Scena jest jedną z najbardziej znanych w całych ewangeliach: przyprowadzają kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, pytają o wyrok, a odpowiedź odwraca sytuację przeciw pytającym. Fragment ten stoi w naszych Bibliach na początku ósmego rozdziału Ewangelii Jana. W najstarszych zachowanych świadkach tekstu tej Ewangelii go nie ma.
Czego brakuje w najstarszych świadkach
Wczesne papirusy zawierające Ewangelię Jana, w tym oznaczane jako P66 i P75, przechodzą w tym miejscu z rozdziału siódmego wprost do dalszej mowy. Tak samo robią kodeksy Synajski i Watykański. Nie ma tam luki ani śladu usunięcia — tekst po prostu biegnie dalej.
To poważny argument, bo są to świadkowie najwcześniejsi i niezależni od siebie. Gdyby chodziło o pojedynczy rękopis, można by mówić o przeoczeniu kopisty. Tutaj chodzi o zgodne milczenie kilku odrębnych linii przekazu.
Historia, która się przesuwa
Drugi argument jest jeszcze bardziej charakterystyczny. W rękopisach, które ten fragment mają, nie zawsze stoi on w tym samym miejscu. Część kopii umieszcza go wcześniej w tej samej Ewangelii, część przenosi na sam jej koniec. Tekst zachowuje się jak wstawka, która szuka sobie miejsca — a fragment należący od początku do konstrukcji księgi tak się nie zachowuje.
Do tego dochodzą znaki kopistów. W części rękopisów fragment jest opatrzony na marginesie oznaczeniami sygnalizującymi wątpliwość co do jego przynależności. Skrybowie przepisywali go więc, ale zaznaczali, że wiedzą o problemie.
Gdzie przebiega szew
Widać go już przy samym początku, w zdaniu poprzedzającym scenę.
I poszedł każdy do swego domu.
J 7,53
a kończy się ona słowami skierowanymi do kobiety.
Ona odpowiedziała: Nikt, Panie. A Jezus powiedział do niej: I ja ciebie nie potępiam. Idź i już więcej nie grzesz.
J 8,11
Uwspółcześniona Biblia Gdańska idzie za Tekstem Przyjętym i dlatego ma cały ten ustęp w ciągu tekstu, bez nawiasów. Wydania oparte na innym doborze świadków ujmują go w nawias albo przenoszą do przypisu. Kto porównuje polskie przekłady, natrafia właśnie na tę różnicę i warto wiedzieć, że wynika ona z wyboru podstawy greckiej, a nie z odmiennego tłumaczenia.
Stara historia, niepewne miejsce
Warto rozdzielić dwie sprawy, które łatwo się zlewają. Czym innym jest pytanie, czy opowieść jest stara, czym innym — czy napisał ją autor Ewangelii Jana w tym miejscu. Na pierwsze pytanie odpowiedź brzmi: bardzo prawdopodobnie tak, bo krążyła wcześnie i była znana niezależnie od tej Ewangelii. Na drugie pytanie odpowiedzi pewnej nie ma i większość badaczy skłania się ku przeczącej.
Za tym rozróżnieniem stoi jeszcze jedna obserwacja, tym razem językowa. Słownictwo i sposób budowania zdań w tym ustępie odbiegają od tego, co charakteryzuje resztę Ewangelii Jana, a bliższe są manierze innych ewangelistów. Sam ten argument niczego nie przesądza, bo autor mógł w jednym miejscu pisać inaczej niż w pozostałych. Zestawiony jednak z nieobecnością fragmentu u najstarszych świadków i z jego wędrówką po rękopisach układa się w spójny obraz.
Można więc uczciwie powiedzieć, że mamy tu do czynienia z opowieścią zachowaną przez wspólnoty i wpisaną do Ewangelii wtórnie. Nie jest to zarzut wobec jej treści. Jest to opis drogi, jaką przebyła.
Czego to nie dowodzi
Nieobecność tego fragmentu w najstarszych świadkach nie dowodzi, że opisane zdarzenie nie miało miejsca. Rękopisy świadczą o przekazie tekstu, nie o przebiegu historii. Nie dowodzi też, że kopiści działali nieuczciwie — przeciwnie, część z nich zostawiła nam ostrzeżenia, dzięki którym w ogóle o problemie wiemy.
Z drugiej strony, obecność fragmentu w większości późniejszych rękopisów nie przesądza, że stał tam od początku. I ostatnia rzecz, najważniejsza praktycznie: na fragmencie o niepewnym przekazie nie buduje się nauki. To, co ta scena mówi o miłosierdziu i o wezwaniu do porzucenia grzechu, stoi w Piśmie także w miejscach, których przekaz nie budzi wątpliwości — i tam należy tego szukać.







