Inskrypcja Dariusza I z Behistun jest jednym z najważniejszych tekstów starożytnego Iranu: wykuta na skalnej ścianie, w trzech językach klinowych, opowiada, jak król objął władzę i pokonał uzurpatorów. To ona dała dziewiętnastowiecznym badaczom klucz do odczytania pisma klinowego. Znacznie mniej znane jest to, że wśród papirusów z żydowskiej kolonii na wyspie Elefantyna, u pierwszej katarakty Nilu, znalazł się fragmentaryczny aramejski przekład tego samego tekstu.
Propaganda w języku, który wszyscy rozumieli
Znaczenie tego znaleziska polega na odległości. Behistun leży w zachodnim Iranie, Elefantyna — na południowym krańcu Egiptu. Między nimi jest kilka tysięcy kilometrów, a mimo to ten sam tekst królewski znalazł się w obu miejscach. Nie w oryginalnych językach klinowych, których w Egipcie nikt by nie odczytał, lecz po aramejsku.
Aramejski był w państwie perskim językiem kancelarii. Nie dlatego, że mówili nim Persowie — w domu mówili po persku — ale dlatego, że po podboju Asyrii i Babilonii odziedziczyli aparat urzędniczy posługujący się aramejszczyzną i alfabetem, znacznie wygodniejszym od klina. Powstała sytuacja rzadka w historii: jeden język urzędowy działał od Egiptu po Baktrię, i to język, którego nie narzucił lud panujący.
Dlaczego Księga Ezdrasza jest częściowo po aramejsku
To tłumaczy rzecz, która przy pierwszej lekturze Biblii zaskakuje. Znaczne partie Księgi Ezdrasza nie są napisane po hebrajsku, lecz właśnie po aramejsku — i to nie dowolne fragmenty, tylko te, w których cytuje się korespondencję urzędową, oskarżenia wysyłane do króla i królewskie odpowiedzi. Sama księga zwraca zresztą uwagę na język dokumentu.
A za czasów Artakserksesa Biszlam, Mitredat, Tabeel wraz z pozostałymi towarzyszami napisali do Artakserksesa, króla Persji. List był sporządzony pismem syryjskim i przetłumaczony na język syryjski.
Ezd 4,7
Przekłady oddają tu nazwę języka rozmaicie — pismo syryjskie w polskiej tradycji oznacza właśnie aramejskie. Autor zaznacza, że list sporządzono i przełożono na ten język, bo taka była procedura: pismo do króla szło w aramejszczyźnie, niezależnie od tego, w jakim języku myśleli nadawcy.
Drugi skutek: trzeba tłumaczyć Torę
Ta sama zmiana językowa dotknęła zgromadzenie w Jerozolimie. Wracający z Babilonii mówili na co dzień po aramejsku, a Prawo czytano po hebrajsku. Scena publicznego czytania w Księdze Nehemiasza opisuje reakcję na ten problem.
Czytali więc z księgi Prawa Bożego wyraźnie i wyjaśniali znaczenie tak, żeby zrozumiano to, co czytali.
Ne 8,8
Czy chodzi tu o przekład na aramejski, czy o objaśnienie treści — jest przedmiotem sporu i nie należy rozstrzygać go pochopnie. Hebrajski zwrot dopuszcza oba odczytania, a późniejsza praktyka targumu, czyli ustnego przekładu w synagodze, bywa z tym miejscem wiązana. Papirus z Elefantyny nie rozstrzyga tego pytania, ale pokazuje, że problem był realny: aramejski docierał wszędzie, także tam, gdzie zbierali się Judejczycy.
Czego to nie dowodzi
Aramejski przekład Behistun nie poświadcza autentyczności żadnego z dokumentów zacytowanych w Księdze Ezdrasza. Spór o to, czy są to kopie z archiwum, czy rekonstrukcje napisane zgodnie ze znanym autorowi formularzem, toczy się na podstawie analizy samych tekstów — ich słownictwa, formuł, tytulatury — i papirus z Egiptu w nim nie uczestniczy.
Nie mówi też nic o Jerozolimie ani o powrocie z niewoli. Jego świadectwo jest węższe i przez to solidne: pokazuje, że imperium naprawdę rozsyłało swoje teksty w aramejszczyźnie po całym terytorium, aż do żydowskiej społeczności nad Nilem. Kiedy więc Księga Ezdrasza przechodzi w środku na aramejski, robi coś, co dla dokumentów tej epoki było naturalne — i to jest argument za jej osadzeniem w epoce, nie za prawdziwością każdego zdania, które w tej aramejszczyźnie zapisano.







