W opisie wesela w Kanie Ewangelia Jana podaje szczegół, który dla czytelnika brzmi jak tło: stągwie były kamienne. Dla mieszkańca Judei czy Galilei pierwszego wieku to nie było tło, tylko informacja o zwyczaju. Wykopaliska ostatnich dziesięcioleci pokazały, że takie naczynia wytwarzano masowo, w warsztatach, i że są dziś jednym z najlepiej rozpoznawalnych znaków żydowskiego osadnictwa tej epoki.
Miękki kamień i tokarka
Surowcem była kreda — skała na tyle miękka, że daje się obrabiać narzędziem żelaznym, i na tyle zwarta, by po wyschnięciu utrzymać kształt. Drobne kubki z jednym uchem wykuwano ręcznie i pozostawiano na nich ślady dłuta; większe naczynia toczono, co widać po współśrodkowych bruzdach na ściankach. Największe formy to stągwie ustawiane na nóżce, mieszczące kilkadziesiąt litrów.
Wytwarzano je w wyspecjalizowanych warsztatach przy złożach odpowiedniej skały. Rozpoznano takie miejsca pod Jerozolimą, w rejonie Hizmy, oraz w Galilei — w tym warsztat odsłonięty w Reinie w 2020 roku. Znajduje się w nich to, co w warsztatach: półprodukty, odpady toczenia, sztuki popsute w trakcie obróbki. To przesądza sprawę produkcji: nie były to wyroby zamawiane u rzemieślnika na sztuki, tylko towar wytwarzany seryjnie i rozwożony.
Dlaczego akurat kamień
Powodem była czystość rytualna. Naczynie gliniane, które zaciągnęło nieczystość, trzeba było rozbić — Tora nakazuje to wprost przy przepisach o padlinie. Kamień w ówczesnej praktyce halachicznej nieczystości nie przyjmował, więc naczynia z niego wykonane były w tym względzie bezpieczne: nie trzeba ich było niszczyć i można ich było używać w każdych okolicznościach.
Stąd bierze się zdanie z Jana, w którym rodzaj materiału i cel stoją obok siebie:
A było tam sześć stągwi kamiennych, postawionych według żydowskiego zwyczaju oczyszczenia, mieszczących każda dwa albo trzy wiadra.
J 2,6
Ewangelista nie tłumaczy, dlaczego stągwie były kamienne, bo dla jego czytelników nie było tu nic do tłumaczenia. Podaje liczbę, materiał, przeznaczenie i pojemność — jak ktoś, kto opisuje przedmiot dobrze znany.
Świat obmywanych naczyń
Faryzeusze bowiem i wszyscy Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli dokładnie nie umyją rąk.
Mk 7,3
I po powrocie z rynku nie jedzą, jeśli się nie umyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przyjęli po to, by je zachowywać, jak obmywanie kubków, dzbanów, naczyń miedzianych i stołów.
Mk 7,4
Spór opisany u Marka dotyczy tej samej dziedziny. Wyliczenie kubków, dzbanów i naczyń poddawanych obmyciu opisuje codzienną troskę o czystość sprzętu domowego. Kamienne naczynia są materialnym śladem tej troski — rozwiązaniem, które problem obchodziło u źródła.
Praktyczna konsekwencja dla archeologii jest znaczna. Skoro takie naczynia wynikały z żydowskiego prawa czystości, ich obecność na stanowisku jest wskaźnikiem, kto tam mieszkał. Wraz z mykwami tworzą zestaw, po którym rozpoznaje się osadnictwo żydowskie w Galilei i Judei tego okresu.
Gdzie kończy się pewność
Uzasadnienie halachiczne znamy głównie ze źródeł spisanych później niż same naczynia. To znaczy, że reguła w takiej postaci, w jakiej ją cytujemy, jest poświadczona z opóźnieniem, choć praktyka jest wcześniejsza. Dyskutuje się też, czy popularność tych wyrobów wynikała wyłącznie z przepisów, czy również z mody i statusu — kamienne naczynia były droższe od glinianych i w niektórych domach mogły być po prostu oznaką zamożności.
Czego to nie dowodzi
Znaleziska nie dowodzą, że wesele w Kanie się odbyło ani że opisane wydarzenie miało miejsce. Pokazują, że szczegół podany przy okazji jest szczegółem właściwym dla epoki i regionu.
Nie wskazują też miejsca. Żadnego stanowiska nie da się na podstawie samych naczyń utożsamić z Kaną — spór o jej lokalizację toczy się na innych argumentach i pozostaje otwarty.
Nie dowodzą wreszcie słuszności samej reguły o kamieniu. Poświadczają, że tak wtedy postępowano, a nie że tak nakazuje Pismo — nakaz rozbijania dotyczy naczyń glinianych, a wniosek o kamieniu jest wnioskiem tradycji, nie zapisem Tory.







