, co odkopano.
Król zaczął mówić: Czy to nie jest ten wielki Babilon, który ja, w sile swej potęgi, zbudowałem jako siedzibę królestwa i dla chwały swojego majestatu?
Dn 4,30
Czego to nie dowodzi
Wykopaliska nie potwierdzają zapowiedzi Jeremiasza w sposób prosty. Jeśli ktoś oczekuje warstwy zniszczenia z roku 539, nie znajdzie jej, bo jej nie ma. Kto chce zestawiać ten tekst z historią, musi mówić o długim procesie, a nie o jednym wydarzeniu — inaczej opisuje coś, czego nie było.
Nie dowodzą też, że Babilon Nabuchodonozora wyglądał tak, jak pokazują go rekonstrukcje. Plan miasta jest znany, wysokości i wykończenia w dużej mierze nie. Berlińska brama jest naukowo uzasadnioną propozycją, nie fotografią, i tak trzeba ją oglądać.







