Wadi Faynan w południowej Jordanii, na wschód od doliny Araby, jest największym zagłębiem rud miedzi południowego Lewantu — większym niż lepiej znana z opracowań dolina Timna. Krajobraz jest tam czytelny bez wykopalisk: hałdy żużlu ciągnące się przez kilometry, otwory szybów w zboczach, resztki obozowisk hutniczych. Miedź wydobywano tu i przetapiano z przerwami przez kilka tysięcy lat.
Identyfikacja
Nazwa biblijnego postoju przetrwała w nazwie miejsca prawie bez zmian. Wykaz etapów w Księdze Liczb podaje Punon między Salmoną a Obot.
Wyruszyli z Salmona i rozbili obóz w Punon.
Lb 33,42
Wyruszyli z Punon i rozbili obóz w Obot.
Lb 33,43
W okresie rzymskim ten sam rejon nosił nazwę zapisywaną w formie zbliżonej i był miejscem przymusowej pracy w kopalniach; nazwa arabska brzmi do dziś podobnie. Do ciągłości nazewniczej dochodzi zgodność położenia — Feinan leży dokładnie tam, gdzie kolejność etapów wskazuje. Identyfikacja Punon z Feinan jest z tych powodów przyjmowana szeroko i należy do lepiej ugruntowanych w całej liście postojów, choć nawet ona nie jest formalnie dowiedziona.
Zbieżność, którą warto odnotować ostrożnie
W narracji Księgi Liczb tuż obok tego odcinka drogi umieszczony jest epizod z przedmiotem wykonanym z miedzi.
Mojżesz wykonał więc węża miedzianego i umieścił go na drzewcu; gdy wąż kogoś ukąsił, a ten spojrzał na węża miedzianego, pozostawał przy życiu.
Lb 21,9
Zestawienie nasuwa się samo: opowieść o miedzianym wężu pojawia się w miejscu, w którym wędrówka przechodzi przez największe zagłębie miedziowe regionu. Rzecz jest warta odnotowania, ale trzeba od razu powiedzieć, czym ona nie jest. Nie jest dowodem, bo kolejność w narracji i kolejność w wykazie postojów nie pokrywają się ściśle, a surowiec na niewielką figurkę można było mieć ze sobą albo zdobyć w handlu. Jest natomiast obserwacją o spójności obrazu: tekst umieszcza motyw miedzi tam, gdzie miedź rzeczywiście była.
Kłopot chronologiczny
Historia wydobycia w Feinan nie jest jednolita. Intensywna eksploatacja przypada na wczesną epokę brązu, potem następuje wyraźne osłabienie, a kolejny szczyt — bardzo silny, związany z organizacją państwową Edomu — dopiero na epokę żelaza. Późna epoka brązu, czyli okres, w którym najczęściej umieszcza się Wyjście, wypada w tym rytmie na przerwę.
Znaczenie tego faktu bywa wyolbrzymiane. Wykaz z Księgi Liczb nie mówi, że w Punon było miasto ani czynna kopalnia; mówi, że tam rozbito obóz. Obóz nie wymaga osadnictwa i nie zostawia po sobie warstwy, a rozległa dolina z wodą i cieniem jest miejscem postoju niezależnie od tego, czy ktoś akurat wtedy kuł w skale. Problem jest więc realny, ale znacznie łagodniejszy niż tam, gdzie tekst mówi o królu i mieście.
Warto też pamiętać, że datowanie samego Wyjścia pozostaje nierozstrzygnięte. Przy datowaniu wcześniejszym przerwa w wydobyciu wypada inaczej, a przy jeszcze innym rachunku wędrówka trafia w okres ożywienia. Argument chronologiczny działa więc tylko wtedy, gdy najpierw ustali się datę — a tego zrobić się nie da.
Czego to nie dowodzi
Chirbet Feinan nie dowodzi historyczności wędrówki. Dowodzi, że nazwa z listy postojów odpowiada realnemu, dobrze rozpoznanemu miejscu na trasie prowadzącej z południa ku równinom Moabu — i że autor listy znał geografię tego regionu. To jest ustalenie o nazwie i o krajobrazie, nie o wydarzeniu.
Nie ma tam żadnego znaleziska, które można by powiązać z obozem izraelskim, i nie należy takiego oczekiwać: grupa w drodze nie zostawia śladu odróżnialnego od śladu pasterzy, którzy chodzili tamtędy przez tysiąclecia. Brak takich znalezisk jest argumentem z milczenia i nie przemawia w żadną stronę. Podobnie przerwa w wydobyciu w późnej epoce brązu nie obala niczego, bo tekst nie mówi o kopalni. Uczciwy bilans brzmi: identyfikacja miejsca jest mocna, powiązanie z wydarzeniem pozostaje poza zasięgiem archeologii.







