Jest w tej sprawie jeden dokument i wokół niego narosła cała dyskusja. Klinowa tabliczka pochodząca z Borsippy wymienia człowieka o imieniu Marduka, określonego jako sipiru — urzędnik piszący, rodzaj sekretarza — działającego w Suzie na przełomie panowania Dariusza I i Kserksesa. Zbieżność jest potrójna: imię, miejsce, czas. Część badaczy uznała ją za wystarczającą, by widzieć w tym człowieku Mardocheusza z Księgi Estery.
Co przemawia za
Argument brzmi mocno, dopóki wylicza się zgodności. Księga umieszcza Mardocheusza w Suzie, na dworze, w roli urzędnika. Tabliczka mówi o urzędniku o zbieżnym imieniu w Suzie, w tym samym pokoleniu. Imię Mardocheusz jest zresztą babilońskie, utworzone od imienia boga Marduka — co samo w sobie jest świadectwem realiów diaspory, w której Judejczycy nosili imiona miejscowe. Księga wprowadza go z pełną genealogią i pochodzeniem z pokolenia Beniamina.
A w pałacu Suza był pewien Żyd imieniem Mardocheusz, syn Jaira, syna Szimejego, syna Kisza, z pokolenia Beniamina.
Est 2,5
Co przemawia przeciw
I tu trzeba być uczciwym, bo to jest właśnie ten rodzaj tematu, na którym najłatwiej stracić wiarygodność. Po pierwsze, imię utworzone od Marduka było w Babilonii pospolite — nosiły je setki ludzi i pojawia się w wielu dokumentach tej epoki. Po drugie, tabliczka nie jest datowana rokiem panowania w sposób, który pozwalałby ustawić ją na osi z dokładnością potrzebną do utożsamienia. Po trzecie, funkcja pisarza-sekretarza była częsta, a nie wyjątkowa; nie mamy tu urzędu, który wskazywałby na jedną osobę.
Zostaje więc zbieg imienia, miejsca i epoki. To wystarcza, by odnotować możliwość. Nie wystarcza, by mówić o odnalezieniu Mardocheusza — i każde zdanie, które tak to przedstawia, przekracza granicę między świadectwem a życzeniem.
Szerszy spór: historyczność Księgi Estery
Ta tabliczka jest zwykle wciągana do większej dyskusji. Księga Estery ma cechy, które budzą pytania: nie wymienia imienia Bożego ani razu, nie zna żadnego świadectwa spoza siebie o żydowskiej królowej Persji, a jej król nosi imię, którego identyfikacja nie jest bezsporna. Aswerosz odpowiada językowo staroperskiemu Chszajarsza, czyli Kserksesowi I, ale grecki przekład księgi nazywa go Artakserksesem, a część czytelników wskazywała na Artakserksesa II.
Stanowiska są dwa i oba mają swoje racje. Jedni czytają księgę jako relację o zdarzeniach dworskich, przechowaną w środowisku diaspory i zapisaną z jej perspektywy. Drudzy widzą w niej utwór o charakterze nowelistycznym, osadzony w dobrze znanych realiach epoki i napisany po to, by wyjaśnić pochodzenie święta Purim. Zakończenie księgi, odsyłające czytelnika do kronik perskich, bywa przywoływane przez obie strony — jako powołanie się na źródło albo jako literacka formuła uwiarygodnienia.
A wszystkie dzieła jego potęgi i mocy oraz opis wielkości Mardocheusza, którą wyróżnił go król, czy nie są zapisane w księgach kronik królów Medii i Persji?
Est 10,2
Czego to nie dowodzi
Tabliczka z Borsippy nie dowodzi istnienia Mardocheusza. Nie wymienia Estery, Hamana, Aswerosza ani Purim; nie mówi, że Marduka był Judejczykiem; nie zawiera niczego, co łączyłoby go z jakąkolwiek sceną z Biblii. Jest dokumentem gospodarczo-administracyjnym, w którym pada jedno imię.
Nie dowodzi też tezy przeciwnej. Brak potwierdzenia postaci w źródłach perskich nie jest dowodem jej nieistnienia — perskie archiwa zachowały się szczątkowo, a dwór nie prowadził kronik, które można by dziś przeszukać. Uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy. Wartość tego znaleziska polega na czym innym — pokazuje środowisko, w którym Judejczyk mógł nosić babilońskie imię, pracować w perskiej administracji i mieszkać w Suzie. Tyle da się powiedzieć bez naciągania, i to jest niemało.







