Przejdź do treści
Za darmo, bez reklam i opłat.Poznaj misję
Odkryjbiblie.pl
Odkrycia archeologiczne

Egipskie słowa w Torze — ye’or, teba, szesz, chartummim

Nil, koszyk Mojżesza, bisior i czarownicy faraona: hebrajski tekst Rodzaju i Wyjścia niesie warstwę egipskich zapożyczeń. Co filologia rozstrzyga, a czego nie.

Kamil Sasuła
1 sierpnia 2026 · 3 min czytania
Egipskie słowa w Torze — ye’or, teba, szesz, chartummim
Wielkość pisma
Wielkość pisma: 100%

Argumenty archeologiczne o tle Księgi Rodzaju i Wyjścia bywają chwiejne, bo zależą od identyfikacji stanowisk i od datowania warstw. Argument językowy jest innego rodzaju — nosi go sam tekst i nie da się go usunąć ani przesunąć. W hebrajszczyźnie tych dwóch ksiąg siedzi warstwa słów, które nie są hebrajskie, tylko egipskie.

Rzeka, która nie jest rzeką

Hebrajski ma zwykłe słowo na rzekę — nahar. Kiedy jednak Tora mówi o Nilu, używa innego: ye’or. To zapożyczenie z egipskiego określenia wielkiej rzeki i jej odnóg. Konsekwencja jest znamienna: w opowieściach egipskich niemal zawsze pojawia się ye’or, a nie nahar. Autor tekstu odróżnia Nil od rzeki w ogóle tak samo, jak odróżniał go Egipcjanin — nazwą własną, nie rzeczownikiem pospolitym.

Ale gdy nie mogła go dłużej ukrywać, wzięła koszyk z sitowia, wysmarowała żywicą i smołą, włożyła do niego dziecko i umieściła między trzcinami na brzegu rzeki.

Wj 2,3

W tym samym zdaniu siedzi drugie zapożyczenie. Słowo oddane jako koszyk to teba — wyraz spoza rodziny semickiej, odpowiadający egipskiemu określeniu skrzyni albo pojemnika. W całej Biblii występuje tylko w dwóch miejscach: tu i przy arce Noego. Rzecz w tym, że oba przypadki dotyczą naczynia ratującego życie na wodzie, a nie zwykłego kosza. Zapożyczenie zostało użyte celowo i wąsko.

Len, na którym nie da się pomylić

Opis szat kapłańskich i szat Józefa posługuje się słowem szesz, oddawanym jako bisior — najdelikatniejszy len. To także zapożyczenie egipskie, a Egipt był w starożytności głównym producentem lnu tej jakości.

Mitrę także z bisioru i ozdobne mitry z bisioru, i spodnie ze skręconego bisioru.

Wj 39,28

Charakterystyczne jest rozłożenie tego wyrazu w Biblii. Skupia się on w partiach o Egipcie i o przybytku, a w księgach późniejszych ustępuje miejsca innemu określeniu lnu — bucowi, słowu pochodzenia aramejskiego, które w hebrajszczyźnie okresu perskiego staje się normą. Ten sam materiał, dwa różne wyrazy, dwie różne epoki kontaktów. Taki układ trudno wytworzyć sztucznie.

Zawód, nie przezwisko

Kiedy faraon wzywa specjalistów, tekst nazywa ich chartummim.

Wtedy faraon wezwał mędrców i czarowników. I ci egipscy czarownicy uczynili to samo swoimi czarami.

Wj 7,11

Wyraz uchodzi za przejęty z egipskiego tytułu kapłana-lektora, czyli funkcjonariusza świątynnego odpowiedzialnego za recytację formuł i za obrzędy uchodzące za skuteczne. Etymologia jest dyskutowana w szczegółach, ale kierunek zapożyczenia nie budzi zasadniczych wątpliwości. Znaczenie jest istotne: tekst nie nazywa ich ogólnie czarownikami, tylko posługuje się nazwą konkretnej egipskiej funkcji. To samo słowo wraca zresztą w Księdze Daniela, przeniesione już na dwór babiloński.

Podobnie okrzyk towarzyszący przejazdowi Józefa — abrek — jest w hebrajszczyźnie ciałem obcym. Proponowano kilka egipskich odczytań i żadne nie zyskało pełnej zgody. Ale samo to, że słowo pozostało nieprzetłumaczone i niezrozumiałe, jest znaczące: tekst zachował obce zawołanie, zamiast zastąpić je hebrajskim odpowiednikiem.

Dlaczego to ma wagę

Zapożyczenia leksykalne nie wchodzą do języka przypadkiem. Wchodzą tam, gdzie jest kontakt i gdzie brakuje własnego słowa: przy technice, urzędach, towarach, obrzędach. Rozkład egipskich wyrazów w Torze jest dokładnie taki — dotyczą Nilu, lnu, urzędów dworskich, kapłanów, pojemników, trzcin. Nie ma ich tam, gdzie hebrajski radzi sobie sam.

Czego to nie dowodzi

Warstwa egipskich słów nie dowodzi, że opisane wydarzenia miały miejsce. Dowodzi kontaktu z Egiptem i znajomości egipskich realiów przez tych, którzy tekst tworzyli i przekazywali — to znacznie mniej, choć wcale nie mało.

Nie dowodzi też konkretnej daty. Kanaan przez większość epoki brązu pozostawał pod egipskim panowaniem, egipskie słowa krążyły po całym Lewancie, a raz przyjęte zapożyczenie potrafi żyć w języku setki lat. Obecność takiego wyrazu mówi, że kontakt był; nie mówi, w którym stuleciu zapisano zdanie.

Wreszcie część etymologii jest niepewna. Przy ye’or, teba i szesz zgoda jest szeroka, przy chartummim — dobra, przy abrek — żadna. Uczciwy wniosek brzmi więc: sama obecność egipskiej warstwy leksykalnej jest faktem, a jej zasięg pozostaje przedmiotem dyskusji. Kto buduje na tym dowód historyczności, buduje na filologii to, czego filologia nie udźwignie.

AUTOR

Kamil Sasuła

Kamil Sasuła — badacz i pasjonat Pisma Świętego, twórca serwisu Odkryjbiblie.pl. Od lat zgłębia Biblię u samego źródła: hebrajskie i greckie znaczenia słów, kontekst historyczny oraz odkrycia archeologiczne potwierdzające karty Pisma.

Wszystkie wpisy autora