Kto kopie w Judei albo w Galilei w warstwach z ostatnich dwóch wieków przed naszą erą i z pierwszego wieku po niej, prędzej czy później natrafia na to samo: wykutą w skale komorę, otynkowaną, ze schodami schodzącymi na dno na całą szerokość. Takich basenów udokumentowano kilkaset. To mykwy — i są dziś głównym archeologicznym wskaźnikiem obecności żydowskiej.
Jak wygląda taki basen
Konstrukcja jest powtarzalna. Prostokątna komora, najczęściej wykuta w skale macierzystej, pokryta szczelnym tynkiem, ze stopniami prowadzącymi w dół. Schody biegną przez całą szerokość, a nie w rogu, bo nie chodzi o dostęp do wody, tylko o zejście do niej całym ciałem. Wielkość bywa różna, ale zawsze taka, by dorosły mógł się zanurzyć.
Część basenów ma obok drugi zbiornik połączony przewodem. Rozwiązanie to wiąże się z wymogiem, by woda nie była naczerpana, lecz zebrana w sposób naturalny — deszczówka albo woda ze źródła. Sam wymóg czystej, źródlanej wody ma oparcie w Torze:
A gdy chory na wyciek zostanie oczyszczony od swego wycieku, odliczy sobie siedem dni na swoje oczyszczenie, wypierze swe szaty i obmyje swoje ciało źródlaną wodą, i będzie czysty.
Kpł 15,13
Gdzie je znajdujemy
Rozmieszczenie mykw jest samo w sobie informacją. Skupiska występują u wejść na teren Świątyni, gdzie oczyszczano się przed wejściem. Są w rezydencjach Górnego Miasta w Jerozolimie, po kilka w jednym domu. Są w Qumran, gdzie cały system wodny osady zasila między innymi baseny ze schodami. Są w Masadzie i w rezydencjach herodiańskich.
Najbardziej wymowne są jednak te przy urządzeniach gospodarczych: obok tłoczni oliwy i pras winnych. Oliwa i wino musiały być czyste, a więc czysty musiał być ten, kto ich dotykał. Mykwa przy tłoczni to nie pobożny dodatek, tylko element procesu produkcyjnego.
Tło dla sporów w Ewangeliach
Faryzeusze bowiem i wszyscy Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli dokładnie nie umyją rąk.
Mk 7,3
I po powrocie z rynku nie jedzą, jeśli się nie umyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przyjęli po to, by je zachowywać, jak obmywanie kubków, dzbanów, naczyń miedzianych i stołów.
Mk 7,4
Spór opisany u Marka nie dotyczy higieny i nie da się go zrozumieć bez tego świata. Rzecz idzie o czystość rytualną, obowiązującą przy jedzeniu, przy naczyniach, przy wejściu na teren świętości. Ten sam kontekst wyjaśnia, dlaczego przy weselu stały akurat naczynia kamienne:
A było tam sześć stągwi kamiennych, postawionych według żydowskiego zwyczaju oczyszczenia, mieszczących każda dwa albo trzy wiadra.
J 2,6
Na tym tle inaczej brzmi też działalność Jana Chrzciciela. Zanurzenie w wodzie nie było dla jego słuchaczy czynnością nową ani obcą — nowe było to, do czego wzywał i że jego zanurzenie miało charakter jednorazowego zwrotu, a nie powtarzanego oczyszczenia. Warto jednak od razu zaznaczyć, że to już jest wykładnia tekstu, a nie odczyt z wykopu; archeologia dostarcza tu tła, nie wniosku.
Ostrożnie z rozpoznawaniem
Nie każdy schodkowy basen jest mykwą i uczciwy opis musi to powiedzieć. Kryteria — schody na całą szerokość, szczelny tynk, odpowiednia głębokość, brak ozdób i wyposażenia kąpielowego — bywają w konkretnych przypadkach sporne. Część obiektów zaliczanych do mykw mogła być cysternami albo zwykłymi łaźniami, zwłaszcza w domach zamożnych, gdzie występowały jedne i drugie. Liczby podawane dla poszczególnych regionów zależą więc od przyjętej definicji.
Czego to nie dowodzi
Mykwy nie dowodzą, że mieszkańcy danego domu przestrzegali prawa Bożego w sposób, jaki Pismo uznaje za właściwy. Poświadczają praktykę, nie jej wartość — a spór opisany u Marka dotyczy właśnie tego, gdzie kończy się nakaz, a zaczyna tradycja starszych.
Nie dowodzą też żadnej konkretnej sceny z Ewangelii. Pokazują powszechność zanurzeń, dzięki czemu przestają dziwić opisy masowych chrztów, ale nie potwierdzają ani jednego z nich.
Nie rozstrzygają wreszcie sporów halachicznych swojej epoki. Basen mówi, że ktoś się zanurzał; nie mówi, według czyich zasad ani czy jego sąsiad uznawał je za wystarczające.







