Los mieszkańców północnego królestwa po roku 722 obrósł literaturą, w której trudno odróżnić badania od fantazji. Punktem wyjścia powinien być tekst, który podaje trzy konkretne kierunki.
A w dziewiątym roku Ozeasza król Asyrii zdobył Samarię, uprowadził Izraela do Asyrii i osiedlił ich w Chalach i Chaborze, nad rzeką Gozan, oraz w miastach Medów.
2 Krl 17,6
Ta sama informacja wraca kilka rozdziałów dalej, w streszczeniu panowania Ezechiasza.
Wtedy król Asyrii uprowadził Izraela do Asyrii i osiedlił ich w Chalach i Chaborze, przy rzece Gozanu, i w miastach Medów;
2 Krl 18,11
Nazwy, które da się umieścić na mapie
Wszystkie trzy określenia mają odpowiedniki w asyryjskiej geografii administracyjnej. Chala to prowincja położona w rdzeniu imperium, niedaleko jego stolic. Chabor to rzeka w północnej Mezopotamii, wzdłuż której leżało kilka ośrodków, a Gozan to miasto Guzana, dziś stanowisko Tell Halaf. Miasta Medów to obszar na wschodzie, w rejonie gór Zagros, gdzie Asyria utrzymywała garnizony i dokąd również kierowała przesiedlanych.
To nie jest oczywistość. Autor tekstu hebrajskiego mógł napisać ogólnie, że lud uprowadzono do Asyrii — i tak zrobiłby ktoś, kto zna sprawę ze słyszenia. Zamiast tego podaje trzy różne kierunki, z których każdy odpowiada realnej jednostce imperium. Rozproszenie wygnańców po odległych prowincjach było zresztą standardową praktyką: chodziło o to, by przesiedleni nie tworzyli zwartej grupy.
Imiona na tabliczkach
W archiwach z Gozan i z Dur-Katlimmu nad Chaborem zachowały się teksty administracyjne i prawne: listy wypłat, kontrakty, spisy ludzi. Wśród imion występują takie o budowie zachodniosemickiej, a część z nich zawiera element odsyłający do imienia Jahwe. Pojawiają się w rolach zwyczajnych — jako świadkowie, dłużnicy, urzędnicy niższego szczebla.
Osobnym śladem są teksty Sargona II, w których król chwali się, że z pojmanych mieszkańców Samarii utworzył oddział rydwanów i wcielił go do własnego wojska. Jest to informacja podana przez zwycięzcę o własnym zysku, więc mało prawdopodobne, by ją zmyślił.
Dlaczego to nie jest identyfikacja
Tu potrzebna jest ostrożność, której popularne opracowania zwykle nie zachowują. Imię zawierające element teoforyczny nie jest dowodem tożsamości etnicznej. Kult Jahwe nie ograniczał się do Izraela w sposób szczelny, a imiona wędrowały wraz z modą, sąsiedztwem i małżeństwami. Do tego dochodzi problem zapisu: klinowy skryba oddawał obce brzmienia przybliżeniem, więc odczytanie bywa dyskusyjne.
Tabliczki nie są też spisem deportowanych. To dokumenty gospodarcze, w których ludzie pojawiają się przypadkowo, przy okazji transakcji. Nie mówią, skąd ktoś przyszedł ani kiedy. Najwięcej, co można z nich uczciwie wyczytać, brzmi tak: w prowincjach wskazanych przez tekst biblijny mieszkali w tym okresie ludzie o imionach pasujących do zachodniosemickiego kręgu, a część z nich mogła pochodzić z Izraela.
Co z zaginionymi plemionami
Wnioskiem z tego materiału jest rzecz przeciwna do popularnych teorii. Wygnańcy nie zniknęli i nie powędrowali na krańce świata — zostali osadzeni w konkretnych prowincjach, gdzie po kilku pokoleniach stopili się z otoczeniem. Taki był cel operacji i tak działała ona wszędzie indziej.
Koncepcje wywodzące od nich Brytyjczyków, Japończyków czy ludy Ameryki nie mają w tym materiale żadnego oparcia. Nie są wnioskiem z tekstów klinowych ani z archeologii, tylko konstrukcjami budowanymi później, zwykle w celach politycznych albo wyznaniowych. Tabliczki z Gozan i Chaboru są w tym sporze argumentem po stronie odpowiedzi zwyczajnej i mniej efektownej.
Czego to nie dowodzi
Materiał klinowy nie dowodzi, że którykolwiek konkretny człowiek wymieniony na tabliczce był Izraelitą. Nie ma tam ani jednego zapisu, który by mówił: ten oto pochodzi z Samarii. Wszystko, co się na ten temat pisze, jest wnioskiem z prawdopodobieństwa, a prawdopodobieństwo nie jest tożsamością.
Nie potwierdza też liczby wygnańców ani ich dalszych losów. Nie wiemy, ilu przetrwało drogę, ilu zachowało wiarę ojców i czy istniała wśród nich jakakolwiek zorganizowana wspólnota. Tekst biblijny mówi, dokąd ich zabrano, i tyle da się sprawdzić. Reszta należy do domysłów, także wtedy, gdy domysł jest pobożny.







