Przejdź do treści
Za darmo, bez reklam i opłat.Poznaj misję
Odkryjbiblie.pl
Odkrycia archeologiczne

Bulle „z czasów Jeremiasza” a problem falsyfikatów

Najbardziej znane pieczęcie z czasów Jeremiasza nie zostały wykopane, tylko kupione. Dlaczego brak kontekstu wykopaliskowego zmienia wartość dowodową.

Kamil Sasuła
1 sierpnia 2026 · 3 min czytania
Bulle „z czasów Jeremiasza” a problem falsyfikatów
Wielkość pisma
Wielkość pisma: 100%

Wśród przedmiotów regularnie przywoływanych jako świadectwa do Księgi Jeremiasza są pieczęcie i bulle z imionami znanymi z tekstu. Część z nich ma udokumentowany kontekst wykopaliskowy. Znaczna część — w tym te najbardziej znane — nie ma go wcale, bo nigdy nie została wykopana. Została kupiona.

Dlaczego kontekst jest wszystkim

Przedmiot wydobyty z warstwy przez ekspedycję ma metrykę: wiadomo, gdzie leżał, w jakim poziomie, z czym razem, kto go zdjął i kiedy. Ta metryka datuje przedmiot niezależnie od jego wyglądu i praktycznie wyklucza fałszerstwo, bo podłożenie czegoś w zamkniętej warstwie pod nadzorem jest zadaniem trudnym.

Przedmiot z rynku antykwarycznego nie ma nic z tych rzeczy. Jego historia zaczyna się w chwili, gdy pojawia się u handlarza. Wszystko, co wiadomo wcześniej, pochodzi od sprzedającego, a sprzedający ma interes w tym, by opowieść była atrakcyjna. Datowanie takiego obiektu opiera się wyłącznie na jego cechach: kroju pisma, formie, materiale. To znaczy, że ocenia się go tymi samymi kryteriami, które dobry fałszerz zna i potrafi odtworzyć.

Skala zjawiska

Najczęściej cytowany korpus hebrajskich bulli, opublikowany w latach osiemdziesiątych XX wieku, składa się w większości z obiektów bezkontekstowych. To nie jest zarzut wobec badaczy, którzy go opracowali — materiał trzeba było opisać, bo istniał. To stwierdzenie o charakterze zbioru: opiera się on na przedmiotach, których pochodzenia nie da się sprawdzić.

Najbardziej znany przypadek dotyczy bulli z imieniem pisarza Barucha, syna Neriasza. Osoba ta jest w Piśmie dobrze osadzona.

Jeremiasz więc wezwał Barucha, syna Neriasza, a Baruch spisał z ust Jeremiasza na zwoju księgi wszystkie słowa Pana, które mówił do niego.

Jr 36,4

I oddałem ten akt kupna Baruchowi, synowi Neriasza, syna Machsejasza, na oczach Chanameela, syna mego stryja, i na oczach świadków, którzy podpisali ten akt kupna, i na oczach wszystkich Żydów, którzy siedzieli na dziedzińcu więzienia.

Jr 32,12

Obiekt pojawił się na rynku i szybko stał się najczęściej reprodukowanym znaleziskiem epigraficznym związanym z Jeremiaszem. Później ujawniono drugi egzemplarz z tym samym odciskiem, tym razem z zachowanym śladem palca. Właśnie ta druga sztuka wzbudziła podejrzenia: pojawienie się bliźniaczego obiektu z dodatkowym, efektownym szczegółem jest wzorcem, który w historii fałszerstw powtarza się regularnie. Sprawa nie została rozstrzygnięta ostatecznie i dziś oba egzemplarze są traktowane przez wielu badaczy jako wątpliwe.

Podobnie ma się rzecz z pieczęcią noszącą imię Jerachmeela, znane z opisu pościgu za Baruchem i Jeremiaszem.

I król rozkazał Jerachmeelowi, synowi Meleka, Serajaszowi, synowi Azriela, i Szelemiaszowi, synowi Abdeela, aby pojmali Barucha, pisarza, i proroka Jeremiasza. Ale Pan ich ukrył.

Jr 36,26

Zbieżność imienia z rolą dworską wygląda przekonująco. Ale zbieżność wygląda przekonująco także wtedy, gdy ktoś ją wykonał celowo — a właśnie takie zbieżności podnoszą cenę.

Czego nauczył rynek

Ostatnie dziesięciolecia dostarczyły w tej sprawie twardej lekcji. Głośna kamienna inskrypcja przypisywana czasom króla Joasza, opisująca prace w świątyni, została przez część ekspertów uznana za wyrób nowoczesny, a przez innych broniona jako autentyk. Powiązana z nią sprawa sądowa dotycząca handlu antykami zakończyła się bez wyroku skazującego za fałszerstwo, co nie oznacza, że autentyczność spornych obiektów została wykazana. Sąd orzekał o winie oskarżonego, nie o pochodzeniu przedmiotów.

Wniosek praktyczny jest prosty i nie zależy od rozstrzygnięcia żadnej z tych spraw z osobna: obiekt bez kontekstu wykopaliskowego nie może być podstawą twierdzenia historycznego. Może być ciekawostką, może być przedmiotem badań, może kiedyś zostać potwierdzony. Ale nie wolno na nim opierać zdania o tym, co się wydarzyło.

Czego to nie dowodzi

Powyższe nie dowodzi, że bulla Barucha jest falsyfikatem. Nie zostało to wykazane i uczciwość wymaga, by tego nie ogłaszać. Dowodzi natomiast czegoś innego i ważniejszego: że nie wiemy, i że nie ma sposobu, by się dowiedzieć przy obecnym stanie rzeczy.

Nie dowodzi też, że wszystkie bezkontekstowe pieczęcie są podrobione. Zdecydowana większość obiektów z rynku to zapewne autentyki wykopane przez rabusiów — a rabunek niszczy kontekst, nie przedmiot. Problem polega na tym, że autentyku od podróbki nie da się w tym zbiorze rozdzielić.

Wreszcie: nic z tego nie osłabia Księgi Jeremiasza. Osłabia natomiast pewien sposób jej bronienia. Bulle wykopane w udokumentowanym kontekście zachowują pełną wartość i to na nich warto się opierać. Argument oparty na obiekcie bez metryki jest argumentem, który przeciwnik obali w jednym zdaniu — i słusznie.

AUTOR

Kamil Sasuła

Kamil Sasuła — badacz i pasjonat Pisma Świętego, twórca serwisu Odkryjbiblie.pl. Od lat zgłębia Biblię u samego źródła: hebrajskie i greckie znaczenia słów, kontekst historyczny oraz odkrycia archeologiczne potwierdzające karty Pisma.

Wszystkie wpisy autora