Autor Księgi Rut robi rzecz, którą w Biblii spotyka się rzadko: przerywa opowiadanie i tłumaczy czytelnikom obyczaj, bo zakłada, że już go nie znają. To zdanie jest przypisem wewnątrz tekstu.
A taki był dawniej zwyczaj w Izraelu co do prawa wykupu i co do zamiany dla zatwierdzenia każdej sprawy: człowiek zdejmował swój but i dawał go swojemu bliźniemu. Było to poświadczeniem w Izraelu.
Rt 4,7
Skoro trzeba było wyjaśniać, gest musiał być stary już wtedy, gdy księga powstawała. Tym bardziej wart uwagi jest sam przedmiot, który w nim występuje.
Co przetrwało
Skóra rozkłada się szybko i w zwykłych warunkach nie zostaje z niej nic. Wyjątkiem są suche jaskinie Pustyni Judzkiej i okolic Morza Martwego, gdzie klimat zakonserwował materiały organiczne. Stamtąd pochodzą zachowane sandały: podeszwy złożone z kilku warstw skóry zszytych albo spinanych, paski przechodzące między palcami i wokół kostki, egzemplarze w rozmiarach dorosłych i dziecięcych. Część nosi ślady napraw, co mówi o wartości takiego obuwia więcej niż niejeden opis.
Wykonanie takiej pary to praca rzemieślnika: wyprawienie skóry, wykrojenie warstw podeszwy, zszycie ich rzemieniem, dopasowanie pasków do stopy właściciela. Obuwie nie było więc drobiazgiem, który zdejmuje się bez znaczenia — było przedmiotem osobistym, rozpoznawalnym i wartym naprawy. To tłumaczy, dlaczego mogło pełnić funkcję znaku w czynności prawnej: każdy widział, czyj to but i że został oddany naprawdę.
Znaleziska te pochodzą z okresu rzymskiego — z czasów, gdy w tych jaskiniach chronili się uciekinierzy. Nie ma sandałów z epoki, w której rozgrywa się historia Rut. To, co dają, to wiedza o samym przedmiocie: jak był zbudowany, ile pracy w nim tkwiło i dlaczego nie był drobiazgiem.
Dwa różne obrzędy z tym samym butem
W Księdze Rut zdjęcie buta jest czynnością prawną między dwoma mężczyznami: potwierdza przekazanie prawa wykupu i ma świadków. W Powtórzonego Prawa ten sam przedmiot występuje w scenie zupełnie innej w tonie.
Wówczas jego bratowa podejdzie do niego na oczach starszych, zdejmie mu z nogi jego but, plunie mu w twarz i powie: Tak postępuje się z mężczyzną, który nie chce odbudować domu swego brata.
Pwt 25,9
Tu but zdejmuje wdowa, robi to publicznie, a gest jest połączony ze znieważeniem. Nie chodzi o transakcję, lecz o napiętnowanie kogoś, kto odmówił obowiązku wobec rodziny brata. Ten sam przedmiot obsługuje więc dwa różne akty: przeniesienie uprawnienia i publiczne odrzucenie. Wspólne jest to, że oba wymagają widowni i rzeczy, którą widać.
Dlaczego akurat obuwie
Najprostsze wyjaśnienie jest przestrzenne: chodzenie po ziemi oznacza jej posiadanie, a but jest tym, co styka się z gruntem. Ten sam sposób myślenia widać w psalmie, gdzie rzucenie buta na terytorium jest znakiem panowania nad nim.
Moab moją misą do mycia, na Edom wrzucę mój but; Filisteo, wykrzykuj z mojego powodu.
Ps 60,8
Do tego dochodzi wymiar zwyczajnie ekonomiczny. Amos wymienia parę sandałów jako cenę, za jaką sprzedaje się ubogiego — obraz ma działać jako skandal, ale zakłada, że obuwie ma realną wartość wymienną.
Tak mówi Pan: Z powodu trzech występków Izraela i z powodu czterech nie przepuszczę mu, ponieważ sprzedali sprawiedliwego za srebro, a ubogiego za parę sandałów;
Am 2,6
Czego to nie dowodzi
Zachowane sandały nie poświadczają żadnego z opisanych obrzędów. Pokazują przedmiot, nie ceremonię. Między nimi a czasem akcji Księgi Rut leży kilkaset lat, a materiał z epoki sędziów po prostu nie przetrwał — brak znalezisk nie jest tu żadną informacją o zwyczaju, tylko o glebie i wilgotności.
Sens gestu rekonstruuje się z samych tekstów biblijnych i z porównań ze starożytnym prawem Bliskiego Wschodu, gdzie przekazanie własności bywało potwierdzane czynnością symboliczną. Są to jednak analogie, nie dowody, a żaden dokument nie wyjaśnia wprost, dlaczego wybrano właśnie but.
Nie da się też stąd wyprowadzić, jak długo i jak powszechnie ten zwyczaj obowiązywał. Jedyne, co wiemy na pewno, powiedział sam autor Księgi Rut: w jego czasach trzeba to już było tłumaczyć.







