Na wstępie sprawa, która przesądza o sposobie czytania tego artykułu. Mądrość Syracha nie należy do kanonu Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej. W całym poniższym tekście traktujemy tę księgę wyłącznie jako źródło historyczne i literackie z II wieku p.n.e., a nie jako Pismo — i nie budujemy na niej żadnego twierdzenia o wierze ani o praktyce. To, co czyni tę historię wartą opowiedzenia, jest metodyczne: pokazuje, jak niezależne od siebie znaleziska potrafią się nawzajem sprawdzić.
Księga znana tylko z przekładu
Przez blisko tysiąc lat Mądrość Syracha znana była w Europie wyłącznie po grecku i w przekładach z greki. Hebrajski oryginał uchodził za bezpowrotnie utracony. Wiedziano jedynie, że istniał, bo grecki przekład otwiera przedmowa, w której tłumacz — według niej wnuk autora — pisze, że przełożył dzieło swojego dziada z hebrajskiego.
Trzy niezależne odkrycia
Pierwszy przełom przyszedł z genizy kairskiej, składu zużytych rękopisów przy synagodze w Kairze, gdzie przez stulecia odkładano zapisane karty, których ze względu na treść nie wolno było zniszczyć. Od 1896 roku zaczęto stamtąd wydobywać średniowieczne odpisy hebrajskiego Syracha — kilka różnych rękopisów, częściowo pokrywających się treścią, częściowo uzupełniających.
Reakcja części uczonych była sceptyczna, i słusznie. Czy tekst spisany w średniowieczu jest hebrajskim oryginałem, czy raczej powrotnym przekładem z greki albo z syryjskiego, wykonanym przez kogoś w epoce znacznie późniejszej? Sam wygląd rękopisu tego nie rozstrzygał.
Rozstrzygnięcie przyszło z dwóch stron. Wśród rękopisów z grot qumrańskich rozpoznano fragmenty hebrajskiego Syracha, a w 1964 roku podczas wykopalisk na Masadzie znaleziono zwój z hebrajskim tekstem tej księgi — dokument sprzed zniszczenia twierdzy, a więc starszy od genizy o kilkanaście stuleci. Porównanie wypadło jednoznacznie: tekst z Masady pokrywa się w dużej mierze z jednym z rękopisów kairskich, wraz z układem wersów. Średniowieczne odpisy okazały się przekazem starożytnego tekstu, a nie późną rekonstrukcją.
Z połączenia wszystkich świadków odzyskano dziś mniej więcej dwie trzecie hebrajskiego tekstu księgi. Reszta pozostaje znana tylko z przekładów.
Wniosek, który wykracza poza tę księgę
Argument metodyczny brzmi tak: przekaz rękopiśmienny bywa wierny przez bardzo długi czas, także wtedy, gdy nie mamy jak tego sprawdzić. Kopista z X czy XI wieku, przepisujący hebrajski tekst z II wieku p.n.e., robił swoją pracę na tyle uczciwie, że po odnalezieniu starożytnego świadka zgodność okazała się wysoka. To ustalenie dotyczy tego jednego wypadku, ale pokazuje, że sceptycyzm wobec późnych kopii nie może być automatyczny.
Czego to nie dowodzi
Nie dowodzi, że Mądrość Syracha należy do kanonu. Odnalezienie starożytnego rękopisu mówi o wieku tekstu, a nie o jego statusie. Zwoje znad Morza Martwego zawierają zresztą wiele pism, których do kanonu nie zalicza nikt — samo przechowywanie księgi w bibliotece niczego o niej nie przesądza.
Nie dowodzi też, że wszystkie średniowieczne kopie są wierne. Sprawdzono jedną księgę, w tych partiach, w których zachował się starszy świadek. Rękopisy kairskie różnią się zresztą między sobą, a niektóre ich partie budzą podejrzenie późnej ingerencji.
I nie mówi nic o hebrajskim tekście ksiąg kanonicznych — ten ma własnych świadków i własną historię badań. Wartość tej opowieści leży w samej procedurze: zaczęła się od znaleziska w składzie makulatury, a skończyła weryfikacją przez zwój wydobyty z warstwy zniszczenia twierdzy, i to dwie niezależne ręce wystawiły sobie nawzajem świadectwo.







