W opisie budowy świątyni pada zdanie, przy którym czytelnik zwykle się potyka.
I zrobił okna w domu, od wewnątrz przestronne, a od zewnątrz wąskie.
1 Krl 6,4
Okno szersze wewnątrz niż na zewnątrz to konstrukcja możliwa, ale zdanie w hebrajskim jest jeszcze mniej jasne niż w przekładzie i tłumacze od wieków radzą sobie z nim różnie. Kilka wersetów dalej trafiamy na kolejny fragment techniczny, który nie układa się w obraz.
U wejścia do Miejsca Najświętszego wykonał drzwi z drzewa oliwnego. Nadproża i węgary zajmowały piątą część muru.
1 Krl 6,31
To są zdania człowieka, który widział budynek i opisuje go słownictwem rzemieślnika. Kłopot polega na tym, że budynku nie ma, a słownictwo wyszło z użycia.
Budynek zmniejszony do rozmiaru skrzyni
Pomagają tu przedmioty, które przez długi czas traktowano jako ciekawostkę: przenośne modele budowli kultowych. To niewielkie skrzynki z gliny albo z kamienia, z otworem imitującym wejście, czasem z kolumienkami po bokach, czasem z dachem odwzorowującym zakończenia belek. Znane są z całego Lewantu, z rozpiętością wielu stuleci.
Z Chirbet Qeiyafa, ufortyfikowanej osady z przełomu XI i X wieku, pochodzą dwa takie modele. W jednym z nich framuga wejścia jest wielokrotnie schodkowana — kolejne prostokątne ramy cofają się jedna w drugą w głąb otworu. To dokładnie ten detal, który tłumaczy trudne zdania o oknach i o odrzwiach: mowa nie o pojedynczej dziurze w murze, tylko o otworze z wielokrotnym, uskokowym obramieniem, gdzie szerokość mierzona wewnątrz i na zewnątrz naprawdę się różni.
Dlaczego to działa
Modele mają przewagę nad ruinami: ruina daje plan, ale nie daje elewacji. Z fundamentów nie odczyta się, jak wyglądał otwór okienny ani jak ukształtowano nadproże. Model pokazuje bryłę i detal naraz, w skali, którą da się wziąć do ręki. Zamiast domyślać się znaczenia rzadkiego rzeczownika, można zobaczyć przedmiot, do którego ten rzeczownik pasuje.
Nie znaczy to, że mamy przed sobą makietę świątyni jerozolimskiej. Modele są starsze, mniejsze i pochodzą z innej tradycji budowlanej. Wspólne jest słownictwo architektoniczne regionu — te same rozwiązania warsztatowe stosowano w sanktuariach, w bramach i w bogatszych domach.
Gdzie kończy się wyjaśnienie
Odkrywcy Chirbet Qeiyafa zaproponowali dalszy krok: powiązali modele z opisem Arki Przymierza i z tradycją budowlaną wywodzoną wprost od Mojżesza. Ten wniosek spotkał się z krytyką i nie należy go podawać jako ustalenia. Sam kształt otworu nie mówi, komu budynek służył ani jakiej tradycji podlegał, a modele świątynek występują na terenach niezwiązanych z Izraelem równie licznie.
Nie jest też pewna funkcja samych modeli. Proponowano dla nich rolę ołtarzyka domowego, pojemnika na figurkę, przedmiotu wotywnego albo elementu obrzędu pogrzebowego. Część egzemplarzy nosi ślady ognia, część nie. Jedna odpowiedź na wszystkie nie pasuje.
Osobno warto zapamiętać, że model to nie fotografia. Rzemieślnik, który lepi skrzynkę wielkości bochenka, upraszcza, pomija i przesadza — kolumienka staje się grubsza, niż powinna, uskoki framugi bardziej wyraziste, dach schematyczny. Modele wolno więc czytać jako świadectwo tego, które elementy budowli uchodziły w tamtej kulturze za istotne i rozpoznawalne, a nie jako pomiar. Akurat to jest tu przydatne: wielokrotnie schodkowany otwór był najwyraźniej detalem na tyle znaczącym, że nie dawało się go pominąć nawet w miniaturze.
Czego to nie dowodzi
Modele nie dowodzą, że świątynia Salomona wyglądała tak, jak je odwzorowano, ani że w ogóle istniała w opisanym kształcie — z budowli nie zachowało się nic, co dałoby się z nimi porównać. Nie rozstrzygają też, jak brzmiał trudny hebrajski zwrot o oknach; podsuwają tylko realny przedmiot, przy którym taki opis przestaje być sprzeczny. Nie potwierdzają żadnej daty ani żadnego imienia. Robią rzecz skromniejszą i użyteczną: przywracają czytelnikowi wyobrażenie fizyczne tam, gdzie tekst przez stulecia zostawiał puste miejsce.







