Wśród zabytków egipskich, które regularnie wracają w rozmowach o plagach, jedno miejsce zajmuje stela Ahmose I — władcy, od którego liczy się początek Nowego Państwa. Jej treść jest realna i konkretna, a to, co się z niej wyprowadza, bywa dowolne. Właśnie dlatego warto ją przejść po kolei: pokazuje jak w soczewce, gdzie kończy się odczytanie tekstu, a zaczyna jego użycie.
Skąd pochodzi i co mówi
Stela została odnaleziona w Karnaku, w kawałkach, wykorzystanych wtórnie jako materiał budowlany przy jednym z pylonów. Rekonstrukcja jest niepełna; części tekstu brakuje, a niektóre wersy odczytuje się z uszkodzonego kamienia. To pierwsza rzecz, którą trzeba mieć w pamięci: nie mamy przed sobą całości.
Zachowany tekst opisuje gwałtowne zjawisko atmosferyczne, które dotknęło kraj: burzę trwającą dłużej niż jeden dzień, ulewę, ciemność, brak światła. Mowa jest o zniszczeniach — o naruszonych budowlach, o wodzie w miejscach, gdzie nie powinno jej być, o naruszonych grobach i o świątyniach wymagających naprawy. Dalsza część relacjonuje działania króla: objazd kraju, polecenie odbudowy, przywrócenie porządku.
Dwa odczytania
Pierwsze odczytanie bierze opis dosłownie i szuka dla niego przyczyny. Ponieważ panowanie Ahmose przypada blisko czasu wielkiej erupcji wulkanu na wyspie Thera, część badaczy widzi w steli echo tej katastrofy: opadu pyłu, zaciemnienia nieba i gwałtownych zjawisk pogodowych. Wnioskiem idącym dalej bywa próba przesunięcia dat egipskich tak, aby oba wydarzenia się zeszły.
Drugie odczytanie zwraca uwagę na gatunek tekstu. Egipskie inskrypcje królewskie posługują się stałym schematem: był chaos, przyszedł król, chaos ustąpił. Zniszczone świątynie i zaniedbany kult to w tej retoryce standardowy obraz czasów poprzednich — a Ahmose panował tuż po okresie rozbicia państwa i po wojnie z Hyksosami. W takim czytaniu burza jest albo zdarzeniem rzeczywistym, wykorzystanym jako tło dla pochwały odbudowy, albo w znacznej mierze figurą opisującą stan kraju.
Żadne z tych odczytań nie zostało rozstrzygnięte. Spór dotyczy przy tym nie tylko interpretacji, ale i samego tekstu — tłumaczenia poszczególnych wersów bywają rozbieżne, a uszkodzenia utrudniają orzekanie.
A co z plagą ciemności
I Mojżesz wyciągnął rękę ku niebu, i nastała gęsta ciemność w całej ziemi Egiptu, która trwała trzy dni.
Wj 10,22
Zestawienie nasuwa się samo i właśnie dlatego wymaga ostrożności. Podobieństwo dotyczy jednego motywu — ciemności — a nie okoliczności, przebiegu ani skutków. Stela nie wspomina o cudzoziemcach, o żądaniu wypuszczenia ludu, o serii zjawisk ani o czymkolwiek, co przypominałoby biblijną sekwencję. Nie zawiera też niczego, co pozwalałoby ją datować względem Wyjścia, bo samo Wyjście nie ma pewnej daty.
Do tego dochodzi problem chronologiczny działający w obie strony. Panowanie Ahmose leży wcześniej niż którakolwiek z poważnie rozważanych dat Wyjścia. Kto chce te wydarzenia połączyć, musi przesunąć jedno albo drugie — a przesuwanie dat po to, żeby dwa opisy do siebie pasowały, jest procedurą, której nie wolno stosować bez niezależnego powodu.
Czego to nie dowodzi
Stela Burzy nie jest egipskim świadectwem plag egipskich. Nie wspomina o Izraelitach, o Mojżeszu ani o żadnym żądaniu wobec faraona, a jej treść mieści się w granicach zwykłej inskrypcji królewskiej o odbudowie kraju.
Nie jest też dowodem na erupcję Thery ani na jej datę. Związek z wulkanem to hipoteza wyjaśniająca, jedna z kilku, i nie da się jej potwierdzić samą treścią kamienia. Egipt znał gwałtowne burze i ulewy niezależnie od wulkanów.
Wreszcie stela nie dowodzi tezy przeciwnej — że opisane zjawisko nigdy nie zaszło. Retoryczny charakter inskrypcji nie unieważnia jej treści; królewskie teksty egipskie bywają przesadne, ale zwykle mają jakiś punkt wyjścia w faktach. Uczciwy bilans jest więc skromny: mamy uszkodzony tekst o kataklizmie, dwa konkurencyjne odczytania i żadnego pomostu do Księgi Wyjścia. Kto przedstawia tę stelę jako potwierdzenie plag, robi z ostrożnej hipotezy gotowy dowód — i na tym właśnie polega nadinterpretacja.







