Imię Boże zapisywano czterema spółgłoskami. W dzisiejszej transkrypcji oddaje się je zwykle jako Jahwe, a w polskich przekładach, w tym w Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej, zastępuje słowem PAN. Ten artykuł nie jest o teologii imienia, lecz o czymś węższym i sprawdzalnym: o tym, jak te cztery litery faktycznie zapisywano na przestrzeni wieków — w glinie, na srebrze, na skórze i na papirusie.
Na skorupach i w błogosławieństwach
Najzwyklejsze świadectwa pochodzą z pisania codziennego. W ostrakach z judzkich twierdz, czyli w listach zapisanych na skorupach naczyń, imię pojawia się w formułach powitalnych i w zapewnieniach o pomyślności. Żołnierz albo urzędnik pisał do przełożonego i wplatał je tak, jak wplata się zwrot używany bez namysłu.
Występuje też w tekstach o charakterze błogosławieństwa — w napisach ze stanowisk pustynnych, gdzie ludzie zatrzymywali się w drodze i zostawiali ślad. Właśnie z takim materiałem wiąże się jeden z najbardziej spornych odczytów w całej epigrafice hebrajskiej: sekwencja z Kuntillet Ajrud, w której obok imienia Bożego pojawia się słowo odczytywane przez część badaczy jako imię bogini, a przez innych jako rzeczownik pospolity oznaczający przedmiot kultowy. Do dziś nie ma tu zgody i żadnej z tych wersji nie należy podawać jako ustalonej.
Starym pismem w greckim zwoju
Ciekawsza rzecz dzieje się w rękopisach greckich. Żydowscy kopiści przepisujący grecki tekst ksiąg świętych nie tłumaczyli imienia. Zostawiali je po hebrajsku — i to nie pismem kwadratowym, którego używano wokół, lecz starszym, wychodzącym już z obiegu krojem liter. W greckiej kolumnie tekstu pojawiał się nagle znak z innego świata pisma.
To gest świadomy. Imię traktowano inaczej niż resztę zdania: nie podlegało przekładowi ani modernizacji zapisu. Świadectwa tej praktyki znamy między innymi ze zwoju proroków mniejszych znalezionego nad Nachal Chewer oraz z wczesnych fragmentów greckiego tekstu ksiąg Mojżeszowych.
Później obraz się zmienia. W kopiach sporządzanych w środowisku chrześcijańskim w tym miejscu stoi już greckie słowo oznaczające Pana, często w formie skróconej, oznaczonej kreską nad literami. Zapis hebrajski znika. Nie wiemy dokładnie, kiedy i jak przebiegła ta zmiana, ale widać ją w materiale rękopiśmiennym jako różnicę między dwiema tradycjami kopiowania.
Cztery litery bez samogłosek
Pismo hebrajskie zapisywało spółgłoski. Samogłoski dopisano dopiero wtedy, gdy skrybowie tworzyli system znaków pomocniczych — a wtedy w miejscu imienia wstawiono samogłoski innego słowa, tego, które czytano na głos zamiast niego. Z mechanicznego połączenia jednych spółgłosek z cudzymi samogłoskami powstała w późniejszych wiekach forma hybrydowa, która przez długi czas funkcjonowała w przekładach, choć nikt tak imienia nigdy nie wymawiał.
Sam zapis nie rozstrzyga więc kwestii wymowy. Rozstrzyga natomiast, że imię było zapisywane i używane — także w codziennej korespondencji, także przez ludzi bardzo prostych.
I mówił jeszcze Bóg do Mojżesza: Tak powiesz synom Izraela: Pan, Bóg waszych ojców, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba, posłał mnie do was. To jest moje imię na wieki i takim ma pozostać w pamięci po wszystkie pokolenia.
Wj 3,15
Czego to nie dowodzi
Materiał epigraficzny i rękopiśmienny nie mówi, jak imię brzmiało. Spółgłoski to nie wymowa, a rekonstrukcje opierają się na wnioskowaniu pośrednim, nie na nagraniu. Kto twierdzi, że znalezisko archeologiczne ustala jedyną poprawną wymowę, mówi więcej, niż pozwala materiał.
Nie dowodzi też, że zastępowanie imienia słowem PAN w przekładach jest fałszerstwem. To decyzja translatorska o długiej historii, którą można oceniać, ale która nie jest ukrywaniem tekstu — polskie wydania sygnalizują ją zapisem wersalikami. Rzetelny wniosek jest skromniejszy i mocniejszy zarazem: przez wieki, w bardzo różnych środowiskach, konsekwentnie traktowano te cztery litery inaczej niż wszystkie pozostałe słowa Pisma.







