Nie każde odkrycie wymaga wykopu. Kompletny aramejski przekład Pięcioksięgu przeleżał stulecia na półce Biblioteki Watykańskiej, opisany w katalogu jako inny, dobrze znany tekst. Dopiero w połowie dwudziestego wieku ktoś zajrzał do środka uważnie i zorientował się, że rękopis zawiera coś zupełnie innego, niż głosi jego opis. Tak trafił do nauki targum znany dziś jako Neofiti.
Czym jest targum
W synagodze czytano Torę po hebrajsku. Ponieważ zgromadzeni na co dzień mówili po aramejsku, po odczytaniu fragmentu podawano jego aramejskie oddanie. Z czasem te oddania utrwaliły się i zaczęto je spisywać. Tak powstały targumy.
To nie są przekłady w dzisiejszym rozumieniu. Targum bywa wierny słowo w słowo, ale bywa też rozwinięciem: dopowiada, co się w opowieści działo, tłumaczy trudne wyrażenie, usuwa dwuznaczność. Wyrażenia opisujące Boga w sposób nazbyt ludzki bywają w nim omijane. Czytelnik dostaje więc dwie rzeczy naraz: tekst i sposób jego rozumienia we wspólnocie, która go słuchała.
Sama praktyka ma bardzo stary rodowód. Opis odczytania Prawa po powrocie z wygnania mówi o tym wprost.
Czytali więc z księgi Prawa Bożego wyraźnie i wyjaśniali znaczenie tak, żeby zrozumiano to, co czytali.
Ne 8,8
Sposób, w jaki to robiono, był obwarowany zasadami. Tłumaczący nie mógł czytać z rękopisu, lecz podawał aramejskie brzmienie z pamięci — właśnie po to, by słuchacze nie wzięli jego słów za tekst Pisma. Czytający po hebrajsku i tłumaczący byli dwiema różnymi osobami, a fragmenty podawano na przemian, krótkimi odcinkami. Rozdzielenie ról miało pilnować granicy między tym, co napisane, a tym, co objaśnione.
Pomyłka w katalogu
Rękopis figurował w zbiorach pod nazwą innego, powszechnie znanego targumu i nikt nie miał powodu tego sprawdzać. Sytuacja typowa dla wielkich bibliotek: opis raz wpisany jest przepisywany dalej, a rękopisy leżą nietknięte przez pokolenia, bo katalog mówi, że nie ma tam nic nowego.
Znaczenie tego rozpoznania było duże z prostego powodu. Inne targumy do Pięcioksięgu znane były wcześniej we fragmentach albo w postaci niepełnej. Tu pojawił się egzemplarz kompletny, obejmujący wszystkie pięć ksiąg.
Dlaczego to ważne dla czytelnika ewangelii
Aramejski był językiem, w którym mówiono w Galilei i Judei. Kiedy w ewangeliach pada zwrot aramejski, nie jest to ozdobnik, lecz ślad codzienności. Targumy pokazują, jak w tym języku brzmiały opowieści Tory i jakie sformułowania były w obiegu, gdy ktoś je omawiał w synagodze.
Bywa, że wyrażenie znane z nauczania Jeszui albo z listów apostolskich ma odpowiednik właśnie w targumach, a nie w hebrajskim brzmieniu tekstu. To nie znaczy od razu, że jedno pochodzi z drugiego. Znaczy, że oba wyrosły w tej samej przestrzeni językowej i że warto ją znać, zamiast czytać Nowy Testament w oderwaniu od świata, w którym powstał.
Spór o wiek
Trzeba dodać zastrzeżenie, bez którego obraz byłby fałszywy. Rękopis jest jedną rzeczą, a wiek tradycji w nim zapisanych — drugą. Część badaczy uważa, że Neofiti przechowuje materiał bardzo dawny, sięgający czasów bliskich powstaniu ksiąg nowotestamentowych. Inni wskazują na cechy językowe wskazujące na epokę późniejszą. Spór trwa i nie jest rozstrzygnięty.
Czego to nie dowodzi
Odnalezienie tego rękopisu nie dowodzi, że mamy dostęp do słów słyszanych w synagogach pierwszego wieku. Datowanie tradycji targumicznych jest przedmiotem sporu, więc każde twierdzenie, że tak właśnie mówiono za czasów Jeszui, wymaga osobnego uzasadnienia — a zwykle nikt go nie podaje.
Nie dowodzi też, że targum przekazuje sens Tory lepiej niż hebrajski oryginał. Jest świadectwem odbioru, nie tekstem źródłowym — i jako świadectwo odbioru bywa bezcenny. Rozsądne korzystanie z niego polega na tym, by pytać, jak wspólnota rozumiała dane zdanie, a nie na tym, by dopisywać tę odpowiedź do samego Pisma.







