Przejdź do treści
Za darmo, bez reklam i opłat.Poznaj misję
Odkryjbiblie.pl
Odkrycia archeologiczne

„Chaldejczycy” u Daniela — lud czy klasa wróżbitów?

Daniel używa słowa kaśdim raz etnicznie, raz na oznaczenie zawodowych mędrców dworu. Krytycy widzą w tym anachronizm; sprawa nie jest dziś rozstrzygnięta.

Kamil Sasuła
1 sierpnia 2026 · 3 min czytania
„Chaldejczycy” u Daniela — lud czy klasa wróżbitów?
Wielkość pisma
Wielkość pisma: 100%

W Księdze Daniela słowo oznaczające Chaldejczyków występuje w dwóch znaczeniach. Raz jest nazwą ludu i państwa, raz — nazwą grupy zawodowych specjalistów od snów, wróżb i pism. To podwójne użycie stało się jednym z klasycznych zarzutów wobec księgi.

Dwa użycia w jednym tekście

Znaczenie etniczne pojawia się w formule opisującej państwo.

W pierwszym roku Dariusza, syna Aswerusa, z rodu Medów, który był ustanowiony królem nad królestwem Chaldejczyków;

Dn 9,1

Znaczenie zawodowe widać tam, gdzie Chaldejczycy są wymieniani w jednym szeregu z innymi specjalistami dworskimi, jako jedna z kategorii personelu.

Wtedy król rozkazał zwołać magów, astrologów, czarowników i Chaldejczyków, aby opowiedzieli królowi jego sen. Przyszli więc i stanęli przed królem.

Dn 2,2

I zawołał król ze wszystkich sił, aby przyprowadzono astrologów, Chaldejczyków i wróżbitów. Król powiedział do mędrców Babilonu: Ktokolwiek to pismo odczyta i oznajmi mi jego znaczenie, będzie odziany w purpurę, dadzą mu złoty łańcuch na szyję i będzie panował w królestwie jako trzeci.

Dn 5,7

Jest jeszcze trzecie użycie, językowe, gdzie mowa o piśmie i języku chaldejskim jako o przedmiocie nauki.

Młodzieńców, w których by nie było żadnej skazy, o pięknym wyglądzie, biegłych we wszelkiej mądrości, posiadających wiedzę i pojętnych w nauce, którzy byliby zdatni stanąć w pałacu króla, i aby ich nauczać pisma i języka chaldejskiego.

Dn 1,4

Trzy sposoby użycia jednego słowa w jednej krótkiej księdze to sytuacja, którą trzeba najpierw opisać, zanim się ją oceni. W polskim przekładzie różnica bywa niewidoczna, bo wszędzie stoi ten sam wyraz, a rozróżnia je dopiero kontekst zdania.

Na czym polega zarzut

Argument krytyczny brzmi tak: użycie nazwy etnicznej na oznaczenie klasy uczonych jest dobrze poświadczone w źródłach greckich, począwszy od Herodota i dalej w literaturze hellenistycznej i rzymskiej, gdzie Chaldejczyk oznacza po prostu astrologa. W samych źródłach akadyjskich takiego znaczenia się nie znajduje — kapłani i astronomowie mają tam własne, techniczne nazwy zawodowe. Skoro więc księga posługuje się użyciem typowym dla świata greckiego, to prawdopodobnie w tym świecie powstała.

Zarzut jest poważny i nie należy go bagatelizować. Nie opiera się na drobiazgu, tylko na tym, gdzie i kiedy dany sposób mówienia jest poświadczony. Datowanie tekstu po tym, jakiego słownictwa używa, jest metodą normalną i stosuje się ją do wszystkich pism starożytnych, nie tylko biblijnych.

Warto przy tym zauważyć, że sprawa nie dotyczy wiarygodności opisanych wydarzeń, tylko języka, w którym je opisano. To dwie różne rzeczy i mieszanie ich prowadzi rozmowę na manowce już na starcie.

Co można odpowiedzieć

Odpowiedź także jest rzeczowa. W późnobabilońskiej rzeczywistości uczoność astronomiczna i wróżebna była w znacznej mierze dziedziczna: obserwacjami nieba, kalendarzem i interpretacją znaków zajmowały się rody kapłańskie związane z konkretnymi świątyniami. Przejście od nazwy grupy pochodzeniowej do nazwy zajęcia jest w takich warunkach naturalne i nie wymaga pośrednictwa greckiego. Podobne przesunięcia znaczeniowe zdarzają się w wielu językach.

Można też zauważyć, że sama księga nie miesza obu użyć bezmyślnie — rozdziela je kontekstem i stosuje w różnych typach zdań. Autor operujący nazwą przypadkowo raczej by tego nie robił.

Trzeba jednak od razu dodać: to argumenty osłabiające zarzut, a nie obalające go. Możliwość przesunięcia znaczeniowego w Babilonii nie jest tym samym co poświadczenie takiego przesunięcia w babilońskim tekście. Takiego poświadczenia brakuje i to jest fakt niekorzystny dla obrony.

Czego to nie dowodzi

Podwójne użycie nazwy nie dowodzi, że Księga Daniela powstała w epoce hellenistycznej. Jest poszlaką idącą w tę stronę, ale poszlaką, którą da się wyjaśnić także inaczej, i sama nie wystarcza do rozstrzygnięcia.

Nie dowodzi też tezy przeciwnej. Fakt, że kapłani-astronomowie rzeczywiście rekrutowali się z określonych rodów, tłumaczy, jak takie użycie mogło powstać — ale nie pokazuje, że powstało przed okresem greckim.

Nie należy wreszcie mieszać tej kwestii z pytaniem o wiarygodność opisów dworskich w księdze. To, jak autor nazywa grupę specjalistów, jest pytaniem o słowo. To, czy babiloński dwór zatrudniał wróżbitów, astrologów i interpretatorów snów, jest pytaniem o instytucję — a na to drugie pytanie źródła klinowe odpowiadają twierdząco i bez wątpliwości. Rozdzielenie tych dwóch spraw jest warunkiem uczciwej rozmowy. Sprawa nazwy pozostaje nierozstrzygnięta i tak trzeba ją zostawić.

AUTOR

Kamil Sasuła

Kamil Sasuła — badacz i pasjonat Pisma Świętego, twórca serwisu Odkryjbiblie.pl. Od lat zgłębia Biblię u samego źródła: hebrajskie i greckie znaczenia słów, kontekst historyczny oraz odkrycia archeologiczne potwierdzające karty Pisma.

Wszystkie wpisy autora