Stanowisko, które prawie zniknęło
Północny Synaj przez większość XX wieku był dla archeologii terenem trudno dostępnym, a to, co na nim leżało, zdążyło ucierpieć od prac ziemnych i wojskowych. Tell el-Borg odkryto stosunkowo późno, podczas badań powierzchniowych prowadzonych wzdłuż dawnego brzegu laguny, i część stanowiska była już wtedy zniszczona. Wykopaliska prowadzone tam w latach 1999–2008 przez zespół Jamesa Hoffmeiera odsłoniły jednak wystarczająco dużo, by odtworzyć charakter miejsca.
Dwie twierdze, jedna po drugiej
Okazało się, że w tym samym miejscu stały kolejno dwa założenia obronne z okresu Nowego Państwa. Starsze wyposażono w fosę — element w egipskiej architekturze wojskowej rzadki, a tutaj wykorzystujący warunki wodne okolicy. Po jego rozbiórce wzniesiono na tym samym terenie drugą twierdzę o innym planie. Znaleziono bloki kamienne z kartuszami Ramzesa II, pozostałości zabudowy, ślady po bramie oraz cmentarzysko, na którym chowano ludzi związanych z garnizonem.
Sekwencja dwóch twierdz jest sama w sobie informacją. Punkt nie był doraźnym posterunkiem postawionym na jedną kampanię — był stałym elementem systemu, na tyle ważnym, że po zużyciu pierwszej budowli od razu postawiono następną.
Ogniwo w łańcuchu
Tell el-Borg leży na trasie drogi Horusa, szlaku prowadzącego z Tjaru na wschodniej granicy Egiptu przez północny Synaj do Kanaanu. Egipcjanie obsadzili go ciągiem fortów rozstawionych tak, by dawały się przejść w rozsądnym marszu, a każdy z nich dysponował studnią albo zbiornikiem. To była infrastruktura wojskowa i logistyczna zarazem: bez tych studni przejście przez Synaj większym oddziałem byłoby niewykonalne, a kto je kontrolował, kontrolował ruch.
Odkrycie kolejnych stanowisk tej linii, w tym Tell el-Borg, zamieniło znaną z reliefów i tekstów listę nazw w realne punkty na mapie. Wiemy dziś nie tylko, że taki system istniał, ale gdzie leżały jego ogniwa i jak wyglądały.
Zdanie, które nabiera sensu
Księga Wyjścia zaczyna opis marszu od wyjaśnienia, dlaczego nie wybrano drogi oczywistej.
A stało się tak, że gdy faraon wypuścił lud, Bóg nie prowadził go drogą przez ziemię Filistynów, chociaż była bliższa. Bóg bowiem powiedział: Żeby lud na widok wojny nie żałował i nie wrócił do Egiptu.
Wj 13,17
Trasa nadmorska była krótsza i lepiej zaopatrzona w wodę — i właśnie dlatego naszpikowana garnizonami. Grupa opuszczająca Egipt tą drogą szłaby od twierdzy do twierdzy, korzystając ze studni pilnowanych przez egipskich żołnierzy, i po kilku dniach marszu znalazłaby się w polu widzenia kolejnego oddziału. Tekst mówi o widoku wojny jako o zagrożeniu dla morale. Tell el-Borg pokazuje, że nie chodziło o odległą możliwość, tylko o pierwszy tydzień drogi.
Czego to nie dowodzi
Na stanowisku nie znaleziono niczego związanego z Izraelem. Nie ma inskrypcji wymieniającej zbiegów, nie ma warstwy zniszczenia, którą dałoby się powiązać z jakimkolwiek wydarzeniem z tekstu, i nie ma niczego, co pozwoliłoby ustalić, kto tamtędy przechodził poza wojskiem i urzędnikami. Twierdze świadczą o egipskiej kontroli nad Synajem, nie o tym, co robili ludzie, którzy tej kontroli unikali.
Znalezisko nie datuje też Wyjścia. Kartusze Ramzesa II wskazują, kiedy działała jedna z faz twierdzy, ale system fortów funkcjonował przez znaczną część Nowego Państwa i nie zawęża żadnej z konkurencyjnych propozycji chronologicznych. Warto dodać rzecz, o której rzadko się mówi: fakt, że wykopaliska prowadził badacz przekonany o historyczności Wyjścia, nie zmienia charakteru samych znalezisk — mury, fosa i kartusze są tym, czym są, niezależnie od poglądów kopiącego, i tak samo należy je czytać. Tell el-Borg tłumaczy realia jednego wersetu. Nie potwierdza wydarzeń, o których ten werset opowiada.







