Skąd wziął się „grób Józefa"
Co jakiś czas wraca w sieci ta sama wiadomość: w Egipcie odnaleziono grób Józefa, a w nim posąg z wielobarwną szatą. Materiałem, na którym ta opowieść pasożytuje, jest realne znalezisko z Tell el-Dab'a — dawnego Awaris we wschodniej Delcie. Warto rozdzielić te dwie rzeczy, bo znalezisko jest ciekawe samo w sobie, a dopisana do niego historia nie ma oparcia w niczym.
Co odsłonięto w ogrodzie pałacowym
Na terenie związanym z zabudową pałacową odkryto zespół grobowy należący do kogoś o wysokiej pozycji. Nad komorą wzniesiono niewielką nadbudowę w formie piramidki — element w tym miejscu nietypowy, wskazujący na status pochowanego. W obrębie założenia znaleziono resztki posągu przedstawiającego dostojnika o rysach uznawanych za semickie: z charakterystyczną fryzurą określaną jako grzybkowa, z zarostem malowanym w sposób, którym Egipcjanie oznaczali cudzoziemców, i w szacie o wielu barwnych pasach. Posąg był rozbity. Komora grobowa okazała się pusta.
Wszystkie te elementy są dobrze osadzone w egipskiej ikonografii. Wielobarwna szata to standardowy sposób, w jaki egipscy artyści pokazywali Azjatów — widać go także na słynnym malowidle z Beni Hasan. Fryzura grzybkowa jest równie konwencjonalna. Innymi słowy: posąg mówi nam, że przedstawiono na nim człowieka postrzeganego jako obcy, i to jest wszystko, co z jego wyglądu wynika.
Czego na posągu nie ma
Nie ma na nim imienia. Nie zachowała się inskrypcja, która nazwałaby pochowanego, podałaby jego urząd albo panującego wtedy faraona. Bez imienia nie da się przypisać grobu żadnej konkretnej osobie — ani biblijnej, ani egipskiej. Pusta komora nie jest przy tym argumentem za niczym: groby w Delcie były plądrowane przez tysiąclecia, a rozbicie posągu to typowy los wizerunków obcych władców i dostojników po zmianie układu sił.
Zwolennicy utożsamienia sięgają zwykle po dwa wersety. Pierwszy opisuje wyniesienie Józefa i dary, które od faraona otrzymał.
Zdjął więc faraon pierścień z ręki i włożył go na rękę Józefa, oblekł go też w szatę bisiorową, a na szyję włożył mu złoty łańcuch.
Rdz 41,42
Szata z bisioru to jednak nie płaszcz w kolorowe pasy, a złoty łańcuch nie ma odpowiednika na posągu. Drugi werset mówi o pogrzebie.
I Józef umarł, mając sto dziesięć lat. Zabalsamowano go i złożono do trumny w Egipcie.
Rdz 50,26
Ale sama Biblia prowadzi tę historię dalej: zabalsamowane zwłoki miały zostać wyniesione z Egiptu przy Wyjściu i pochowane w ziemi Kanaan. Wewnątrz biblijnej narracji trwały grób Józefa w Delcie byłby więc sprzecznością, a nie potwierdzeniem.
Dlaczego to znalezisko i tak jest ważne
Bez dopisanej legendy zostaje coś wartościowego: świadectwo, że w hyksoskim Awaris człowiek o obcym, zachodniosemickim pochodzeniu mógł zająć pozycję na tyle wysoką, by pochowano go w obrębie założenia pałacowego i uczczono posągiem oraz nadbudową grobową zarezerwowaną dla elity. To realna informacja o mechanizmie awansu cudzoziemców w Egipcie — czyli o tle, na którym opowieść o Józefie w ogóle staje się wyobrażalna.
Czego to nie dowodzi
Nie dowodzi, że znaleziono grób Józefa. Nie ma imienia, nie ma inskrypcji, nie ma datowania zawężonego do jednego pokolenia, a Biblia sama wyklucza pozostawienie jego szczątków w Egipcie na stałe. Nie dowodzi też, że pochowany był Hebrajczykiem: „azjatycki" w egipskiej ikonografii obejmuje całą ludność zachodniosemicką, od Synaju po północną Syrię, i nie rozróżnia grup, które my odróżniamy. Wreszcie datowanie zespołu nie rozstrzyga niczego w sporze o czas Wyjścia, bo ten spór toczy się o kilkaset lat i nie da się go zamknąć jednym grobowcem bez napisu. Uczciwy opis brzmi: znaleziono grób ważnego cudzoziemca w semickim mieście w Delcie — i tyle.







