Bliskowschodnie paralele do prawa Izraela zwykle szuka się w Mezopotamii: kodeksy babilońskie, sumeryjskie i hetyckie mają formę zbliżoną do przepisów Księgi Wyjścia. Egipt takich kodeksów nie zostawił — nie znamy stamtąd zbioru praw pisanych w rodzaju babilońskiego. Jest za to tekst, który przy pierwszym czytaniu brzmi jak lista przykazań odczytana od tyłu.
Sala Dwóch Prawd
Chodzi o rozdział 125 zbioru zaklęć pogrzebowych, znanego jako Księga Umarłych. Zmarły wchodzi do sali sądu, staje przed Ozyrysem i przed czterdziestoma dwoma sędziami, z których każdy ma własne imię i własny okręg. Do każdego z nich zmarły zwraca się osobno i oświadcza, czego nie zrobił. Nie zabiłem. Nie kradłem. Nie kłamałem. Nie zabierałem mleka od ust dziecka. Nie przesuwałem granicznego kamienia. Nie fałszowałem wagi.
W tym samym czasie odbywa się ważenie: serce zmarłego kładzie się na jednej szali, a na drugiej pióro — znak porządku i prawdy. Thot zapisuje wynik. Obok czeka istota złożona z krokodyla, lwa i hipopotama, gotowa pożreć tego, kogo serce okaże się cięższe.
Gdzie podobieństwo jest realne
Lista egipska i Dekalog dotykają tych samych spraw. Zabójstwo, kradzież, kłamstwo, cudzołóstwo, fałszywe świadectwo, zawłaszczenie cudzej własności — wszystko to znajduje się po obu stronach.
Nie będziesz zabijał.
Wj 20,13
Ta zbieżność jest ważna i nie należy jej pomniejszać. Pokazuje, że podstawowe rozeznanie moralne nie było w starożytności ani rzadkie, ani zastrzeżone dla jednego ludu. Egipcjanin sprzed trzech tysięcy lat wiedział, że zabijanie i okradanie są złe, a jego kultura umiała to sformułować w zdaniach nadal dla nas czytelnych.
Gdzie kończy się podobieństwo
Różnice sięgają jednak samej natury obu tekstów i są poważniejsze niż zbieżności.
Po pierwsze, kierunek wypowiedzi. Egipska lista to słowa człowieka o sobie, wypowiadane po śmierci. Dekalog to słowa Boga skierowane do żyjących. Jedno jest samoobroną przed wyrokiem, drugie — zobowiązaniem na przyszłość.
Po drugie, funkcja. Rozdział 125 należy do zbioru zaklęć wypisywanych na zwojach wkładanych do grobu, dokładnie po to, żeby zmarły znał właściwe formuły. Skuteczność nie zależy od tego, czy człowiek naprawdę tego nie robił, lecz od tego, czy zna tekst i poprawnie go wypowie. Do zwojów dołączano nawet figurki mające wyręczać zmarłego w pracy i amulety mające powstrzymać serce od zeznawania przeciw właścicielowi. Prawo Synaju nie zna czegoś takiego; nie ma w Torze formuły, której wypowiedzenie unieważnia winę.
Po trzecie, adresat i zakres. Egipska deklaracja jest indywidualna i pośmiertna. Dekalog został dany wspólnocie i dotyczy życia doczesnego: sądów, własności, rodziny, dnia odpoczynku. Jest częścią przymierza — układu z warunkami i skutkami — a nie hasłem wejściowym do zaświatów.
Po czwarte, treść listy egipskiej wykracza daleko poza etykę. Obok zakazu zabójstwa stoją zapewnienia o nienaruszaniu rytuału, o niezanieczyszczaniu wody, o niezabijaniu świętych zwierząt i o niewypowiadaniu zaklęć przeciw królowi. To katalog przewin wobec porządku świata, w którym moralność, kult i etykieta stoją obok siebie na jednym poziomie.
Czego to nie dowodzi
Nie da się wykazać, że Dekalog powstał z egipskiej spowiedzi negatywnej. Nie ma wspólnych sformułowań, wspólnej struktury ani śladu zapożyczenia; jest wspólny obszar tematyczny, który był wspólny całemu Bliskiemu Wschodowi. Podobieństwo tematów nie wskazuje kierunku wpływu i samo w sobie nie wskazuje na wpływ w ogóle.
Nie da się też wykazać czegoś odwrotnego — że zbieżność jest przypadkowa albo pozorna. Ona jest realna i uczciwiej ją przyznać, niż tłumaczyć. Wniosek, który wolno postawić, jest ostrożny: obie kultury nazwały te same czyny złymi, a osadziły je w porządkach nie do pogodzenia. Jedna zapisała formułę dla zmarłego, druga — zobowiązanie dla żywych.
I ostatnie zastrzeżenie: podobieństwo do egipskiego tekstu niczego nie ujmuje ani nie dodaje prawu Synaju. Rozstrzygnięcie, czym jest Dekalog, nie leży w archeologii, tylko w tym, kto go dał i komu.







