Koptyjski kodeks kupiony w Kairze i przechowywany w zbiorach berlińskich zawiera kilka utworów, wśród nich tekst nazywany Ewangelią Marii. Znalezisko to jest wcześniejsze od biblioteki z Nag Hammadi i całkowicie od niej niezależne — bywa z nią mylone, choć to dwie osobne historie.
Ile z tego tekstu w ogóle mamy
Pierwsza rzecz, którą trzeba powiedzieć o tym utworze, dotyczy jego stanu. Kodeks nie zachował się w całości: brakuje początku, brakuje partii ze środka, a to, co ocalało, urywa się i zaczyna w połowie wypowiedzi. Znaczna część tekstu po prostu nie istnieje.
Ma to bezpośrednie skutki dla wszystkiego, co się o nim mówi. Nie wiadomo, jak utwór się zaczynał ani co stało w brakującym środku, a więc nie wiadomo, w jakim kontekście padają zachowane zdania. Każde streszczenie tego pisma opiera się na fragmentach i powinno to zaznaczać.
Co zawiera część zachowana
W ocalałych partiach Maria Magdalena opowiada uczniom naukę, którą — jak mówi — otrzymała w widzeniu. Treść tego przekazu jest zgodna z tym, co spotyka się w piśmiennictwie gnostyckim: mowa jest o wznoszeniu się duszy i o mocach, które próbują ją zatrzymać po drodze. To nie jest opowieść o wydarzeniach, lecz wykład o drodze duszy.
Po skończonej relacji dochodzi do sporu. Piotr kwestionuje prawo Marii do nauczania i podważa, by Jeszua rozmawiał z nią osobno, bez pozostałych. Inny uczeń staje w jej obronie. Scena kończy się przyznaniem racji Marii, ale sam spór został w tekście zapisany, nie zatarty.
Jak to czytać
Ta scena bywa dziś przedstawiana jako świadectwo tłumionego głosu kobiet we wczesnym Kościele. Ostrożniej będzie powiedzieć coś węższego i pewniejszego: utwór odzwierciedla napięcie wewnątrz grupy, która go czytała. Spór o to, kto ma prawo przekazywać naukę, toczył się w tym środowisku i został w tekście utrwalony jako element opowieści.
Nie da się z tego wyprowadzić opisu sytuacji w chrześcijaństwie pierwszego pokolenia. Utwór powstał w innym środowisku i w innym czasie niż pisma Nowego Testamentu, a jego założenia co do świata, ciała i zbawienia są odmienne. Postacie znane z Ewangelii występują w nim jako figury reprezentujące stanowiska — to konwencja gatunku, nie relacja z rozmowy.
Warto przy tym zauważyć, że sam wysoki status Marii Magdaleny nie jest w tym tekście wynalazkiem. Ewangelie kanoniczne stawiają ją w miejscu, którego nie da się przeoczyć: to ona jest wymieniana wśród świadków ukrzyżowania i pogrzebu, i to jej powierzone zostaje pierwsze polecenie po zmartwychwstaniu. Utwór z kodeksu berlińskiego wychodzi od tego, co w Ewangeliach już stoi, i rozbudowuje to w kierunku właściwym własnemu nurtowi.
Czego to nie dowodzi
Tekst nie dowodzi, że Maria Magdalena zostawiła po sobie naukę ani że ją spisano. Przypisywanie utworu znanej postaci jest w tym piśmiennictwie zabiegiem zwyczajowym i nie mówi nic o autorstwie.
Nie dowodzi też istnienia żadnego związku między Marią a Jeszuą wykraczającego poza to, co podają Ewangelie. Wątek ten jest wytworem późniejszej kultury popularnej i w zachowanym tekście nie ma dla niego podstawy — a przypominanie tego jest konieczne, bo właśnie z tym skojarzeniem utwór najczęściej się dziś wiąże.
Wreszcie spór z Piotrem nie dowodzi, że kobiety odsunięto od nauczania decyzją, którą można wskazać. To scena wewnątrz utworu literackiego powstałego w konkretnej grupie. Mówi o tej grupie i o jej napięciach; do rekonstrukcji porządków panujących gdzie indziej trzeba innych źródeł, a te przemawiają nie zawsze jednym głosem.
Zobacz też: Jeszua (Jezus) · Maria Magdalena · Piotr







