Cheszbon pojawia się w Pismie jako miasto stołeczne, o które toczyły się wojny, zanim Izrael przekroczył Jordan. Wschodnia strona rzeki bywa w opracowaniach traktowana po macoszemu, tymczasem to właśnie stamtąd pochodzi materiał pokazujący, jak wyglądało pismo i język sąsiadów Izraela.
Cheszbon był miastem Sichona, króla Amorytów, który walczył z królem Moabu i zabrał mu z rąk całą jego ziemię aż po Arnon.
Lb 21,26
Kopiec i jego nazwa
Stanowisko Tell Hesban leży na wyżynie na wschód od Morza Martwego. Utożsamienie go z biblijnym Cheszbonem opiera się przede wszystkim na ciągłości nazwy — arabska nazwa miejsca zachowuje ten sam rdzeń — oraz na położeniu zgodnym z opisami w Pismie. Identyfikacja jest powszechnie przyjmowana, ale warto pamiętać, że to wniosek z nazwy i geografii, a nie znalezisko z podpisem.
Sprawa ma drugie dno. Warstwy z epoki, w której Księga Liczb umieszcza Sichona, okazały się na tym kopcu ubogie, i to od dawna jest przedmiotem dyskusji. Proponowano różne wyjścia: że główne miasto tamtego okresu leżało w sąsiedztwie, a nie pod tym kopcem; że nazwa przeniosła się z jednego miejsca na drugie; albo że opis w Pismie odnosi się do ośrodka mniejszego, niż sugeruje słowo miasto stołeczne. Żadne z tych wyjaśnień nie zostało rozstrzygnięte.
Co znaleziono na skorupach
Ostrakon to skorupa rozbitego naczynia użyta jako materiał do pisania — tania, zawsze pod ręką, dobra do notatki, rachunku albo krótkiego listu. Skorupy z Tell Hesban zawierają dokładnie takie treści: wykazy imion z przypisanymi ilościami, adnotacje o dostawach, fragmenty korespondencji urzędowej. To rachunkowość jakiegoś ośrodka administracyjnego.
Język tych zapisów jest ammonicki. Ammon, ze stolicą w Rabbie, był królestwem sąsiadującym z Izraelem od wschodu, a jego mowa należała do tej samej rodziny kananejskiej co hebrajski i moabicki. Różnice są na tyle drobne, że przy krótkim tekście badacze niekiedy spierają się, czy dana inskrypcja jest ammonicka, czy hebrajska. Rozstrzyga się to po pojedynczych formach gramatycznych i po charakterystycznych cechach kroju liter.
Dlaczego język sąsiadów ma znaczenie
Pismo mówi o Ammonitach dużo — jako o krewnych, przeciwnikach i zagrożeniu. Nie mówi natomiast nic o ich piśmie. Materiał epigraficzny wypełnia tę lukę i pokazuje coś, czego z samego tekstu biblijnego nie widać: że po obu stronach Jordanu pisano tym samym alfabetem, w blisko spokrewnionych językach, w tych samych formułach kancelaryjnych.
To ma znaczenie dla czytania Tanach. Hebrajski nie był wyspą. Był jednym z dialektów obszaru, na którym wszyscy używali tego samego zestawu liter, a różnice sprowadzały się do odcieni. Kiedy prorocy piętnują przejmowanie obcych kultów, mówią o sąsiadach, którzy byli zrozumiali bez tłumacza — i to czyni ostrzeżenie o wiele bardziej naglącym, niż gdyby chodziło o obcych z daleka.
Ostraka a inne inskrypcje ammonickie
Skorupy z Tell Hesban nie stoją same. Znany jest ammonicki materiał z cytadeli w Ammanie, w tym inskrypcje monumentalne i przedmioty z napisami. Zestawienie tekstów monumentalnych z rachunkowymi daje rzadką możliwość porównania dwóch rejestrów tego samego pisma — uroczystego i codziennego. Litery kute w kamieniu na polecenie króla i litery pisane atramentem na skorupie przez magazyniera to ten sam alfabet w dwóch prędkościach.
Czego to nie dowodzi
Ostraka z Tell Hesban nie potwierdzają relacji Księgi Liczb o Sichonie ani o zdobyciu Cheszbonu. Dzieli je od tamtych wydarzeń kilka stuleci i mówią o zupełnie innej epoce — o rutynie działającego państwa, nie o wojnie. Nie rozstrzygają też problemu identyfikacji kopca; pokazują tylko, że w okresie żelaza działał tu ośrodek prowadzący dokumentację po ammonicku.
Nie wiemy, do kogo należał budynek, w którym pisano te notatki, ani jak rozległa była sieć, którą obsługiwał. Wiemy, że istniała administracja, że posługiwała się pismem i że jej język był bliskim krewnym hebrajskiego. Dla historii Zajordania jest to dużo. Dla weryfikacji konkretnego wersetu — nic, i lepiej nie udawać inaczej.







