Ewangelia Marka kończy się w naszych Bibliach opisem wniebowzięcia i rozesłania uczniów. W dwóch najbardziej cenionych starych kodeksach greckich — Synajskim i Watykańskim — tekst urywa się wcześniej, na scenie przy grobie. To jeden z najczęściej omawianych problemów w badaniach nad przekazem Nowego Testamentu i warto opisać go bez naciągania w żadną stronę.
Gdzie kończy się Marek w najstarszych świadkach
W obu wymienionych kodeksach po opisie ucieczki kobiet od grobu Ewangelia się zamyka. Nie ma dalszego ciągu, nie ma pustego miejsca zapisanego później inną ręką w sposób, który dałoby się uznać za uzupełnienie. Księga kończy się tam, gdzie się kończy.
To zakończenie jest gwałtowne. Kobiety uciekają, boją się i nic nikomu nie mówią. Część badaczy uważa, że tak właśnie autor zaplanował finał, część, że pierwotne zakończenie zaginęło bardzo wcześnie, jeszcze zanim tekst zaczął krążyć w kopiach. Rozstrzygnąć się tego nie da, bo nie mamy niczego wcześniejszego.
Co jeszcze przekazują rękopisy
Tradycja rękopiśmienna nie zna jednej odpowiedzi na to urwanie. Zna kilka. Największa liczba świadków ma dłuższe zakończenie, to znane z naszych wydań. Część rękopisów przekazuje zakończenie krótsze — zwięzłe podsumowanie o innym brzmieniu i innym rytmie zdania. Są też kopie, w których obie wersje stoją obok siebie, jedna po drugiej.
Osobny wariant zachował Kodeks Waszyngtoński, gdzie w dłuższym zakończeniu pojawia się dodatkowy fragment, znany jako Logion Freera, nieobecny gdzie indziej. Mamy więc nie jeden spór typu „jest albo nie ma”, lecz kilka konkurujących rozwiązań tego samego problemu, podejmowanych w różnych miejscach i czasach.
Co dokładnie jest w spornym fragmencie
Dłuższe zakończenie zaczyna się od ukazania się Zmartwychwstałego pierwszej świadkini.
A Jezus, gdy zmartwychwstał wczesnym rankiem pierwszego dnia po szabacie, ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wypędził siedem demonów.
Mk 16,9
Dalej następują kolejne ukazania się, zarzut niedowiarstwa, nakaz głoszenia, wzmianka o znakach towarzyszących wierzącym i wreszcie zamknięcie księgi.
Oni zaś poszli i głosili wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał ich słowa znakami, które im towarzyszyły. Amen.
Mk 16,20
Uwspółcześniona Biblia Gdańska idzie za Tekstem Przyjętym, czyli za greckim tekstem drukowanym opartym na późniejszej tradycji rękopiśmiennej, i dlatego ma te wersety w pełnym brzmieniu, bez nawiasów i bez uwag. Wydania oparte na innych zasadach doboru świadków oznaczają je nawiasem lub przypisem. Różnica między polskimi przekładami w tym miejscu wynika właśnie z tego wyboru podstawy, a nie z odmiennego tłumaczenia tych samych słów.
Jak z tym postępować
Rozsądna zasada jest taka: nie buduje się nauki na fragmencie, którego przekaz jest niepewny. Nie dlatego, że fragment jest zły, lecz dlatego, że nauka wzięta z Pisma ma stać na tym, co Pismo mówi wielokrotnie i wyraźnie. Zmartwychwstanie Mesjasza nie zależy od tych dwunastu wersetów — jest opisane u pozostałych ewangelistów i stanowi rdzeń nauczania apostolskiego. Podobnie nakaz głoszenia. Fragmenty sporne mogą co najwyżej dopowiadać to, co i tak stoi gdzie indziej.
Czego to nie dowodzi
Brak tych wersetów w dwóch kodeksach nie dowodzi, że ktoś sfałszował Ewangelię. Dowodzi tylko tego, że w pewnym momencie krążyły równolegle różne wersje zakończenia. Nie dowodzi też, że dłuższe zakończenie jest bezwartościowe — jest bardzo stare i szeroko poświadczone.
W drugą stronę: obecność tych wersetów w większości rękopisów nie rozstrzyga, że napisał je autor Ewangelii. Liczba kopii mówi o popularności tekstu w późniejszych wiekach, nie o jego pochodzeniu. Uczciwy opis kończy się na stwierdzeniu, że przekaz jest w tym miejscu podzielony, a każdy, kto twierdzi inaczej, dopowiada coś od siebie.







