Na trzech judzkich stanowiskach znaleziono odciski pieczęci z hebrajskim napisem zawierającym imię Eliakim oraz określenie jego funkcji i imię zwierzchnika. Odczytano to jako wskazanie na urzędnika podległego człowiekowi o imieniu Jokan, a imię Jokan powiązano z królem Jojakinem. Powstał w ten sposób jeden z najczęściej powtarzanych dowodów archeologii biblijnej — i został po latach wycofany.
Co zawiera napis
Tekst jest bardzo krótki: należący do Eliakima, po czym następuje słowo określające zależność i imię drugiej osoby. Hebrajski termin użyty w środku bywa tłumaczony jako sługa, chłopiec, młodzieniec albo zarządca. Ta wieloznaczność nie jest drobiazgiem — od niej zależy, czy mamy do czynienia z domownikiem, z urzędnikiem administrującym majątkiem, czy z osobą o zupełnie innej pozycji.
Drugie imię odczytano jako skróconą formę imienia króla panującego przez trzy miesiące przed pierwszym uprowadzeniem do Babilonu.
Joachin miał osiemnaście lat, kiedy zaczął królować, i królował trzy miesiące w Jerozolimie. Jego matka miała na imię Nechuszta i była córką Elnatana z Jerozolimy.
2 Krl 24,8
Konstrukcja była kusząca: oto zarządca majątku młodego króla, potwierdzony pieczęciami z trzech miast, świadczący o tym, że dobra królewskie były zarządzane w jego imieniu nawet po jego uprowadzeniu. Taka rekonstrukcja trafiła do podręczników i utrzymała się w nich przez dziesięciolecia.
Co ją obaliło
Rozstrzygnął nie nowy odczyt napisu, lecz kontekst znalezisk. Odciski pochodzą z warstw i zespołów wiążących je z horyzontem pieczęci LMLK, czyli z końcem VIII wieku przed naszą erą — z czasami Ezechiasza, nie Jojakina. Różnica wynosi około stu lat i jest zbyt duża, by ją zasypać jakąkolwiek rekonstrukcją. Osoba na pieczęci nie mogła być urzędnikiem króla, który wtedy jeszcze się nie urodził.
To jest właściwa lekcja tej historii. Odczyt liter był poprawny; błędem było doczytanie do nich znanej postaci biblijnej i zbudowanie na tym całej sceny. Napis podawał dwa imiona, a nie życiorys.
Imię Eliakim występuje zresztą w Piśmie w innym miejscu i w innym czasie — jako imię wysokiego urzędnika za panowania Ezechiasza.
A gdy wołali do króla, wyszli do nich Eliakim, syn Chilkiasza, przełożony domu, Szebna, pisarz, oraz Joach, syn Asafa, kronikarz.
2 Krl 18,18
Także tej zbieżności nie wolno awansować do identyfikacji. Imiona hebrajskie powtarzały się często, a pieczęć bez patronimiku nie identyfikuje nikogo jednoznacznie. Zamiana jednego pochopnego utożsamienia na drugie nie byłaby postępem.
Dlaczego warto o tym pisać
Archeologia biblijna bywa przedstawiana jako dziedzina, która tylko dokłada potwierdzenia. Ta sprawa pokazuje, że korekta idzie w obie strony, i że dowód raz ogłoszony bywa odwoływany. Dzieje się to dokładnie tak, jak powinno: nowe dane o kontekście przeważają nad wcześniejszą interpretacją, choćby ta była wygodna i szeroko przyjęta.
Ma to praktyczne znaczenie dla czytelnika. Jeśli w opracowaniu sprzed pół wieku widnieje twierdzenie o pieczęciach zarządcy Jojakina, nie jest to twierdzenie fałszywe w złej wierze — jest to stan wiedzy sprzed korekty. Warto sprawdzać daty opracowań tak samo, jak sprawdza się daty warstw.
Czego to nie dowodzi
Ten artykuł opisuje dowód odwołany, a nie dowód. Odciski nie potwierdzają istnienia króla Jojakina, jego dworu ani jego majątku. Nie potwierdzają też niczego o Eliakimie z 2 Księgi Królewskiej: przypisanie mu tych pieczęci byłoby powtórzeniem tego samego błędu, tylko przesuniętego o sto lat.
Nie oznacza to natomiast, że sam Jojakin jest postacią niepoświadczoną poza Biblią. Poświadczają go inne, niezależne źródła babilońskie i to one, a nie te odciski, są w tej sprawie materiałem.
Co zostaje z samych pieczęci: należały do kogoś o imieniu Eliakim, pozostającego w jakiejś zależności wobec kogoś o imieniu odczytywanym jako Jokan, i funkcjonowały w judzkim systemie administracyjnym końca VIII wieku. To skromne, ale prawdziwe. Skromne prawdziwe ustalenie jest w tej dziedzinie warte więcej niż efektowna rekonstrukcja, którą trzeba potem odkręcać przez pięćdziesiąt lat.







