To pozycja o słabym zaczepieniu w tekście biblijnym i trzeba to powiedzieć od razu. Jej wartość jest kontekstowa: dotyczy przemiany technicznej, która dokonała się w tym samym regionie i mniej więcej w tym czasie, o którym opowiada Nowy Testament.
Szkło przed dmuchaniem
Przez wcześniejsze tysiąclecia szkło było materiałem kosztownym, obrabianym metodami pracochłonnymi. Naczynia formowano nawijając rozgrzaną masę na rdzeń z gliny zmieszanej z organiczną domieszką, który po ostygnięciu wyskrobywano ze środka. Inne wyroby odlewano w formach, a potem szlifowano jak kamień. Każdy z tych sposobów daje przedmiot mały, gruby i drogi; szklane naczynie było wyrobem zbytkownym, nie sprzętem kuchennym.
Na czym polegał przełom
Dmuchanie zmienia całą ekonomię rzemiosła. Rzemieślnik nabiera na koniec metalowej rurki porcję rozgrzanej masy i rozdmuchuje ją oddechem, kształtując naczynie w kilku ruchach. Zamiast dni pracy nad jedną sztuką — kilka minut. Ściankę można wyciągnąć cienką, więc na to samo naczynie idzie znacznie mniej surowca. Technika ta narodziła się w regionie syryjsko-palestyńskim w pierwszym wieku przed naszą erą.
Świadectwem, o które tu chodzi, nie są gotowe naczynia, lecz odpady. W zasypisku z Dzielnicy Żydowskiej w Jerozolimie znaleziono materiał produkcyjny: kawałki rurek, zniekształcone próby i pierścienie odpadowe pozostające po odcięciu gotowego naczynia od dmuchawki. To ważne rozróżnienie. Naczynie może przybyć z daleka jako towar, ale odpad warsztatowy nie podróżuje — leży tam, gdzie pracowano. Zestaw ten należy do najwcześniejszych znanych śladów samej techniki, i to jeszcze w fazie prób.
Skutek widać w następnym stuleciu. Szkło przestaje być zbytkiem i pojawia się w zwykłych domach jako kubki, butelki i flakony. Człowiek żyjący w Judei w pierwszym wieku naszej ery ogląda więc materiał, który dla jego dziadka był kosztownością, a dla niego jest naczyniem do wody.
Zmiana ma jeszcze jeden wymiar, o którym łatwo zapomnieć. Szkło, w odróżnieniu od gliny, jest przezroczyste i nie wchłania zapachu ani smaku. Nadaje się więc do rzeczy, do których naczynie ceramiczne nadaje się gorzej: do wina, olejków, pachnideł i leków, które chce się widzieć i przechowywać bez pozostałości po poprzedniej zawartości. Upowszechnienie dmuchania odbija się zatem nie tylko na cenie naczyń, ale i na tym, co i jak trzymano w domu. Dla archeologa jest to dodatkowo wygodny wyznacznik czasu: obecność cienkościennego szkła dmuchanego w warstwie sama w sobie mówi, że nie mamy do czynienia z okresem wcześniejszym.
Słowo, którego nie potrafimy przypiąć
Złoto i kryształ nie dorównają jej, nie można jej wymienić na klejnoty z czystego złota.
Hi 28,17
Hebrajski wyraz stojący w tym miejscu bywa łączony ze szkłem, a polski przekład oddaje go jako kryształ. Identyfikacja jest niepewna i pozostaje przedmiotem sporu — mowa może być o krysztale górskim, o szkle albo o innym przezroczystym materiale zbytkownym. Sens wersetu jest zresztą od tej identyfikacji niezależny: chodzi o zestawienie mądrości z tym, co w świecie najdroższe, i lista drogocenności działa niezależnie od tego, który z materiałów wskażemy.
Czego to nie dowodzi
Żaden tekst biblijny nie mówi jednoznacznie o szkle, więc znalezisko niczego w Piśmie nie oświetla — i nie należy udawać, że jest inaczej. Odpady z Jerozolimy dowodzą, że w tym mieście dmuchano szkło, ale nie rozstrzygają, gdzie technikę wynaleziono; pierwszeństwo między ośrodkami regionu pozostaje otwarte, a datowanie zasypiska opiera się na materiale wtórnie przemieszanym. Nie wiemy też, jak duży był to warsztat ani kto w nim pracował. To artykuł o tle materialnym epoki, nie o wersecie.







