Opis ucieczki zwiadowców z Jerycha zawiera zdanie, które w mieście otoczonym pojedynczym murem obronnym byłoby niezrozumiałe.
Potem spuściła ich na sznurze z okna, bo jej dom przylegał do muru i ona mieszkała w murze.
Joz 2,15
Dom przylegający do muru, a właściwie dom, w którym się mieszka i który jest jednocześnie częścią obwodu obronnego — to nie poetycki skrót. To opis konkretnego rozwiązania budowlanego, dobrze znanego z wykopalisk.
Jak zbudowany jest mur kazamatowy
Zamiast jednej grubej ściany wznosi się dwie równoległe, cieńsze, w odległości kilku kroków od siebie, i spina je poprzeczkami. Powstaje w ten sposób łańcuch zamkniętych komór biegnący wokół całego miasta. Zysk jest podwójny. Po pierwsze, na ten sam obwód zużywa się mniej kamienia i mniej pracy niż na mur lity o porównywalnej szerokości. Po drugie, komory nie stoją puste: wykopaliska pokazują je jako magazyny, izby mieszkalne i pomieszczenia gospodarcze, często połączone drzwiami z domami stojącymi wewnątrz miasta, tuż przy murze.
Taki układ znany jest między innymi z Chirbet Qeiyafa, gdzie zabudowa mieszkalna wprost wykorzystuje ścianę kazamaty jako tylną ścianę domu, a także z Beer-Szeby i innych judzkich miast epoki żelaza. Mieszkaniec takiego domu miał okno wychodzące na zewnątrz obwodu — dokładnie tak, jak zakłada opis spuszczenia zwiadowców na sznurze.
Rozwiązanie mówi też coś o tym, jak takie miasteczko funkcjonowało na co dzień. Obwód obronny nie był w nim osobną instytucją utrzymywaną przez garnizon, lecz ścianą czyjegoś mieszkania. Ludzie spali w murze, trzymali w nim zapasy i wychodzili z niego rano do pracy. Granica między budownictwem wojskowym a mieszkalnym, dla nas oczywista, w tej architekturze po prostu nie istnieje.
Cena rozwiązania
Mur kazamatowy nie jest lepszy od litego pod każdym względem. Jest tańszy i wygodniejszy, ale słabszy: dwie cienkie ściany rozdziela pustka, więc taran lub podkop rozbijają go łatwiej. Widać to w historii budowlanej stanowisk — tam, gdzie wzrastało zagrożenie ze strony armii dysponującej machinami oblężniczymi, komory kazamat bywały zasypywane kamieniem i ziemią, przez co mur zmieniał się w konstrukcję litą. Sam ten zabieg jest pouczający: pokazuje budowniczych świadomych słabości własnego rozwiązania i reagujących na zmianę techniki oblegania.
Gdzie kończy się analogia
Architektura kazamatowa wyjaśnia, jak w ogóle można mieszkać w murze, i to jest jej realny wkład w lekturę tekstu. Nie znaczy to jednak, że mamy przed sobą mur Rachab. Kazamaty w takiej postaci są charakterystyczne dla epoki żelaza, a więc dla stuleci późniejszych niż tradycyjnie przyjmowana data zdobycia Jerycha; obwarowania samego Jerycha z wcześniejszych faz mają zupełnie inną budowę, opartą na wale i murze oporowym. Dodatkowo datowanie zniszczenia Jerycha jest przedmiotem sporu ciągnącego się od dziesięcioleci i archeologia nie mówi tu jednym głosem. Zastosowanie modelu kazamatowego akurat do tej sceny pozostaje więc niepewne.
Co realnie zyskujemy
Zyskujemy sposób czytania. Zdanie o domu w murze przestaje być zagadką albo błędem kopisty, a staje się szczegółem architektonicznym, jakich w Piśmie jest wiele — obok klepiska w bramie, dachu do spania czy cysterny na dziedzińcu. Autor opisuje przestrzeń, którą jego pierwsi czytelnicy znali z własnego miasteczka i nie potrzebowali objaśnienia. My potrzebujemy, i dostajemy je z wykopu.
Czego to nie dowodzi
Nie znaleziono domu Rachab i nie ma sposobu, by taki dom zidentyfikować. Mur kazamatowy nie potwierdza opowieści o zdobyciu miasta — wyjaśnia tylko, że opisana sytuacja przestrzenna jest wykonalna i typowa dla budownictwa kraju. Przypisanie tej techniki akurat czasom Jozuego jest sporne i tak trzeba je traktować. Wreszcie sama obecność kazamat w mieście niczego nie mówi o tym, kto w nim mieszkał ani jakim mówił językiem — technika budowlana rozprzestrzeniała się ponad granicami politycznymi i etnicznymi.







