W kilku miejscach Pisma pada określenie rodzaju chleba i za każdym razem coś ono znaczy. Dla pierwszych czytelników było to oczywiste; dla nas wymaga wyjaśnienia, którego dostarczają zwęglone ziarna z wykopalisk.
Dwa zboża, dwie ceny
Archeobotanika bada nasiona zachowane przez zwęglenie — te, które trafiły do ognia i wypaliły się bez dostępu powietrza. Z takich prób wynika, że jęczmień i pszenica występowały obok siebie przez cały okres biblijny, ale nie na tych samych zasadach. Jęczmień znosi glebę słabą, zasoloną i suchą, dojrzewa wcześniej i daje plon tam, gdzie pszenica zawodzi. Pszenica jest wymagająca, za to daje mąkę o lepszych właściwościach wypiekowych — pieczywo z niej jest pulchniejsze i smaczniejsze. Stąd bierze się podział: jęczmień na wzgórzach, na pograniczu pustyni i w gospodarstwach ubogich, pszenica na żyznych równinach i na stołach zamożniejszych.
Jęczmień był przy tym również paszą, co widać w opisie utrzymania koni królewskich. Zboże, którym karmi się zwierzęta pociągowe, a którym żywią się także ludzie, sytuuje swoich konsumentów jednoznacznie.
Różnica sięga zresztą samego wypieku. Mąka jęczmienna zawiera znacznie mniej białek nadających ciastu sprężystość, więc chleb z niej wychodzi płaski, zbity i szybko czerstwieje. Bochen jęczmienny jest raczej grubym plackiem niż pieczywem w naszym rozumieniu. To także tłumaczy, dlaczego zboża te nie były wymienne w kuchni i dlaczego rodzaj chleba dawało się rozpoznać na pierwszy rzut oka, bez pytania gospodarza o cokolwiek.
Proporcja zapisana w cenie
I usłyszałem głos pośród czterech stworzeń mówiący: Miara pszenicy za grosz i trzy miary jęczmienia za grosz. A nie krzywdź oliwy i wina.
Ap 6,6
To najczystszy zapis relacji cenowej, jaki mamy: za tę samą monetę dostaje się jedną miarę pszenicy albo trzy jęczmienia. Podobne zestawienie pojawia się w relacji o zniesieniu głodu w Samarii, gdzie za sykla podaje się jedną miarę mąki pszennej i dwie jęczmienia. Nie są to te same okoliczności ani te same jednostki, ale kierunek jest w obu miejscach ten sam i zgodny z tym, co mówi archeobotanika.
Trzy sceny czytane na nowo
Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie rybki. Ale cóż to jest na tak wielu?
J 6,9
Chłopiec ma pięć chlebów jęczmiennych — czyli jest ubogi. Ewangelista podaje rodzaj zboża, żeby to powiedzieć, i robi to jednym słowem, bez komentarza.
Gdy Gedeon tam przyszedł, pewien człowiek opowiadał swemu towarzyszowi sen: Oto miałem sen. Bochen chleba jęczmiennego wtoczył się do obozu Midianitów, dotarł aż do namiotu i uderzył w niego, aż upadł, i wywrócił go dołem do góry, i zapadł się namiot.
Sdz 7,13
Sen opowiedziany w obozie madianickim jest pogardliwy. Izrael jest w nim bochnem chleba chłopskiego, najtańszego, jaki można sobie wyobrazić — i właśnie ten bochen wywraca namiot. Cała siła obrazu polega na dysproporcji między marnością pocisku a skutkiem.
Pewien człowiek przyszedł z Baal-Szalisza i przyniósł mężowi Bożemu chleb z pierwocin zbóż, dwadzieścia chlebów jęczmiennych i pełne kłosy świeżego zboża. On powiedział: Daj ludowi, aby jadł.
2 Krl 4,42
Tu z kolei jęczmień występuje w roli pierwocin, i to nie przypadkiem: jęczmień dojrzewa wcześniej niż pszenica, więc to on jest pierwszym zbożem żniw. Ta sama kolejność stoi za nakazem przyniesienia snopa pierwocin i za tym, że powrót Noemi do Betlejem datowany jest początkiem żniw jęczmienia. Kalendarz rolniczy i kalendarz świąt są tu jedną i tą samą rzeczą.
Czego to nie dowodzi
Zwęglone ziarna nie odwzorowują diety. Do wykopu trafia to, co spłonęło — resztki z pieca, zapasy z pożaru, odpady przy prażeniu — a nie to, co najczęściej jedzono; sposoby przygotowania niewymagające ognia nie zostawiają śladu wcale. Proporcje ziaren w warstwie mówią więc o tym, co się paliło, i dopiero z dużą ostrożnością o tym, co się jadło. Ceny z Apokalipsy i z Drugiej Księgi Królewskiej dotyczą sytuacji nadzwyczajnych, głodu i jego końca, więc nie są cennikiem normalnego roku. Wreszcie sam podział na zboże uboższych i zamożniejszych jest tendencją, a nie regułą — jęczmień jadano wszędzie tam, gdzie pszenica nie rosła, niezależnie od zamożności.







