Scena powołania Gedeona zawiera szczegół, który przy uważnym czytaniu zgrzyta. Człowiek młóci zboże w tłoczni wina — to mniej więcej tak, jakby ktoś przesiewał mąkę w wannie. Narzędzie i miejsce nie pasują do roboty.
Wtedy przyszedł Anioł Pana i stanął pod dębem, który stał w Ofra, należącym do Joasza, Abiezerita. A jego syn Gedeon młócił zboże w tłoczni, aby je ukryć przed Midianitami.
Sdz 6,11
Młocka wymaga przestrzeni i wiatru. Ziarno wybija się z kłosów na twardej, otwartej powierzchni, a potem podrzuca w górę, żeby przeciąg odwiał plewy. Tłocznia jest dokładnym przeciwieństwem takiego miejsca: zagłębiona, osłonięta, bez ruchu powietrza. Tekst sam podaje powód, ale powód ten staje się zrozumiały dopiero wtedy, gdy się wie, jak taka instalacja wyglądała.
Jak zbudowana jest skalna tłocznia
Typowa tłocznia to dwa połączone zagłębienia wykute wprost w litej skale. Wyżej leży płaska, obszerna powierzchnia do deptania winogron, lekko nachylona, czasem otoczona niskim obrzeżem. Od niej biegnie kanalik do niższego zbiornika, w którym zbierał się moszcz; bywa też trzecie, płytkie zagłębienie pełniące rolę osadnika. Całość jest nieruchoma, niezniszczalna i wykonana raz na zawsze.
Takich obiektów są w Judei, Samarii i Galilei tysiące. Leżą przeważnie nie w osadach, lecz pośród pól i na skalnych wychodniach — winogrona są ciężkie i szybko się psują, więc tłoczono je tam, gdzie rosły. Dla człowieka idącego przez wyżynę tłocznia była elementem krajobrazu równie zwykłym jak miedza.
Deptanie odbywało się bosymi stopami, zwykle w kilka osób, przy pracy trwającej godzinami. Sok spływał kanalikiem do dolnego zbiornika, skąd przelewano go do naczyń, w których zaczynała się fermentacja. Cały układ wykorzystuje jedynie spadek terenu — nie ma tu żadnego mechanizmu, tylko dwa poziomy i rowek między nimi.
Dlaczego to była dobra kryjówka
Zagłębienie wykute w skale ma ściany powyżej wysokości pochylonego człowieka i nie widać z niego nic z zewnątrz. Nie stoi przy drodze, tylko na polu. A przede wszystkim nikt nie szuka zboża w tłoczni, bo o tej porze roku i przy tej pracy nie ma tam czego szukać. Gedeon wybiera miejsce niewygodne, ale niewidoczne — i to jest cała treść tego zdania.
Winnica z pieśni Izajasza
Prorok wylicza, co właściciel zrobił dla swojej winnicy, a lista brzmi jak protokół odbioru inwestycji: ogrodzenie, usunięcie kamieni, sadzonki, wieża, tłocznia. Wykucie tłoczni było kosztem jednorazowym i trwałym, znakiem, że plantacja jest zakładana na pokolenia.
Ogrodził ją, oczyścił z kamieni, zasadził szlachetną winorośl, zbudował pośrodku niej wieżę i sporządził w niej tłocznię. I oczekiwał, że wyda winogrona, ale ona wydała dzikie winogrona.
Iz 5,2
Rozpryski na szatach
Obraz z sześćdziesiątego trzeciego rozdziału Izajasza bywa czytany jako metafora bez pokrycia w doświadczeniu. Tymczasem opisuje on rzecz fizyczną: człowiek stojący na powierzchni deptania jest bosy, po kostki w miazdze, a sok pryska w górę na nogi i ubranie. Kto stał w takiej tłoczni, ten wie, że plamy są nieuniknione i nie schodzą.
Sam jeden tłoczyłem prasę i spośród ludu nie było ze mną nikogo. Tłoczyłem go w swoim gniewie i deptałem go w swojej zapalczywości, aż pryskała jego krew na moje szaty, poplamiłem całą swą odzież.
Iz 63,3
Czego to nie dowodzi
Skalne tłocznie są prawie niedatowalne. Wykuwa się je w litej skale, więc nie mają warstw, a użytkowano je przez tysiąclecia, czyszcząc i pogłębiając. Znaleziona przy nich ceramika mówi o ostatnim użyciu albo o przypadkowym śmieciu, nie o dacie powstania. Nie da się wskazać tłoczni z czasów Gedeona ani orzec, ile z tysięcy zachowanych obiektów działało w epoce żelaza.
Znajomość instalacji wyjaśnia jeden szczegół narracyjny i jeden obraz proroczy. Nie mówi nic o historyczności opowiadania o Gedeonie ani o tym, jak należy rozumieć sąd zapowiadany u Izajasza. Wyjaśnia mechanikę sceny, nie jej znaczenie.







