W roku 1927 dwaj badacze przyrody przeprowadzili na Synaju obserwacje, które weszły na stałe do komentarzy biblijnych. Ustalili, skąd biorą się słodkie, białawe krople pojawiające się na gałązkach tamaryszku, które miejscowi Beduini nazywają słowem brzmiącym bardzo podobnie do hebrajskiego określenia manny i zbierają jako przysmak. Okazało się, że nie jest to wydzielina samego drzewa, lecz produkt drobnych owadów — czerwców żerujących na młodych pędach. Owady te pobierają sok, zatrzymują z niego związki azotowe, a nadmiar cukru wydalają. Kropla spada na gałązkę albo na ziemię, w nocnym chłodzie tężeje w białawe ziarno, a w dziennym upale się rozpływa.
Co się zgadza
Zgadza się zaskakująco wiele szczegółów opisu.
A gdy warstwa rosy się uniosła, ukazało się na powierzchni pustyni coś bardzo małego, okrągłego, drobnego jak szron na ziemi.
Wj 16,14
Białe, drobne, okrągłe ziarno pojawiające się rano razem z rosą i znikające w cieple dnia — to dokładnie zachowanie stężałej wydzieliny. Zgadza się także barwa i wielkość podane w drugim opisie.
A manna była jak nasienie kolendry, a jej kolor jak kolor bdellium.
Lb 11,7
Zgadza się wreszcie sama nazwa, przechowana w miejscowym słownictwie do dziś. Nikt rozsądny nie kwestionuje, że zjawisko opisane w 1927 roku i zjawisko opisane w Piśmie mają ze sobą coś wspólnego. Spór zaczyna się dopiero tam, gdzie z podobieństwa robi się wyjaśnienie.
Co się nie zgadza
Nie zgadza się przede wszystkim skala. Wydzieliny tej zbiera się garściami, w krótkim sezonie kilku tygodni, wyłącznie tam, gdzie w wadi rosną tamaryszki, i tylko w latach sprzyjających owadom. Plon liczy się w kilogramach na osobę w sezonie, a nie w tonach dziennie przez lata.
A synowie Izraela jedli mannę przez czterdzieści lat, aż przybyli do ziemi zamieszkałej. Jedli mannę, aż przybyli do granic ziemi Kanaan.
Wj 16,35
Nie zgadza się rytm tygodnia. Opis w Księdze Wyjścia wiąże pojawianie się pokarmu z porządkiem sześciu dni pracy i siódmego dnia odpoczynku.
Przez sześć dni będziecie to zbierać, a w siódmym dniu jest szabat, w nim tego nie będzie.
Wj 16,26
Wydzielina owadów nie odróżnia dni tygodnia. Żaden proces przyrodniczy nie zatrzymuje się co siedem dni i nie wznawia co siódmy poranek — a właśnie ten rytm jest w tekście podany jako sprawdzian i jako pouczenie, nie jako szczegół barwny.
Nie zgadza się wreszcie sposób obróbki.
Ludzie wychodzili i zbierali ją, i mełli w żarnach albo tłukli w moździerzach, potem gotowali w kotłach i robili z niej placki. Jej smak był jak smak świeżej oliwy.
Lb 11,8
Mielenie w żarnach, tłuczenie w moździerzu, gotowanie i pieczenie placków to opis surowca sypkiego i twardego, a nie lepkiej wydzieliny cukrowej. Można próbować to godzić, ale trzeba przyznać, że tekst mówi tu o czymś, co zachowuje się inaczej niż tamaryszkowa kropla. Warto dodać, że proponowano też inne wyjaśnienia przyrodnicze, na przykład pustynne porosty przenoszone wiatrem; napotykają one te same trzy przeszkody.
Gdzie kończy się przyrodoznawstwo
Wyjaśnienie z 1927 roku jest dobrym przykładem częściowej odpowiedzi, którą łatwo przedstawić jako pełną. Tłumaczy nazwę, wygląd, porę pojawiania się i topnienie w słońcu — czyli tę część opisu, która jest opisem przyrodniczym. Nie tłumaczy ilości, czasu trwania ani zachowania w siódmym dniu, czyli tej części, która w narracji niesie sens. Uczciwe postawienie sprawy wygląda więc tak: znamy zjawisko, które mogło dać nazwę i obraz, i nie znamy zjawiska, które dałoby resztę.
Czego to nie dowodzi
Odkrycie czerwców nie dowodzi, że opis manny jest opowieścią o zwykłym zbieractwie pustynnym. Nie dowodzi też czegoś przeciwnego — z tego, że wyjaśnienie jest częściowe, nie wynika automatycznie potwierdzenie całej narracji; brak wyjaśnienia to brak wyjaśnienia, a nie dowód. Przyrodoznawstwo nie ma tu narzędzi, żeby cokolwiek rozstrzygnąć w jedną lub drugą stronę, bo bada zjawisko powtarzalne, a tekst mówi o czymś, co miało się skończyć w określonym momencie. Zostaje obserwacja, która jest wartościowa sama w sobie: opis biblijny odwołuje się do realiów synajskiej przyrody na tyle dokładnie, że dał się z nimi zestawić — i to zestawienie pokazuje zarówno zbieżności, jak i miejsca, w których przestają one działać.







