Zwój z groty pierwszej nad Morzem Martwym opowiada znane historie w nieznany sposób. Lamech, Noe i Abram mówią w nim sami, w pierwszej osobie, po aramejsku. Relacjonują to, co w Księdze Rodzaju zajmuje kilka zdań — tyle że z dialogami, opisami i szczegółami, których w Torze nie ma.
Opowieść zamiast streszczenia
Księga Rodzaju jest oszczędna. Podaje, co się stało, rzadko mówi, jak to wyglądało, i prawie nigdy nie zdradza, co postacie myślały. Apokryf robi dokładnie to, czego Tora unika: rozwija scenę, wkłada bohaterom słowa w usta, dopowiada okoliczności i motywy.
Dobrym przykładem jest moment przed wejściem Abrama do Egiptu.
A gdy zbliżał się do Egiptu, powiedział do swej żony Saraj: Oto wiem, że jesteś piękną kobietą.
Rdz 12,11
W Torze to jedno zdanie i przejście do dalszego biegu wydarzeń. W zwoju ten sam moment rozrasta się w opowiadanie prowadzone przez samego Abrama — z opisem i rozmową w miejscach, które tekst biblijny zostawia puste.
Podobnie dzieje się z Lamechem i Noem. Genealogiczne wzmianki zamieniają się w sceny rodzinne, a lakoniczne informacje o narodzinach i o potopie zyskują tło, którego w Piśmie nie znajdziemy.
Dlaczego to ważne dla czytelnika Nowego Testamentu
Zwój pokazuje, że w okresie Drugiej Świątyni Tora nie była tylko przepisywana. Była też opowiadana dalej — objaśniana przez rozbudowanie. Kiedy więc pisarze Nowego Testamentu przywołują postacie z Księgi Rodzaju, robią to wobec czytelników, którzy znali nie tylko sam tekst, lecz i krążące wokół niego opowieści.
To tłumaczy pewną cechę cytowania Starego Testamentu w Nowym: czasem pojawia się w nim szczegół, którego w przywołanym miejscu Pisma nie widać wprost. Świat, w którym te teksty powstawały, był pełen takich dopowiedzeń, a apokryf z groty pierwszej jest ich okazem zachowanym w oryginalnym języku.
Jednocześnie zwój wyznacza granicę. Dopowiedzenie nie ma powagi tekstu, który dopowiada. Kto trzyma się zasady, że rozstrzyga Pismo, ma tu przykład modelowy: opowieść jest ciekawa, momentami piękna, i w niczym nie wiąże. Rozróżnienie między tekstem a jego rozwinięciem nie zostało wymyślone przez późniejszych teologów — widać je, gdy położy się obok siebie kartę Tory i kartę tego zwoju.
Zwój napisano po aramejsku, a więc w języku, którym mówiono na co dzień, nie w hebrajszczyźnie ksiąg świętych. To wybór znaczący: opowieść miała trafić do słuchacza wprost, bez pośrednictwa tłumacza w zgromadzeniu.
Znacząca jest też forma pierwszoosobowa. Patriarcha, który sam opowiada swoje dzieje, brzmi bliżej niż postać z relacji w trzeciej osobie, a przy okazji zyskuje powagę świadka. Ten chwyt wróci później wielokrotnie w piśmiennictwie żydowskim i chrześcijańskim, zwykle po to, żeby dopowiedzeniu nadać autorytet pierwotnego źródła.
Zwój jest też świadectwem językowym. Pokazuje, że aramejszczyzna była w tym środowisku nośnikiem opowieści religijnej, a nie wyłącznie mową domu i targu — i że po hebrajsku przepisywano Pismo, a po aramejsku o nim opowiadano.
Czego to nie dowodzi
Zwój nie dowodzi, że dodane szczegóły są pamięcią o rzeczywistych wydarzeniach. Są rozwinięciem literackim i tak trzeba je czytać, niezależnie od tego, jak wcześnie powstały.
Nie dowodzi też zależności w żadną stronę: ani że Księga Rodzaju z niego korzysta, ani że pisarze Nowego Testamentu go czytali. Świadczy o sposobie obchodzenia się z Torą, który był wtedy powszechny, a nie o jednym konkretnym łańcuchu przekazu.
Nie mówi wreszcie, kiedy powstały opowieści, które utrwala. Wiek rękopisu to wiek kopii, nie tradycji, a różnica między jednym a drugim bywa duża i pozostaje w tym wypadku nieustalona.
Zobacz też: Tora (תּוֹרָה) — co znaczy „prawo” po hebrajsku · Księga Rodzaju · Abram · Lamech — znaczenie imienia







