Miasto bogini z kocią głową
Tell Basta leży w Delcie Nilu, na skraju dzisiejszego Zagazig. Egipska nazwa brzmiała Per-Bastet, czyli dom Bastet, i to z niej wywodzi się zarówno greckie Bubastis, jak i hebrajskie Pi-Beset. Bastet była boginią przedstawianą jako kotka albo kobieta z kocią głową, wiązaną z ochroną domu, radością i płodnością. Jej główny ośrodek kultowy znajdował się właśnie tutaj.
Miasto miało długą historię, ale największe znaczenie osiągnęło w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą, gdy władcy pochodzący z Delty uczynili z niego jedną ze swoich siedzib. Wtedy też rozbudowano świątynię do rozmiarów odpowiadających randze miejsca.
Co odsłonięto
Prace na stanowisku prowadzono od XIX wieku i trwają z przerwami do dziś. Najlepiej rozpoznana jest wielka świątynia Bastet, wznoszona z czerwonego granitu, z blokami noszącymi imiona kolejnych władców, którzy ją rozbudowywali. Dziś leży w gruzach, ale rozplanowanie i skala są czytelne.
Drugim charakterystycznym elementem są cmentarzyska kotów. Zwierzęta poświęcone bogini mumifikowano i składano w podziemnych korytarzach — praktyka masowa, prowadzona przez wieki i związana z pielgrzymkami do świątyni. Odnaleziono też skarby naczyń ze złota i srebra, ukryte w starożytności i pozostawione na miejscu, oraz rozległe cmentarze mieszkańców. Miasto było ośrodkiem pielgrzymkowym z regularnym świętem, o którym pisali greccy podróżnicy jako o jednym z najliczniej odwiedzanych w całym Egipcie.
Pi-Beset u Ezechiela
Sam materiał wykopaliskowy pokazuje przy tym rzecz, o której popularne opisy Bubastis rzadko wspominają: miasto żyło nie tylko ze świątyni. Odsłonięto tam pozostałości zabudowy mieszkalnej, warsztatów i cmentarzy zwykłych mieszkańców, a także ślady kolejnych przebudów, w których nowe budowle wznoszono wprost na gruzach starych. To zwyczajne, wielowarstwowe miasto Delty, w którym kult był głównym pracodawcą i głównym magnesem, ale nie jedyną treścią życia. Taki obraz jest mniej efektowny niż sama nekropolia kotów, za to bliższy temu, jak wyglądała codzienność w miastach wymienianych przez proroków.
Prorok Ezechiel wygłosił szereg wyroczni przeciw Egiptowi, wymieniając w nich miasta po nazwie. Bubastis pojawia się w tym spisie.
Młodzieńcy z Awen i Pibeset polegną od miecza, te miasta pójdą do niewoli.
Ez 30,17
Awen to Heliopolis, Pibeset to Bubastis. Wartość takiego wersetu polega przede wszystkim na tym, czego dowodzi o samym tekście: autor zna geografię Egiptu, nie wymienia miast przypadkowych ani wymyślonych i porządkuje je w sposób, który odpowiada rzeczywistemu układowi kraju. To argument za osadzeniem księgi w realnym świecie, a nie za czymkolwiek innym.
Dla czytelnika jest tu też coś prostszego. Miasto z wersetu można obejrzeć. Ruiny są dostępne, granitowe bloki leżą tam, gdzie upadły, a nazwa przetrwała w brzmieniu pobliskiej miejscowości. Biblijna geografia Egiptu nie jest zbiorem nazw bez desygnatów.
Czego to nie dowodzi
Odnalezienie i zbadanie Bubastis nie jest potwierdzeniem wyroczni. Prorok zapowiada klęskę mieszkańców i uprowadzenie do niewoli, a tego rodzaju wydarzenia nie zostawiają w warstwach archeologicznych podpisu, który dałoby się odczytać. Egipt był w tej epoce wielokrotnie najeżdżany, a miasta Delty przechodziły z rąk do rąk. Nie da się wskazać w Tell Basta warstwy i powiedzieć: to jest ta.
Nie da się też z ruin wyprowadzić datowania wyroczni ani jej rozstrzygnięcia. To, że miasto ostatecznie podupadło i opustoszało, jest losem niemal każdej starożytnej metropolii egipskiej i nie stanowi argumentu w żadną stronę. Znalezisko potwierdza jedno: że nazwa z tekstu odnosi się do realnego, ważnego ośrodka, którego położenie i charakter autor znał. To niemało — ale to wszystko.







