Zdanie z Kazania na Górze brzmi dziś abstrakcyjnie, jak zachęta do ustępliwości w ogóle. Tymczasem zawiera dwie rzeczy zupełnie konkretne: jednostkę odległości i czyjeś uprawnienie.
A jeśli ktoś cię przymusza, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie.
Mt 5,41
Kamień, który wyznaczał milę
Rzymianie oznaczali swoje drogi kolumnami ustawianymi wzdłuż trasy. Kamień milowy to walec z inskrypcją zawierającą tytulaturę panującego cesarza, czasem nazwisko namiestnika, i odległość od punktu początkowego drogi. Zdarza się, że w jednym miejscu stoi kilka takich kolumn — kolejne remonty odcinka zostawiały kolejne słupy, każdy z nowym cesarzem w nagłówku.
Na obszarze dzisiejszego Izraela udokumentowano setki takich kamieni, wiele nadal w pobliżu pierwotnego położenia. Rzymska mila liczyła tysiąc podwójnych kroków, czyli mniej więcej półtora kilometra. To jednostka odmierzona i oznakowana w terenie: idąc drogą, widziało się, gdzie mila się kończy.
Kamienie milowe pełniły przy tym funkcję podwójną. Były informacją dla podróżnego i oświadczeniem władzy: droga została zbudowana przez cesarza, przebiega przez jego prowincję i jest mierzona jego miarą. Dla mieszkańca podbitego kraju taki słup przy trakcie nie był neutralnym drogowskazem — przypominał, czyja jest droga, po której idzie.
Angaria, czyli przymusowa posługa
Druga część zdania dotyczy prawa. Państwo rzymskie przejęło ze wschodu instytucję przymusowego świadczenia transportowego: urzędnik w podróży służbowej albo żołnierz mógł zająć zwierzę, wóz lub człowieka do przeniesienia ładunku. Nadużycia tego uprawnienia były na tyle powszechne, że władze wydawały zarządzenia ograniczające jego zakres — co samo w sobie mówi, jak wyglądała praktyka.
Grecki czasownik, którego używa Ewangelia w tym miejscu, wraca później w opisie drogi na ukrzyżowanie. Człowiek z Cyreny nie zgłasza się na ochotnika — zostaje zajęty do posługi tym samym uprawnieniem.
A wychodząc, spotkali człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, aby niósł jego krzyż.
Mt 27,32
Co z tego wynika dla samego zdania
Sytuacja opisana przez Jeszuę nie jest hipotetyczna. Mieszkaniec Judei czy Galilei mógł zostać zatrzymany na drodze przez żołnierza okupanta i zmuszony do niesienia ciężaru, bez prawa odmowy i bez zapłaty. Odcinek był ograniczony, bo tak stanowił zwyczaj i przepis, i dlatego niesiono do najbliższego kamienia. Słuchacz nie musiał sobie tego wyobrażać — znał kamień przy swojej drodze i wiedział, jak daleko do następnego.
Polecenie, żeby przejść drugą milę, dotyka więc dokładnie tego punktu. Pierwsza mila jest wymuszona i przy niej człowiek pozostaje przedmiotem cudzego uprawnienia. Druga jest dana z własnej woli i nikt jej nie może zażądać. To nie jest zalecenie bierności ani wezwanie do buntu, tylko przekształcenie przymusu w decyzję — z zachowaniem pełnej świadomości, kto tu kogo zmusza.
Czego to nie dowodzi
Kamienie milowe nie poświadczają żadnego wydarzenia z Ewangelii. Poświadczają miarę i sposób jej oznaczania, nic więcej.
Trzeba też uczciwie powiedzieć, że gęstość sieci drogowej z kamieniami milowymi w Judei i Galilei jest w większości późniejsza niż czasy, o których mowa. Zasadnicza rozbudowa dróg w tej prowincji przypada na okres po wojnie żydowskiej i na drugie stulecie, więc większość zachowanych słupów pochodzi z czasu po tym kazaniu. Sama jednostka miary i sam sposób znakowania dróg są jednak wcześniejsze i były znane w całym imperium.
Angarię poświadczają natomiast źródła niezależne od Ewangelii — dokumenty administracyjne i zarządzenia. To one nadają wagę temu zdaniu, a nie kamienie. Kamień milowy pokazuje jedynie, że mila była czymś, na co można wskazać palcem przy drodze.







